• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

NINIWA Team 50 dni w drodze

Sobota, 22 czerwca 2013 (08:25)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Mieszka Maliszewskiego z 50. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Dzisiaj wyprawie stuknęła pięćdziesiątka. Po 153 km grupa śpi w Małym Kemczugu w budowanym drewnianym domu, ale nie w komplecie! Jak to?! O tym kilkadziesiąt linijek niżej.

Jeszcze na moment wciska swoje trzy grosze Beata, która wczoraj zaspała i nie podała ważnej ciekawostki. Otóż do o. Tomka zadzwonił wczoraj o. Karol Lipiński z Wierszyny, który pytał, jak idzie rowerzystom, i powiedział, że część osób już nie może się doczekać ich przyjazdu, a druga część nie wierzy, że jacyś rowerzyści w ogóle przyjadą.

Najpierw sprawozdawcza szara codzienność. Pobudka o 6.00, wyjazd godzinę później w towarzystwie grzmotów i błysków, ale na tym się skończyło. Teren nadal był górzysty, stąd 1060 m przewyższeń. Pierwsza przerwa nastąpiła już po 38 km w  Acińsku, ponieważ tam był sklep. Druga przerwa na 95. kilometrze ok. 12.30 z Mszą św. pod wiatą dla TIR-ów. A ponieważ nie było tam wody, więc na obiad przejechali kilometr dalej w pobliże zabudowań. Dzień jazdy zakończył się o godz. 18.00 po 153. kilometrze w wiosce Mały Kemczug. 23 wyprawowiczów znalazło nocleg u gospodarzy, którzy obok starego domu stawiają nowy drewniany. Jeszcze nie ma okien, drzwi i podłóg, ale na standardy wyprawy wystarczy.

A teraz więcej szczegółów. Niby to kolejny zwykły dzień jazdy, ale jak już wielokrotnie mogliśmy się przekonać, codziennie dzieje się coś ciekawego. Podczas przerwy obiadowej kolarze otrzymali od pewnych gospodarzy wodę. Dla Pieca, Skoka, Witka i Filipa to za mało, więc ruszyli na wieś szukać wrzątku. Dostali więcej – obfity obiad. Ojciec Tomek dostał sms, że dołączą do reszty na nocleg. Tak się stało, przywieźli ze sobą jeszcze cukierki. Nadal nie wiadomo, kogo brakuje w Małym Kemczugu. Ale nie brakuje tu wody w postaci jeziora, więc można było rozpuścić w nim brud z siebie i przez kilkanaście godzin pozostać czystym. Wieczór mijał na pogawędkach przy mleku i gotowanych ziemniakach z koperkiem od gospodarzy. Podczas rozmowy okazało się, że – choć teraz jest ciepło – jeszcze miesiąc temu leżał tu metrowej grubości śnieg.

Dziś był drugi dzień miłych słów i podziękowań, a Ewangelia mówiła o gromadzeniu skarbów w niebie. Niebo to Królestwo Miłości, więc gromadzenie skarbów polega na kochaniu. Zdaniem o. Tomka ich pielgrzymowanie jest wyrazem miłości do Polski, Kościoła i siebie nawzajem.

A kogo nie ma w Małym Kemczugu? Podczas jazdy w pewnym momencie zniknął Marcel. Po jakimś czasie przesłał lakonicznego sms-a, że jedzie TIR-em do Krasnojarska (już tam dojechał). Dopytując o to o. Tomka, usłyszałem tylko, że Marcel to indywiduum i zdarzają mu się takie akcje. Może jutro więcej się dowiemy. A dzień kończył się, jak zaczynał, burzowo.

 

Pozdrowienia:

– dla Karoliny, siostry Krzyśka Skoka, z okazji imienin,

– dla Lilii, siostry Sary, z okazji bierzmowania

– dla parafii św. Barbary i Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa w Bytomiu

– dla sióstr Boromeuszek, które jak oblaci są dumne z wyprawy, a innych, którzy są również z niej dumni, prosimy o modlitwę.

 

Podziękowania:

– dla młodzieży z Iławy, Siedlec i Kędzierzyna za pamięć i modlitwę.

 

 

Bilans dnia:

– 153 km dystansu,

– pęknięta obręcz w tylnym kole Marcina,

– urwane haki sakw Krzyśka i o. Tomka,

– niegroźna wywrotka Filipa, pośliznął się na poboczu.

 

Nocleg:

23/24 Mały Kemczug i 1/24 Krasnojarsk

 

Przejechanych do tej pory kilometrów: 6873

 

 

Źródło: niniwateam.pl