• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Niech zaświeci światło prawdy

Sobota, 22 czerwca 2013 (18:25)

Ponad tysiąc wiernych wzięło udział w marszu przeciw dyskryminacji Telewizji Trwam, jaki przeszedł dzisiaj ulicami Rzeszowa. Jego uczestnicy domagali się równego traktowania katolickich mediów i respektowania praw milionów wierzących Polaków.

Jak podkreśla Stanisław Nastaj, przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Regionu Polski Południowo-Wschodniej, współorganizator marszu w Rzeszowie, rząd mimo wyraźnego stanowiska i woli społeczeństwa nie reaguje na postulaty swoich obywateli, którzy chcą mieć dostęp do różnych mediów, w tym również do Telewizji Trwam.

– Uczestnicząc w marszu, chcemy zaprotestować przeciwko nieuczciwym praktykom, które stosuje wąska grupa ludzi, z własnej woli czy też z nakazu, ograniczając elementarne prawa człowieka – Polaka i obywatela. Prawo do wyznawania wiary, prawdy jest niezbywalnym prawem należnym każdemu człowiekowi. Władza, która tego nie rozumie i łamie obowiązujące zasady, bierze na siebie odpowiedzialność za rozgrywanie tej sprawy na ulicach – uważa Stanisław Nastaj.

Marsz w stolicy Podkarpacia poprzedziła Msza św. w kościele farnym pw. Świętych Wojciecha i Stanisława, której przewodniczył i kazanie wygłosił ks. infułat Stanisław Mac – wieloletni proboszcz rzeszowskiej katedry.

W wygłoszonej homilii ksiądz infułat podkreślił, że Telewizja Trwam to okno na świat dla milionów katolików w Polsce i rozsianych po całym świecie, którzy mają prawo do wolnych niezależnych, katolickich mediów. – Telewizja Trwam umożliwia kontakt z całym Kościołem. Transmituje uroczystości z Rzymu, z pielgrzymek Papieża czy codzienny Apel Jasnogórski. Telewizja Trwam mówi o rzeczywistości w Polsce, Europie i świecie, przedstawia obraz bez politycznej poprawności, bez przekłamań. Jeżeli Polsat otrzymał 13 kanałów na multipleksie, a TVN siedem, to my zasługujemy przynajmniej na jeden katolicki kanał – apelował kaznodzieja.

W jego ocenie, trudno się dziwić społeczeństwu, że o swoje prawa walczy na ulicy.

– Skoro zostały wyczerpane inne możliwości, skoro do rządu nie przemawia 2,5 miliona zebranych podpisów, skoro nie ma reakcji na głos biskupów, którzy czterokrotnie zwracali się do rządu i KRRiT, skoro 20 milionów Polonii zagranicznej domaga się Telewizji Trwam, która jest jedynym łącznikiem z Macierzą, jeżeli cztery sejmiki wojewódzkie i 97 rad miejskich oraz gminnych i setki organizacji społecznych domagają się miejsca dla Telewizji Trwam na multipleksie i nic to wszystko nie daje, to po wyczerpaniu wszystkich możliwości pozostaje ulica. Niech cały świat widzi, jak traktowani są katolicy w Polsce – mówił ks. infułat Mac.

Na pytanie, dlaczego władza nie chce Telewizji Trwam, odpowiedział zdecydowanie, że boi się prawdy, a odmawiając miejsca na multipleksie, obawia się, by Telewizja Trwam nie ujawniła działalności tego rządu. Podkreślił też, że dyskryminacja Telewizji Trwam jest na rękę wrogom Polski. – Są także naciski z zewnątrz: międzynarodowe i masońskie, które chcą zniszczyć rodzinę, wprowadzić demoralizację, gender, seksualizację dzieci – nawet tych najmłodszych – wskazywał kaznodzieja.

Zdaniem księdza infułata, obecna władza w Polsce spełnia rolę nowej targowicy, bardziej dba o sprawy międzynarodowe aniżeli o dobro własnego kraju. – Dlatego tak ważne jest, żeby do każdego domu dotarła prawda. (…) To, czy dostaniemy miejsce na multipleksie, zależy od nas, katolików. Nie możemy ulec zmęczeniu, musimy być zdeterminowani do końca. Widzimy, jak społeczeństwo się budzi, odwołują prezydentów miast i prędzej czy później wygramy. Dość tych ciemności w naszym państwie, niech wreszcie zaświeci światło prawdy – akcentował ks. Stanisław Mac.        

Po Mszy św. wierni, którzy przybyli do Rzeszowa z różnych stron Podkarpacia, udali się pod urząd wojewódzki, gdzie złożyli petycję do Sejmu, Senatu, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i do Prezydenta RP, w której domagają się przyznania Telewizji Trwam koncesji i miejsca na multipleksie cyfrowym.

W ocenie Jacka Kotuli, prezesa rzeszowskiego Stowarzyszenia „Contra in vitro”, prędzej czy później Telewizja Trwam otrzyma należne jej miejsce na multipleksie. – Skoro przyznaje się miejsce dziadowskim firmom, a lekceważy się telewizję, która dysponuje najwyższej klasy sprzętem, za którą stoi doświadczenie i fachowcy, to jest to skandal. Władza i KRRiT, przeciągając czas ogłoszenia decyzji, być może szykują kolejny szwindel, ale my jesteśmy spokojni. Będziemy walczyć i marszami takimi jak ten w Rzeszowie wychodzimy, wydreptamy miejsce na multipleksie cyfrowym należne Telewizji Trwam. Ludzie widzą, że Polską rządzą obłudnicy i kłamcy i czas najwyższy to zmienić – podkreśla w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Jacek Kotula.

Rzeszowski marsz zorganizowały Koła Przyjaciół Rodziny Radia Maryja oraz Towarzystwo Rozwoju Regionu Polski Południowo-Wschodniej.                      

Mariusz Kamieniecki