Producent betonomieszarek wciąż bez właściciela
Piątek, 14 czerwca 2013 (08:55)Niepowodzeniem zakończył się pierwszy przetarg na sprzedaż Fabryki Maszyn w Leżajsku. Do przejęcia będącej w upadłości fabryki nie zgłosił się żaden oferent.
Syndyk Ludwik Noworolski, który przygotował zakład do sprzedaży, uważa, że tym, co odstraszyło potencjalnych inwestorów, mogła być zbyt wysoka cena zakładu oszacowana przez rzeczoznawcę na ponad 24,5 miliona złotych.
Chcąc uniknąć podobnej sytuacji, syndyk przed ogłoszeniem kolejnego przetargu zamierza sprzedać niezwiązaną bezpośrednio z produkcją część fabryki, m.in. działki, kotłownię i parking.
– Z jednej strony da to możliwość pozyskania środków na bieżącą działalność przedsiębiorstwa, a z drugiej strony obniży jego cenę w kolejnym przetargu, który ma być ogłoszony w jesieni – informuje Ludwik Noworolski.
Fabryka Maszyn w Leżajsku to największy w Polsce producent betonomieszarek. Firma specjalizuje się także w produkcji elektrycznych silników, prądnic i transformatorów, pojazdów samochodowych przeznaczonych do przewozu towarów, maszyn dla górnictwa i budownictwa, a także urządzeń dźwigowych i chwytaków.
Kłopoty firmy z ponad 40-letnią tradycją spowodował kryzys ekonomiczny, który opanował większość producentów branży. Największą konkurencją dla leżajskiego zakładu okazali się zagraniczni producenci działający w Polsce, m.in. Baryval, Cifa, Sermac czy Stetter. Resort skarbu siedem razy bezskutecznie próbował znaleźć nabywcę na leżajską fabrykę. Ostatecznie w styczniu br. Sąd Rejonowy w Rzeszowie ogłosił upadłość likwidacyjną spółki, która w chwili upadłości miała dług w wysokości 17 milionów złotych, głównie wobec urzędu skarbowego, ZUS oraz banków.
Fabryka Maszyn w Leżajsku, mimo upadłości, produkuje głównie na eksport, wzbogacając swoją ofertę m.in. o agregaty prądotwórcze i pompy do betonu. Odbiorcami wyrobów z leżajskiej fabryki są m.in. firmy budowlane i produkcyjne oraz handlowe, ponadto przemysł transportowy, szpitale, koleje, lotniska, a także urzędy pocztowe w Polsce i za granicą, m.in. w Austrii, Danii, w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Słowacji czy w Rosji.
Przed upadłością leżajska firma zatrudniała ponad 250 osób, dzisiaj tylko 160.
Mariusz Kamieniecki