Polityka orderowa III RP zakrawa na kpinę
Wtorek, 18 czerwca 2013 (14:47)Z Wojciechem Reszczyńskim, dziennikarzem, publicystą, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Prezydent z okazji 20-lecia Ustawy o radiofonii i telewizji odznaczył „osoby zasłużone w działalności na rzecz rozwoju wolnych mediów w Polsce”. Patrząc na nazwiska wyróżnionych, można mieć wątpliwości co do właściwego odczytania przez Bronisława Komorowskiego pojęcia wolne, demokratyczne media...
– W tym kontekście może zamiast słowa „wolnych”, bardziej pasowałoby określenie usłużnych, wiernych, dyspozycyjnych? Dawniej wierny komunistycznej partii, dzisiaj wierny salonowi III RP – to modelowy wzór osoby „zasłużonej” dla wolnych mediów. Przyznam, że dziwię się ludziom, który przyjmują te wyróżnienia niczym wynagrodzenie za pracę, której przecież nie wykonali. Medale są za służbę wolnej Polsce, osiągnięcia, które Polskę rozsławiają, a nie za służbę dla samozwańczych elit.
Pan odmówił przyjęcia tego wyróżnienia...
– Odmówiłem przyjęcia wyróżnienia, bo sprzeciwiam się dyskryminacji Telewizji Trwam przez KRRiT. Oceniam tę instytucję jako szkodliwą dla wolności i demokracji w Polsce. Nie stoi ona na straży wolności słowa, nie buduje pluralizmu mediów, biernie przygląda się niszczeniu mediów publicznych. Instytucja ta przez 20 lat swego istnienia pochłonęła setki milionów złotych z naszych podatków i zbudowała rynek mediów zdominowany przez środowiska postkomunistyczne i lewicowo-liberalne szkodzące polskiej suwerenności, atakujące naszą historię, tradycję, obyczaje i Kościół.
Podczas gali Bronisław Komorowski powiedział: „Jesteście, Państwo, tą grupą, która – jestem przekonany – może też być skuteczna w działaniu na rzecz kształtowania coraz lepszego ładu medialnego w Polsce poprzez regulację ustawową”. Zważając na te słowa i fakt, że wśród odznaczonych są także nieprzychylni mediom toruńskim przedstawiciele KRRiT, czy nagroda jest także uznaniem władz dla działań przeciwko Telewizji Trwam?
– Słowa wypowiedziane przez prezydenta Komorowskiego, jak zwykle sprawiają kłopot ze zrozumieniem, czy tak rzeczywiście myśli, czy znowu się pomylił. Mam nadzieję, że nie jest to zachęta do dalszych działań ograniczających naszą wolność.
Prezydent Komorowski już wcześniej odznaczał ludzi, którzy z wolnymi mediami nie mieli nic wspólnego. Nagrody przyznawane przez prezydenta to wyraz jego osobistej wdzięczności. To nie pokrywa się z wdzięcznością społeczeństwa i Narodu. Można zapytać: co ci wyróżnieni zrobili dla wolnej Polski, dla jej niepodległości i suwerenności? Czym się wyróżnili spośród innych ludzi? Cała ta polityka orderowa III RP zakrawa na kpinę i jest jedną wielką kompromitacją. Jedynym człowiekiem, który rzeczywiście potrafił docenić wartościowych ludzi i ich pełną poświęcenia pracę dla Polski, był śp. prezydent Lech Kaczyński. Wystarczy tylko zestawić nazwiska wyróżnionych dzisiaj z nazwiskami odznaczonych w poprzedniej kadencji prezydenckiej. Różnica jest taka, że śp. Lech Kaczyński wyróżniał ludzi za zasługi, o których Polska najczęściej nie wiedziała i w ten sposób spełniała się sprawiedliwość dziejowa, a Bronisław Komorowski nagradza ludzi powszechnie znanych za to głównie, że są znani i z nim.
W przyszłym roku ma zostać odsłonięty pomnik Wolnego Słowa przy ul. Mysiej w Warszawie. Zdaniem Bronisława Komorowskiego, ma on symbolicznie wskazywać, że „wygraliśmy batalię o wolność słowa w Polsce”.
– Pomnik należy się przede wszystkim śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Niestety demokracja w Polsce jest coraz bardziej ułomna. Ponieważ ta władza nie liczy się w ogóle z Narodem, z pewnością postawią ten pomnik – prowokację. Będziemy zatem tam przychodzić i manifestować. Podpowiadam organizatorom tej idei, aby w uroczystościach odsłonięcia pomnika Wolnego Słowa uczestniczył ostatni cenzor Olsztyna, późniejszy postkomunistyczny prezydent miasta, a może nawet wszyscy byli pracownicy Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w celu wymiany doświadczeń z obecnymi przedstawicielami prorządowych mediów. A dlaczego nie miałby powstać osobny pomnik byłego cenzora? Skoro najwyższe odznaczenia państwowe dostają byli funkcyjni komunistyczni dziennikarze, to dlaczego do tego grona nie mieliby dołączyć zasłużeni cenzorzy.
Dziękuję za rozmowę.