Bardzo biedny Kiszczak
Środa, 19 czerwca 2013 (10:43)Dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie:
- Fizycznie czuję się jeszcze dobrze, psychicznie kiepsko. Niestety u mnie już nie będzie lepiej, będzie tylko z każdym dniem gorzej – użalał się przed kamerą i mikrofonem były minister spraw wewnętrznych i przez długi czas osoba nr 2 w peerelowskim aparacie władzy.
Sielski krajobraz, w którym zmęczony emeryt dożywa swych dni, ustępował co pewien czas miejsca obrazkom z sali sądowej, gdzie odurzeni nienawiścią do generała ludzie wykrzykiwali jakieś dziwaczne hasła o zbrodniach komunizmu i o niepodległości. Czyż można się dziwić, że sympatia widzów powinna być po stronie starego człowieka, który tak mówił o swoich zasługach, w tym udziale w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego:
– Uratowano naród przed ogromną klęską.
A że w trakcie tego ratowania zdarzały się smutne przypadki (np. zabicie Grzegorza Przemyka), nad którymi sędziwy generał bardzo ubolewa? Tak musiało być, skoro po ulicach polskich miast spacerowała historia.
– Winni ponieśli karę. Każdego dnia, ile osób ginie w wypadkach samochodowych? Też giną ludzie. Śmierć jest śmierć – stwierdził z filozoficzną zadumą komunistyczny dygnitarz.
Jego małżonka posunęła się jeszcze dalej w ocenie sprawy warszawskiego maturzysty. Skoro narozrabiał, to trzeba go było „uciąć” i tyle. (...)
Cały wpis opublikowany na blogAID.