• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Braun do dymisji

Wtorek, 18 czerwca 2013 (02:07)

Posłowie PiS wzywają ministra skarbu do złożenia w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wniosku o odwołanie prezesa TVP Juliusza Brauna za to, że telewizja publiczna emituje antypolski serial.

Na antenie telewizyjnej Jedynki rozpoczęła się wczoraj emisja niemieckiego, antypolskiego w wymowie, trzyodcinkowego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”.

– Ten film wpisuje się w narrację historyczną strony niemieckiej. Podobnie jak robią to środowiska żydowskie, obarczając Polaków winą za mordowanie Żydów podczas II wojny światowej. W tej sytuacji wydaje się, że polski rząd powinien bronić polskiej historii, tymczasem mamy do czynienia z zakupem filmu, który jest antypolski – mówił poseł Dariusz Piontkowski (PiS) podczas specjalnej konferencji prasowej. Prawo i Sprawiedliwość domaga się od rządu złożenia wniosku o dymisję Juliusza Brauna z funkcji prezesa zarządu TVP.

– Wobec tych, którzy są odpowiedzialni za ten skandal, powinny zostać wyciągnięte konsekwencje. Takie, że prezes Braun powinien zostać zdymisjonowany – mówił Mariusz Błaszczak, szef Klubu Parlamentarnego PiS.

Podkreślał, że niemiecki serial w sposób kłamliwy opisuje działalność AK i wydarzenia z czasów II wojny światowej.

– To przejaw polityki historycznej Niemiec, w której oprawcy, sprawcy tragedii milionów ludzi, stawiają się w roli ofiar tej wojny – podkreślał.

Przypomniał, że to przedstawiciele władz niemieckich, a nie anonimowi naziści, wybrani w wolnych wyborach mordowali Żydów i inne narody, w tym Polaków, oraz doprowadzili do zagłady Warszawy. Dlatego wyraził zdziwienie, że za zakupem serialu stoi prezes TVP, a jednocześnie były poseł Unii Wolności i dyrektor w ministerstwie kultury.

Opozycja podkreśla, że KRRiT ma wpływ na to, kto jest szefem TVP i jaki jest skład jej rady nadzorczej. Dlatego oczekuje reakcji ministerstwa skarbu i Rady w tej kwestii.

– Ciągle słyszymy, że KRRiT nie może nic zrobić. Co z całą pewnością może zrobić? Odwołać prezesa TVP. Wystarczy wniosek ministra skarbu lub rady nadzorczej, by KRRiT odwołała prezesa Brauna. Tymczasem rząd apeluje poprzez ambasadorów w Niemczech i USA, by firma, która będzie dystrybuowała film na rynku amerykańskim, zrezygnowała z tego zamiaru. Niestety, nie ma ambasadora polskiego w Warszawie i nie ma kto apelować do prezesa TVP, by zrezygnował z jego emisji – ironizował poseł Maciej Łopiński (PiS).

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu posłowie chcieli się dowiedzieć od ministra kultury, jak ocenia zakup i emisję niemieckiego serialu w najlepszym czasie antenowym w TVP1. Ministerstwo tymczasem umyło ręce od odpowiedzialności za decyzję zarządu TVP, tłumacząc, że nie ma prawa ingerować w decyzje zapadające w spółkach publicznych mediów.

Wiceminister Piotr Żuchowski tłumaczył, że resort i tym samym rząd nie mają wpływu na to, co pokazuje na swojej antenie telewizja publiczna, ponieważ zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji samodzielnie kształtuje ona swoją ofertę programową na zasadzie ustawowej „niezależności mediów od organów administracji rządowej”, a odpowiada tylko i wyłącznie przed KRRiT.

– Minister kultury odpowiada tylko i wyłącznie za politykę audiowizualną, ale nie odpowiada za decyzje zapadające na szczeblu spółek publicznych radiofonii i telewizji – precyzował Żuchowski.

Zdaniem ministra kultury, media powinny pokazywać „szeroką optykę poglądów”, a emisja filmu skonsoliduje widzów i wywoła reakcję odwrotną od zamierzonej przez twórców filmu.

– Debata, którą wywołał film, wywoła więcej elementów pozytywnych niż negatywnych – zapewniał wiceminister Żuchowski. Ostatecznie zobowiązał się on, że minister kultury zapyta władze TVP, jakimi przesłankami kierowały się, decydując się na zakup serialu szkalującego AK.

Telewizja Polska próbowała natomiast przekonywać, że u podłoża tej decyzji legło przekonanie, że polscy widzowie powinni mieć szansę wyrobić sobie zdanie na temat tej produkcji. Uznano, że opinia publiczna była dotąd „skazana jedynie na pośrednictwo dziennikarzy i polityków w ocenie niemieckiego serialu, nie mogąc wyrobić sobie w tej kwestii własnego zdania”.

Dlatego TVP podjęła decyzję, by cały serial, w tym jego najbardziej antypolski trzeci odcinek, pokazać widzom. Jednocześnie w telewizji ma się odbyć dyskusja na temat niemieckiej produkcji.

Skandaliczny serial opowiada o wojennych perypetiach pięciorga młodych mieszkańców Berlina w przeddzień ataku na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku. W jego trzecim odcinku, przedstawiając okupację niemiecką w Polsce, ukazano wyraźnie przerysowane antysemickie postawy w polskim ruchu oporu.

Takie podejście do tematu wywołało burzę. Z oficjalnym protestem wystąpił ambasador RP w Berlinie. List do dyrektora generalnego niemieckiej telewizji ZDF Thomasa Belluta wystosował też prezes TVP Juliusz Braun, który napisał, że polski wątek serialu „nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną i dlatego musi zostać potępiony i odrzucony”.

Jak przypomina TVP, prezes Braun zaproponował też niemieckim partnerom pomoc TVP w przygotowaniu specjalnego dokumentu o niemieckiej okupacji w Polsce. Dokument ten widzowie ZDF mają zobaczyć w czerwcu.

W Niemczech emisja serialu została poprzedzona niezwykle intensywną kampanią reklamową. Był on zapowiadany jako „wydarzenie telewizyjne roku”. Produkcję obejrzało łącznie 21 milionów widzów. Serial wyreżyserował Philipp Kadelbach, a wystąpili w nim m.in.: Volker Bruch, Miriam Stein, Ludwig Trepte, Tom Schilling.

Maciej Walaszczyk