• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Ente umorzenie

Czwartek, 20 czerwca 2013 (02:02)

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo w sprawie domniemanego niedopełnienia obowiązków i niewłaściwego nadzoru nad BOR w 2010 roku w związku z przygotowaniem ochrony wizyt zagranicznych przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera.

Prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w działaniach byłego szefa MSWiA.

– Brak jest jakichkolwiek informacji wskazujących na to, że minister, realizując swoje uprawnienia, mógł uczynić więcej w zakresie ocenianych wizyt, niż to zrobił – cytuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” fragment uzasadnienia prok. Renata Mazur, rzecznik praskiej prokuratury.

Prokurator stwierdził, że trudno jest uznać, iż szef MSWiA odpowiada za nieprawidłowości związane z przygotowaniem zagranicznych wizyt VIP-ów w 2010 r., w tym wizyty delegacji prezydenckiej w Katyniu, skoro nie brał w tym udziału z ramienia rządu i nie był informowany przez szefa BOR i jego zastępcę o tych przygotowaniach.

Minister, realizując swoje obowiązki poprzez urzędników ministerstwa, nie ma instrumentów i kompetencji do wpływania na konkretne działania ochronne podejmowane podczas indywidualnych wizyt – uznał prokurator Hubert Podolak. Decyzja jest prawomocna.

Śledztwo w tej sprawie zostało już raz umorzone przez praską prokuraturę. Było to 10 września ubiegłego roku. Decyzja ta była przedmiotem zażalenia – złożyli je Marta Kaczyńska-Dubieniecka i pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego mec. Piotr Pszczółkowski.

Prawnik powoływał się na przepisy polskiego prawa, w tym m.in. na przepisy ustawy o Radzie Ministrów, która określa obowiązki i kompetencje ministra spraw wewnętrznych, mówiące o tym, że to minister kierujący okresowym działem administracji publicznej ustala w drodze obwieszczenia wykaz jednostek organizacyjnych jemu podległych.

– Na podstawie tych przepisów wskazano, że jednostką podległą ministrowi spraw wewnętrznych i administracji jest BOR. I że nadzór ze strony MSWiA nie może ograniczać się tylko do działań nadzorczych w stosunku do BOR, ale należy ten nadzór de facto sprawować – mówi prawnik.

Pszczółkowski przywołał też ustawę o BOR, konkretnie art. 2 ust. 3, mówiący o tym, że to minister spraw wewnętrznych i administracji podejmuje decyzje w zakresie działań związanych z ochroną konstytucyjnych organów państwa, w szczególności prezydenta RP.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zażalenie uwzględnił i uchylił decyzję praskiej prokuratury. Sąd wskazywał wtedy, że postępowanie dotyczące nadzoru nad BOR umorzono przedwcześnie, bez wyjaśnienia całokształtu okoliczności sprawy.

W ocenie sądu, prokuratura nie przesłuchała w nim ówczesnych władz MSWiA, a jedynie bazowała na zeznaniach złożonych w śledztwie zakończonym oskarżeniem wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego.

Prokurator miał też wyjaśnić, czy rzeczywiście jest tak, że były szef MSWiA Jerzy Miller nie miał odpowiednich kompetencji w związku z przygotowywaniem przez BOR zagranicznych wizyt VIP-ów. W decyzji uchylającej umorzenie wskazano też, że we wznowionym śledztwie na temat zasad nadzoru nad BOR przesłuchani mają też zostać ministrowie z lat 2004-2010. Prokurator ma też zażądać ich decyzji, wytycznych i instrukcji dotyczących działalności Biura – szczególnie ewentualnych zarządzanych w nim kontroli i działań nadzorczych.

Wszystko to miało – uznał sąd – pozwolić na szeroką analizę prawną zagadnienia nadzoru nad BOR. Dopiero wtedy – podkreślał sąd – prokuratura będzie mogła zbadać, czy doszło do karalnego niedopełnienia obowiązków i czy miało to charakter umyślny. Wskutek decyzji sądu postępowanie automatycznie zaczęło się toczyć na nowo.

– Prokurator wykonał czynności, które sąd nakazał, i dokonał analizy całego materiału dowodowego. Po takiej analizie uznał, że brak jest znamion czynu zabronionego – deklaruje prok. Mazur.

3 czerwca br. praska prokuratura ponownie umorzyła śledztwo w sprawie domniemanego niedopełnienia obowiązków i niewłaściwego nadzoru nad Biurem Ochrony Rządu w 2010 r. w związku z przygotowaniem ochrony wizyt zagranicznych przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera.

Jak informuje prokurator Mazur, wobec tego, że droga zażalenia została wyczerpana, rodzinie Kaczyńskich przysługuje złożenie subsydiarnego aktu oskarżenia – kieruje go nie prokurator, a osoba prywatna. Na podjęcie decyzji rodzina Kaczyńskich ma miesiąc.

– Wiem, że jest taka możliwość, będzie to rozważane. Decyzja ta należy do mojego klienta – mówi mec. Pszczółkowski.

– Minister spraw wewnętrznych jest przełożonym wszystkich służb mundurowych, także BOR. Jest to przełożony, który pełni rolę polityczną, a jednocześnie odpowiada za realizację zadań poszczególnych służb. Ponosi za to pełną odpowiedzialność. To, że prokuratura nie dopatrzyła się na tym etapie znamion przestępstwa, to decyzja prokuratury. Ja jestem innego zdania – komentuje płk rez. Andrzej Pawlikowski, były szef BOR.

Anna Ambroziak