Ukarani za krzyż
Środa, 19 czerwca 2013 (20:15)Szef nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Mieczysław Jaśkiewicz oraz prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK w tym kraju Weronika Sebastianowicz skazani zostali dzisiaj na kary grzywny.
Sąd w Szczuczynie w obwodzie grodzieńskim skazał prezesa ZPB na grzywnę w wysokości 4 mln rubli białoruskich (1,5 tys. zł), a Sebastianowicz na 2,5 mln (900 zł).
Uznano ich za winnych złamania zasad przeprowadzania zgromadzeń masowych, gdyż nie uzyskali zgody władz na organizowaną przez siebie akcję – powiedział adwokat oskarżonych Uładzimir Kisialewicz.
Chodzi o wydarzenie z 12 maja tego roku, kiedy to ZPB ustawił we wsi Raczkowszczyzna w obwodzie grodzieńskim krzyż upamiętniający ostatniego dowódcę AK połączonych sił Szczuczyn-Lida, Anatola Radziwonika ps. „Olech”, który wraz z oddziałem zginął w walkach z NKWD w 1949 roku. Na uroczystości było ponad 100 osób, w tym Sebastianowicz, kilku innych byłych żołnierzy AK oraz konsul generalny RP w Grodnie Andrzej Chodkiewicz.
– Uważam, że wyrok jest niezgodny z prawem, bo w działaniach Jaśkiewicza i Sebastianowicz brak znamion wykroczenia administracyjnego. Nie powinni oni podpadać pod ustawę o zgromadzeniach masowych, po pierwsze dlatego, że nie mieli intencji zorganizowania masowego zgromadzenia – powiedział Kisialewicz. Dodał, że uważa wyrok za „czyste prześladowanie polityczne”.
Jaśkiewicz podkreślał, że krzyż postawiono na terenie prywatnym, a jego właściciel wyraził na to zgodę. Dodał też, że zebrani uczestniczyli w modlitwie. Po wyroku oświadczył, że pozytywny skutek procesu to fakt, że teraz zapewne wszyscy w Szczuczynie wiedzą już, że Radziwonik mieszkał pod Szczuczynem, był przed wojną nauczycielem języka polskiego i zginął za swoją ziemię.
Sebastianowcz mówiła dziennikarzom, że nie czuje się winna. – Krzyż jest święty i należy się pośmiertnie każdemu człowiekowi, który się narodził – oznajmiła. Dodała także, że cieszy się, iż krzyż upamiętniający Radziwonika i innych AK-owców nadal stoi.
Na rozprawie było obecnych kilkudziesięciu polskich działaczy, obrońcy praw człowieka, dziennikarze oraz konsul polski z Grodna Adam Chmura.
W całej sprawie polskie MSZ wydało 13 czerwca oświadczenie. Napisało w nim, że próba oskarżenia Sebastianowicz i Jaśkiewicza „za upamiętnienie dowódcy AK i rzekome zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia przypomina represje z mrocznych czasów, które powinny dawno odejść w całej Europie w przeszłość”.
MM, PAP