• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Jak zmobilizować posłów

Poniedziałek, 17 czerwca 2013 (02:09)

Od blisko roku nie odbyło się ani jedno posiedzenie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, powołanej do prac nad obywatelskim projektem ustawy repatriacyjnej.

Chodzi o obywatelski projekt ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Sowieckiego. Projekt przygotowało Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” przy udziale m.in. Związku Repatriantów RP. Pilotował go były prezes Stowarzyszenia Maciej Płażyński, który zginął pod Smoleńskiem; zbieranie podpisów koordynował potem jego syn, Jakub.

Projekt trafił do Sejmu w 2010 roku. Pierwsze czytanie odbyło się 11 stycznia 2012 roku. Następnie odesłano go do trzech komisji: Spraw Wewnętrznych, Łączności z Polakami za Granicą oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. 30 marca 2012r. komisje powołały podkomisję. Do tej pory odbyły się cztery posiedzenia, i to na samym początku jej istnienia.

Tymczasem od blisko roku nie odbyło się ani jedno. Prace ślimaczą się niemiłosiernie, dlatego grupa posłów PiS (Jan Dziedziczak, Izabela Kloc i Andrzej Jaworski) postanowiła złożyć wniosek o jak najszybsze zwołanie wspólnego posiedzenia komisji. Parlamentarzyści mieliby ustalić stan prac nad ustawą repatriacyjną i powody rzadkich posiedzeń. 19 kwietnia wniosek taki trafił do szefów trzech komisji, ale dostał negatywną rekomendację Biura Analiz Sejmowych. BAS uznało, że – najkrócej mówiąc – komisje nie mogą pytać, co się dzieje w sprawie repatriacji, bo tym się zajmuje podkomisja.

– Odpowiedź jest zadziwiająca. Przecież trzy komisje, które powołały podkomisję, mają prawo zapytać, dlaczego jej posiedzenia tak rzadko się odbywają, a właściwie – dlaczego ich nie ma – podnosi Jan Dziedziczak (PiS).

Samo Biuro przyznaje też, że to komisje są dysponentami projektu ustawy i jako takie powinny podjąć działania mające na celu mobilizację członków podkomisji do prac nad projektem. Osobą, która decyduje o zwołaniu podkomisji, jest jej przewodnicząca, poseł PO Joanna Fabisiak.

Z inicjatywy Adama Lipińskiego (PiS), szefa Komisji Łączności z Polakami za Granicą, 20 czerwca br. ma się odbyć robocze spotkanie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy repatriacyjnej. 11 lipca jej członkowie mają się spotkać z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem. To właśnie zmianą na stanowisku szefa MSW poseł Fabisiak tłumaczy przeciąganie się prac nad ustawą.

Rząd na ustawę się godzi, ale pod warunkiem pewnych kompromisów. Jakich? Chodzi m.in. o usprawnienie uzyskania obywatelstwa przez osoby starające się o powrót do Macierzy. Jest duży problem z pozyskaniem dla idei powrotu dużych kilkupokoleniowych, pełnych rodzin, które przyznają się do polskości. Fabisiak zapewnia, ze wcale nie chodzi o pieniądze. –Rząd chce dać na to pieniądze.

Osobiście rozmawiałam na ten temat z ministrem Rostowskim. Tylko na razie nie wie, ile – tłumaczy. –Pani poseł może z ministrami rozmawiała, ale posłowie nic o tym nie wiedzą – ripostuje opozycja.

To nie tylko sprawa pieniędzy

Fabisiak przyznaje, że sprawą istotną jest kwestia ustalenia zasad rozdziału pieniędzy z puli przeznaczonej na repatriację. Z 9,5 mln zł zarezerwowanych w tegorocznej ustawie budżetowej wykorzystano zaledwie niewielką część.

Artur Górski (PiS), członek podkomisji, tłumaczy, że to efekt braku pieniędzy w kasach samorządów. Władze lokalne jako strona zapraszająca muszą zagwarantować repatriantom pracę i mieszkanie. Żeby uzyskać na to środki z budżetu, najpierw muszą wyłożyć własne. A tych nie ma.

– Ludzie boją się przyjeżdżać, bo państwo polskie nie gwarantuje im opieki niezbędnej do życia w nowych warunkach, a przede wszystkim bezpieczeństwa, jakie daje mieszkanie czy praca. Poza tym otrzymują sygnały zwrotne od tych, którym udało się przyjechać, że po tzw. okresie ochronnym, gdy wszelka pomoc rządu i samorządu ustaje, będą zostawieni sami sobie. Ci ludzie czekają na możliwość powrotu do Polski nawet kilkanaście lat. Często stracili już nadzieję, że to kiedykolwiek nastąpi – dodaje Górski.

Anna Ambroziak