• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

NINIWA Team bije rekordy

Piątek, 14 czerwca 2013 (15:39)

Trwa siódmy tydzień „Wyprawy 2013. Polska – Syberia”. Poprzedni zakończył się nad wyraz korzystnie, choć było sporo obaw! Największym zmartwieniem grupy okazała się pęknięta rama jednego z uczestników. Jednak rowerzyści nie tylko sobie z tym poradzili, ale również szybko pobili dwa rekordy! Jakie?

 

Złamana rama to efekt beznadziejnej infrastruktury i jazdy po gruntowych dróżkach i ścieżynkach. Nie z wyboru, ale z musu. Innych dróg nie było.

Mimo starań nie udało się roweru pospawać i ostatecznie poszkodowany pojechał w towarzystwie kolegi do stolicy autostopem w celu zakupu nowego roweru. Grupa na kilka dni się rozdzieliła. W tym samym czasie, w środę grupa odwiedziła w miejscowości Oziornoje sanktuarium i żyjących tam Polaków!

Chwila komfortu i radości, ale trzeba jechać dalej. Niestety czwartkowy, ostry wiatr równie ostro pokrzyżował pielgrzymom szyki i praktycznie zmusił do wcześniejszego przystanku, po niecałych 100 km.

Nałożyło się na to również zmęczenie wielu uczestników wyprawy. Skusiły ich też świetne warunki noclegowe, które udało się znaleźć. Być może taki przyjemny nocleg to prezent od bł. Jerzego Popiełuszki, którego kolejną już rocznicę beatyfikacji celebrowali pielgrzymi. Wielu z nich było na tej wyjątkowej uroczystości 3 lata temu w Warszawie. 

Rekord bije rekord

Piątek to już zupełnie inny obraz drużyny. Mając za sobą miesiąc ciężkiej wyprawy, grupa zdobyła się na pokonanie własnego rekordu jednodniowego dystansu. W piątek, 7 czerwca, dzięki sprzyjającym okolicznościom (możliwość poruszania się po autostradzie!) i wielkiej determinacji rowerzyści zakończyli dzień z 316 km na koncie! Tu warto dodać, że policja, która się pojawiła na drodze, nie tylko nie nakazała zjechać z autostrady, ale jeszcze eskortowała grupę, puszczając muzykę z głośników.

Rekord to niesamowite osiągnięcie, które było także korzystne od strony praktycznej, pozwoliło bowiem kolarzom na dwa dni odpoczynku po dojechaniu do Astany. Tam podjęci zostali z wielką gościnnością przez ks. bp. Tomasza Petę, który poświęcił też grupie sporo czasu na rozmowę. Tu również nastąpiło spotkanie z oderwanymi wcześniej od grupy chłopakami, którzy już z nowym rowerem czekali na pozostałych śmiałków. Weekend zakończył się regeneracją sił, odpoczynkiem, zwiedzaniem stolicy i rokował nadzieję na dobry początek nowego tygodnia. Niedzielny bilans to 5045 km! A zatem NINIWA Team pokonał swój rekord w czasie pojedynczego rajdu i wyprawa na Syberię stała się najdłuższą z dotychczasowych. 

Nowy tydzień, nowe wyzwania

W poniedziałek rowerzyści wyruszyli z Astany, stolicy Kazachstanu, by już kierować się w stronę granicy z Rosją i wrócić na główny szlak do Wierszyny. Co przyniosła droga? Jednym z zaskoczeń jest zaobserwowana różnica w urbanistyce stolicy w porównaniu z zachodnimi trendami. Podczas gdy u nas wielkie miasta ciągną się jeszcze kilometrami po obrzeżach, tu miasto ucięte zostało jakby nożem, zaczęły się pola i łąki, a rowerzyści musieli przejechać 150 km, żeby znaleźć najbliższy sklep! Wokół pustka stepu i wiatr! „Poczucie niezmierzonej przestrzeni jest niesamowite!” – zwierzają się w relacjach internetowych.

Zarówno w poniedziałek, jak i we wtorek młodzi podróżnicy przejechali po ponad 200 km, więc początek tygodnia udany. Jednak już we wtorek poważną awarię miał Mateusz, któremu praktycznie doszczętnie zniszczyło się tylne koło (opona, dętka, obręcz i szprychy). Problem zażegnano, ale sami rowerzyści dziękują Bogu, że jeszcze wszystkie rowery mogą dalej jechać. Warunki jazdy po Syberii to prawdziwe wyzwanie techniczne. W środę grupa planowała ponownie przekroczyć granicę z Rosją. Do spotkania z rodakami w Wierszynie pozostał zaledwie miesiąc!

 


 

Codzienne relacje z rajdu, multimedia i ciekawostki można znaleźć na oficjalnej stronie wyprawy.

 

Krzysztof Zieliński