Horror dowodowy
Sobota, 22 czerwca 2013 (02:05)Douglas Karpen nie tylko zabijał żywo urodzone dzieci. Aborcjonista mógł doprowadzić do śmierci 15-letniej Denise Montoi w 1985 roku – wynika z zeznań świadków.
Jak wynika z pierwszych zeznań trzech byłych pracownic ośrodka aborcyjnego należącego do Karpena, były one świadkami wielokrotnych zabójstw dzieci, które zdołały przeżyć aborcję. Lekarz przecinał im rdzenie kręgowe specjalnymi nożycami, czasem łamał karki własnymi rękami.
Pracownice, oprócz zeznań, dostarczyły śledczym zdjęcia zrobione telefonem komórkowym, dokumentujące cały horror. Jedna z kobiet, zapytana, jak często się to działo, odpowiedziała, że praktycznie każdego dnia i przy każdej okazji.
– Jeśli mieliśmy około 20 pacjentek, a 15 z nich wymagało poważnych procedur, to przy- najmniej troje czy czworo z dzieci rodziło się żywych. Wówczas Karpen skręcał im karki – mówiła świadek.
W ośrodku Karpena potwornych cierpień doświadczały jednak nie tylko dzieci. Według świadków, bardzo częstą praktyką były aborcje bez znieczulenia, jeśli kobiety nie były w stanie uiścić dodatkowej opłaty.
Aborcjonista miał też policzkować pacjentki, jeśli te nie wykonywały jego poleceń wystarczająco szybko. Do niemal wszystkich kobiet odnosił się lekceważąco i pogardliwie, poniżał je w trakcie wykonywania brutalnych procedur. Z informacji, do jakich dotarła gazeta „Houston Chronicle”, wynika, że przynajmniej raz na terenie placówki doszło do śmierci pacjentki.
Śledczy są w posiadaniu dowodu, który wskazuje, że w 1985 r. w centrum aborcyjnym zmarła 15-letnia Denise Montoya, której nie udzielono pomocy po wykonaniu późnej aborcji na jej dziecku. Lokalne władze nie komentują na razie tych doniesień.
Z wyjaśnień świadków wynika, że Karpen manipulował wynikami badań USG, sugerując kobietom, że ich dzieci przekroczyły 24. tydzień życia prenatalnego, wobec czego aborcja jest niedozwolona. Wówczas żądał dodatkowych opłat za pozbawienie życia dziecka. Pracownice ośrodka przyznały też, że nieprzeszkolony medycznie personel wielokrotnie wykonywał bardzo skomplikowane zabiegi medyczne.
– Wszystkie te zeznania są zgodne z informacjami, jakie otrzymywaliśmy już wcześniej na temat placówki Karpena – mówił w rozmowie z „Houston Chronicle” przewodniczący organizacji pro-life Operation Rescue Troy Newman.
– To, że śledczy dowiadują się o tym tak późno, to tylko i wyłącznie wina Teksaskiej Rady Medycznej, którą zawiadamialiśmy o tych makabrycznych praktykach już ponad rok temu – dodaje.
W związku z tymi doniesieniami 20 członków Izby Reprezentantów podpisało się pod listem kongresmana Phila Kinga, skierowanym do szefa wydziału zabójstw policji w Houston, Teksaskiej Rady Medycznej i komisarza Teksaskiego Departamentu Zdrowia, w którym domagają się pełnego śledztwa w sprawie zarzutów ciążących na Karpenie. King do swojego listu dołączył DVD z wywiadem, jakiego trzy byłe pracownice ośrodka udzieliły Markowi Crutcherowi na początku roku.
Wiadomość o tym, że w Teksasie może działać „drugi Kermit Gosnell”, czyli aborcjonista skazany na potrójne dożywocie za zabicie trojga narodzonych dzieci, wyszła na jaw w maju tego roku. Wtedy do wszczęcia śledztwa w tej sprawie wezwał zastępca gubernatora David Dewhurst. Jak podkreślają amerykańscy obrońcy życia, wsparcie kongresmanów z całą pewnością przyspieszy proces wymierzenia sprawiedliwości „Gosnellowi 2”.
Łukasz Sianożęcki