• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Krzyk Zielonej Wyspy nad Wisłą

Sobota, 22 czerwca 2013 (08:15)
 
Prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak, członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej

 

Polskę obiegła wstrząsająca wiadomość o śmierci mężczyzny, który podpalił się przed kancelarią premiera 12 czerwca tego roku. W tym dniu usiadł na ławce przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wyjął z torby butelkę, oblał się łatwopalną cieczą, a następnie podpalił. Świadkowie relacjonowali, że płonął jak pochodnia. Ugasili go związkowcy właśnie pikietujący przed siedzibą Prezesa Rady Ministrów. Zrobił to z biedy, nie miał pracy, nie miał z czego żyć – tłumaczyła jego zrozpaczona żona.  

Nie jest to jedyna podobna informacja. W Krakowie oblał się łatwopalną cieczą, a następnie podpalił konduktor pracujący w Małopolskim Zakładzie Przewozów Regionalnych. W ten sposób protestował przeciwko zwolnieniom w swojej firmie i przeciwko złamaniu przez dyrekcję wcześniej ustalonych porozumień ze związkiem zawodowym. Zrobił to, mimo że sam miał pracę.

Wygląda na to, że ta rozpaczliwa forma protestów społecznych rozszerza się. Jak pamiętamy, w 2011 roku przed kancelarią premiera podpalił się były inspektor urzędu skarbowego. Chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko nieprawidłowościom w stołecznej skarbówce.

Tak dramatyczne kroki zrozpaczonych biedą ludzi są skutkiem pogarszającej się sytuacji gospodarczej państwa. Bezrobocie rejestrowane w urzędach pracy wynosi około 14% ludności czynnej zawodowo i nie spada. Utrzymuje się na bardzo  wysokim poziomie mimo pojawiających się prac sezonowych. Ale nawet ci, którzy pracują, nie mają stałych dochodów. Coraz więcej umów o pracę zawieranych jest  bowiem na czas określony. Polska ma najwyższy w całej Unii Europejskiej wskaźnik tego typu umów. Pracuje tak blisko 27% zatrudnionych. Jest to wskaźnik dwukrotnie wyższy niż średnia europejska, która wynosi 14%.  Zresztą nie tylko chodzi o pracę na czas określony, ale również o innego rodzaju formy zatrudnienia ze zdefiniowanym końcem. W Polsce pracuje na ich podstawie łącznie około 3,5 mln osób. Pracują bez gwarancji zabezpieczenia społecznego, gwarancji emerytury, opieki zdrowotnej i ochrony przed bezrobociem. Bieda w naszym kraju pogłębia się. Poniżej ustawowej, dodajmy śmiesznie niskiej, granicy ubóstwa żyło w 2012 roku już 7% obywateli. Było to o 0,5% więcej aniżeli rok wcześniej. (...)

Cały wpis można przeczytać na blogAID.