• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

NINIWA Team z wywrotkami

Środa, 19 czerwca 2013 (12:15)

 Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja  Dominika Pieca z 47. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Wszystko OK, 154 km, Bieruzowski.

Pobudka zaplanowana była dzisiaj na 5.00, ale że padał deszcz, ekipa wstała dopiero o 6.00. Dwukilometrowy odcinek z wioski do głównej drogi po nocnym deszczu zamienił się w błotniste bagno, rowery praktycznie trzeba było pchać, błoto kleiło się do opon, blokując koła o błotniki. Glebę zaliczyli Sara oraz Szymek, którego druga wywrotka była bardzo efektowna - przeleciał przez rower, lądując twarzą w błocie.

Dostanie się do głównej drogi zajęło prawie 40 min, później odbyło się czyszczenie rowerów, które trochę przytyły oblepione błotem. Jak to Górnik podsumował: „To było prawdziwe WRC”. Niestabilnie jechał dzisiaj również Piotrek oraz Sonia, którą rzekomo wywrócił Kuba Hepner, ale znając „baby”, to tylko szukanie wymówki.

Dzisiejszy podział na grupy był taki jak wczoraj, pierwsza przerwa po 60 km przy barze koło stacji benzynowej. Trzeba było się ogrzać, zimny poranek 8 st. C oraz mżawka wyziębiły rowerzystów. Życzliwa obsługa baru udostępniła pokój, w którym odprawiono Eucharystię.

Drugi dystans 55 km. Przestało w końcu padać, ale silny boczny wiatr utrudniał jazdę, nawet zmusił Górnika do ściągnięcia swojej największej flagi. Pomału krajobraz zaczął się zmieniać, syberyjska tajga, drzewa iglaste. Przerwa w mieście Kemerowo przy dużym markecie na zakupy i obiad – dziś znów udało się zakupić kurczaki z rożna. Jednak hitem kulinarnym wyprawy są frytki, które przyrządzili Ania i Piotrek Waksmundzki. Nie były to takie gotowe frytki, sami obrali ziemniaki, pokroili i usmażyli w menażce. 

Na ostatnim dystansie zaskoczyła wszystkich Ania, która prowadząc grupę „bezbłotnikowców”, nadała takie tempo, że reszta ledwo nadążała. Gratulujemy poprawy kondycji, czyżby to zasługa frytek? Po 154 km grupa zatrzymała się przy hotelu dla tirowców w miejscowości Bieruzowski. Plan był, aby przenocować w sali przy hotelu, obsługa zgodziła się obniżyć cenę z około 40 zł do 10 zł za osobę, ale rowerzyści liczyli na darmowy nocleg, więc jednogłośnie zadecydowali, że na tej wyprawie nie zapłacą za żaden z noclegów, jak nakazuje tradycja NINIWY.

Kolejnym celem była pobliska szkoła, pani woźna chyba się troszkę przestraszyła naszych znajomych, bo oznajmiła, że zadzwoni do dyrektorki i zapyta o zgodę, ale w rzeczywistości zadzwoniła po ochronę, która przegoniła ekipę (może to te przez te golenie się na „0”, co niektórzy wyglądają groźnie?).

Dwieście metrów obok szkoły był klub, w którym w końcu udało się znaleźć nocleg, tym razem inna pani była bardziej życzliwa, pogratulowała odwagi i bohaterstwa rowerzystom. Była w szoku, że tyle kilometrów pokonali. Jest dostęp do umywalki i wrzątku.

Kolacja, Litania do Serca Pana Jezusa, modlitwa z udziałem relikwii ks. Popiełuszko, Apel Jasnogórski – tak zakończył się dzisiejszy dzień.

Jutro planowany dłuższy sen, pobudka o 6.00, rowerzyści chcą znów cały dzień jechać w ciszy. W grupie panuje dobra atmosfera, dalej obowiązuje system „bezgwizdkowy”, nie ma spiny, ekipa jest bardzo dobrze zgrana, każdy wie, kiedy trzeba ruszać, nie trzeba nikogo poganiać.

 

Z dzisiejszej Ewangelii:

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?”.

Jestem pewien, że ekipa NINIWY modli się również za tych, którzy im są nieprzychylni.

 

Bilans dnia:

– 154 km

– 5 wywrotek

– 0 awarii

 

Źródło: niniwateam.pl