• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Telewizja Trwam to sprawa Boża

Sobota, 22 czerwca 2013 (08:07)

Z księdzem infułatem Stanisławem Macem, wieloletnim proboszczem rzeszowskiej katedry, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Dzisiaj ulicami Rzeszowa przejdzie kolejny marsz przeciw dyskryminacji Telewizji Trwam. Stolica Podkarpacia już kolejny raz opowiada się po stronie katolickich mediów...

– Dokładnie już po raz trzeci przygotowujemy się w Rzeszowie do marszu w obronie Telewizji Trwam. Jesteśmy zdeterminowani. Ta determinacja wypływa z faktu, że jako ludzie wierzący chcemy i mamy prawo mieć katolickie medium jako narzędzie Nowej Ewangelizacji w łączności z Papieżem, w łączności z Kościołem w Polsce. Chcemy – cały Naród katolicki w Polsce chce – mieć także dostęp do prawdziwych, rzetelnych informacji o wydarzeniach politycznych, społecznych, gospodarczych bez zakłamania i bez manipulacji.

Dlaczego obecność na multipleksie cyfrowym Telewizji Trwam skupia tak dużą uwagę ludzi?

– Nieprzyznanie należnego miejsca Telewizji Trwam to skandal. Ten przekaz powinien docierać do każdego domu, do każdej rodziny, która ma prawo do wolnych niezależnych mediów. Niestety, wszystkie inne możliwości zostały wyczerpane. Prośba Fundacji Lux Veritatis, blisko trzy miliony podpisów, wielokrotnie powtarzany i lekceważony z drugiej strony głos Episkopatu Polski, prośby rozmaitych instytucji społecznych i organizacji, wreszcie głos czterech sejmików wojewódzkich, 74 miast i gmin, wielomilionowy głos Polonii, której Telewizja Trwam daje możliwość kontaktu z Polską i z tym, co się dzieje w Ojczyźnie, to wszystko niestety rozbija się o mur obojętności. Z drugiej strony nie ma woli dialogu i porozumienia, przeciwnie – jest tylko dyktat.

Wspomniał ksiądz o Polonii – to ważny głos, ale w obronie Telewizji Trwam występują nie tylko osoby wierzące i nie tylko w Polsce. O czym to świadczy?

– To tylko pokazuje, że sposób traktowania tej katolickiej stacji nie podoba się także ludziom niewierzącym, którzy nie mogą nadziwić się cynizmowi, z jakim Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ale nie tylko rada, bo także stojący za nią rząd czy prezydent, traktują ludzi wierzących w Polsce. Przecież polskie władze są świadome, że łamią Konstytucję, a mimo to robią sobie żarty z zasad demokracji, są wreszcie świadome, że ograniczają wolność ludzi wierzących, a mimo to cynicznie odmawiają Telewizji Trwam prawa do miejsca na multipleksie cyfrowym. Tak dalej być nie może.   

Jak to możliwe, że polskie władze lekceważą zdanie milionów Polaków?

– Odpowiedź jest prosta: lekceważą i odmawiają, bo boją się prawdy, którą media toruńskie uosabiają. Boją się zdemaskowania kłamstw, manipulacji, które bez przeszkód przebijają się do społeczeństwa za pośrednictwem tzw. układnych środków masowego przekazu podporządkowanych władzy. Wreszcie rządzący boją się ujawnienia pewnych faktów kompromitujących obecny układ władzy. Trzeba też dodać, że obecna KRRiT jest w przeważającej większości lewicowa, co z góry zakłada wrogość do Kościoła i wszystkiego, co z nim związane. Jeżeli do tego dodamy siły ponadnarodowe, które na pewno nie stoją po stronie Polski, a tym bardziej po stronie Kościoła katolickiego, to obraz przeciwników i ich intencje rysują się dosyć wyraźnie.

Czy jednak ulica to dobre miejsce na debatę o mediach publicznych?

– Życie i okoliczności pokazują, że niestety, skoro nie udaje się załatwić pewnych spraw przy stole, to ulica staje się ostatecznym miejscem debaty. Skoro zawiodły wszystkie cywilizowane sposoby, to niech świat widzi, jak w rzeczywistości wygląda demokracja w Polsce. Nie ta z sal konferencyjnych debat przywódców, gdzie niby wielcy tego świata starają się sobie przypodobać, ale niech wszyscy widzą, jak faktycznie wygląda przestrzeganie zasad Konstytucji i jak w rzeczywistości polskie władze traktują Naród. Ten sposób manifestowania ujawnia także nieuczciwość i cynizm rządzących Polską.      

Kiedy przegląda się ofertę większości mediów w Polsce, można odnieść wrażenie, że w zasadzie proponują to samo. Do czego prowadzi poprawność polityczna, która wyklucza możliwość myślenia inaczej, co znamy z historii. Czy za rządów PO – PSL mamy powtórkę z przeszłości, tej niechlubnej?

– Przykre to, ale niestety prawdziwe, bo tak faktycznie jest. Jeżeli Polsat otrzymuje kilka kanałów, TVN tak samo, kiedy koncesje otrzymują rozgłośnie czy stacje, które właściwie wcześniej nie istniały, to pokazuje, jak wygląda rynek medialny w Polsce.

To także dowód na jawną, oczywistą dyskryminację jedynego katolickiego medium, jakim jest Telewizja Trwam czy Radio Maryja. Istota przemian demokratycznych w Polsce po roku 1989 miała polegać m.in. na pluralizmie mediów. Tymczasem wyraźnie widać, że niektóre media są faworyzowane, a inne są spychane na margines bądź próbuje się je lekceważyć i całkowicie eliminować.

Ten rzeczywisty obraz Polski medialnej do złudzenia przypomina czasy słusznie minione z tą tylko różnicą, że metody są jeszcze bardziej wyrafinowane. To z kolei sprawia, że musimy się organizować jeszcze bardziej, musimy zdecydowanie trwać do końca i nie dać się zastraszyć. Czas tej władzy, która – co widać – chyli się ku upadkowi, wydaje się policzony. Wygrać musimy, bo katolickie media, Telewizja Trwam to sprawa nie tylko ludzka, ale Boża.    

Będzie Ksiądz przewodniczył Eucharystii poprzedzającej rzeszowski marsz i wygłosi kazanie. Co zamierza Ksiądz powiedzieć wiernym, którzy przyjdą zamanifestować swoje poparcie dla Telewizji Trwam?

– Zamierzam powiedzieć prawdę. Chcę sobie i innym zadać pytania i odpowiedzieć: dlaczego walczymy o Telewizję Trwam i skąd tak wielka determinacja, dlaczego akurat takie, a nie inne formy ta walka przybrała. Będę chciał również odpowiedzieć na pytanie: dlaczego dzisiejsza władza z uporem maniaka nie chce udzielić głosu naszej stacji i czy ten głos otrzymamy, czy nie.

A jak Ksiądz myśli...?

– Uważam, że zależy to od nas samych i od naszej determinacji. Prawda wyzwala – powiedział Pan Jezus, dlatego wierzę, że tak będzie również w tym przypadku. W imię dobrze rozumianej wolności słowa Telewizji Trwam należy się miejsce w nowej cyfrowej rzeczywistości.        

Dziękuję za rozmowę.                                          

Mariusz Kamieniecki