• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Mierzył siebie i innych taką samą miarą

Sobota, 22 czerwca 2013 (18:06)

Z dr. Mariuszem Krzysztofińskim, historykiem z rzeszowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, autorem książki – rozmów z ks. abp. Ignacym Tokarczukiem pt. „Nie można zdradzić Ewangelii”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

 

Ukazało się drugie wydanie Pana książki  wywiadu z ks. abp. Ignacym Tokarczukiem. Czym to wydawnictwo różni się od poprzedniego?

– Pierwsze wydanie książki spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem czytelników. Po jego wyczerpaniu wiele osób kontaktowało się z wydawcami z prośbą o pomoc w jej pozyskaniu.

Odpowiadając na zapotrzebowanie społeczne, postanowiliśmy opublikować poszerzoną wersję książki. Jej wydanie zawiera pełniejszy biogram śp. abp. Ignacego Tokarczuka, w którym przytaczany jest także fragment Jego testamentu. Ponadto publikację wzbogacają zamieszczone w niej homilie biskupa Edwarda Frankowskiego i biskupa Kazimierza Ryczana wygłoszone odpowiednio: w 70. rocznicę święceń kapłańskich abp. Ignacego Tokarczuka i w trakcie Jego eksporty i pogrzebu. W książce zamieszczono też wiele mało znanych fotografii abp. Ignacego Tokarczuka. Wiele z nich pochodzi z okresu, gdy był już na emeryturze, ukazując Jego ówczesną posługę duszpasterską.

Po śmierci księdza arcybiskupa ta książka nabiera nieco innego wymiaru. Czym dla Pana były spotkania z ks. abp. Tokarczukiem?

– Arcybiskup Ignacy Tokarczuk był wielkim kapłanem, jednym z najwybitniejszych polskich biskupów w XX wieku, o bardzo dużym autorytecie. Moje spotkania ze śp. abp. Ignacym Tokarczukiem w trakcie prac nad książką posiadały zasadniczo charakter roboczy. W trakcie nich abp Tokarczuk był bardzo rzeczowy, ale i taktowny, odpowiedzialny za wypowiadane sądy. W sposób bardzo jasny i precyzyjny konstruował swoje myśli. Był świadomy roli, jaką odegrał w polskim Kościele, w historii Polski XX wieku. Pomimo tego emanował skromnością i – co charakterystyczne dla abp. Tokarczuka – wielką pracowitością. Podczas rozmowy Jego uwaga koncentrowała się na rozmówcy. Był wobec siebie bardzo wymagający. Rozmowy te były dla mnie ogromnie pouczające.

Z rozmów z księdzem arcybiskupem wynika, że był czas, kiedy komuniści, usiłując zdyskredytować osobę pasterza przemyskiego, przewrotnie w listach do Watykanu przedstawiali go jako człowieka, którego działalność szkodzi normalizacji stosunków państwo – Kościół. Trzeba było czasu, żeby Stolica Apostolska uznała racje ks. abp. Tokarczuka?

– Arcybiskup Ignacy Tokarczuk uważał, że z komunistami nie można prowadzić dialogu, gdyż oni są do niego niezdolni. Wielokrotnie powtarzał takie zdanie: „Kto raz uwierzył komunistom, ten już przegrał”. Zresztą należy pamiętać o tym, iż „znał komunizm od strony praktycznej i teoretycznej”. Za tymi sformułowaniami kryła się też trzeźwa analiza aktualnej sytuacji Kościoła w Polsce. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk – co bardzo ważne -  liczył się z wymową faktów politycznych.

Głosił tezę o rychłym upadku Związku Sowieckiego, w co niewielu wierzyło. W Watykanie w latach 70. XX wieku skłaniano się ku poglądowi, że komunizm będzie trwał długie lata. Sytuację tę wykorzystywali komuniści, próbując przedstawić abp. Tokarczuka jako „działacza politycznego”, stanowiącego główną przeszkodę w realizacji porozumienia pomiędzy rządem PRL a Stolicą Apostolską. Wraz z wyborem kard. Karola Wojtyły na Papieża w 1978 r. polityka wschodnia Watykanu uległa zmianie. Potem zaś okazało się, że to abp Tokarczuk w tej sprawie miał rację.

Jakim człowiekiem był ksiądz arcybiskup? Znamy go jako osobę bezkompromisową, nieprzejednaną, jeśli chodzi o sprawy Kościoła i Polski, a jakim był człowiekiem prywatnie?

– Arcybiskupa Tokarczuka cechowała ogromna skromność. Nie przywiązywał wagi do spraw materialnych. Był też bardzo wdzięczny wszystkim, którzy doceniali Jego wysiłki i starania. Mierzył siebie i innych taką samą miarą. Na pewno nie był pyszny ani fałszywy. Charakterystyczny dla niego był takt, z jakim traktował inne osoby. Do końca swoich dni był też zatroskany o Kościół rzymskokatolicki na Wschodzie. Szczególnie zaś o archidiecezję lwowską. Według mnie, pomimo tego, że był metropolitą przemyskiem, w głębi serca pozostał kapłanem archidiecezji lwowskiej. Wielokrotnie powtarzał, aby nie zapominać o Lwowie, który był Jego ukochanym miastem.

Kto powinien sięgnąć po nowe wydanie książki „Nie można zdradzić Ewangelii”?

– Wszyscy, którzy są zainteresowani osobą śp. abp. Ignacego Tokarczuka oraz najnowszymi dziejami Polski. Myślę, że książka ta powinna też być bliska Kresowianom, gdyż ukazuje świat, który przestał istnieć po 1945 roku. Na trwałe pozostał jedynie w ich pamięci.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki