Psychotropy od kołyski
Piątek, 14 czerwca 2013 (02:00)O 274 proc. w skali globalnej w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła liczba recept na leki psychiatryczne – alarmują eksperci. Skalę zjawiska prześwietlą uczestnicy międzynarodowej konferencji w Watykanie.
Psychofarmakoterapia stała się dominującym podejściem do zaburzeń emocji i zachowania dzieci i młodzieży, począwszy od wieku niemowlęcego. Wywiera też coraz częściej brutalny wpływ na dzieci w prenatalnej fazie rozwoju – w USA, rekordziście pod tym względem, 13 proc. kobiet w ciąży przyjmuje antydepresanty. W tle są oczywiście duże pieniądze. Duże są również zastrzeżenia.
Ci pacjenci sami się nie obronią. Już dziś w Rzymie w sali Piusa X z tematem zmierzy się 200 uczestników międzynarodowego sympozjum, które przebiegać będzie pod hasłem „Dziecko jako osoba i jako pacjent. Konfrontacja podejść terapeutycznych”. Spotkanie, o które zabiegali zwłaszcza psychiatrzy, psychologowie i duszpasterze, rozpocznie przemówienie ks. abp. Zygmunta Zimowskiego, szefa Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia.
Naukowej ocenie zostaną poddane różne klasy leków. Żeby zorganizować taką konferencję, trzeba mieć odwagę – i Kościół ją ma. Papieska Rada otrzymuje liczne sygnały nie tylko od rodziców, ale przede wszystkim od lekarzy i terapeutów, że dzieci bywają narażane na praktyki, które zamiast pomóc, zamieniają ich życie w koszmar nie do zniesienia. Trudno oczekiwać, żeby przemysł czerpiący miliardowe zyski z produkcji zaczął nagle sam siebie ograniczać.
Specjaliści uczestniczący w kilkuletnich przygotowaniach do sympozjum tym bardziej liczą na to, że nieskażone wpływami lobbies producenckich informacje o ryzyku podawania najmłodszym środków przeciwpsychotycznych dotrą za pośrednictwem Watykanu do rodziców, lekarzy, rządów – i skłonią do wyciągnięcia praktycznych wniosków.
Producent płaci, producent wymaga
Nikt nie twierdzi, że leki psychiatryczne są bezużyteczne. Ale trend wybierania tych środków jako leczenia pierwszego rzutu niezależnie od stopnia nasilenia choroby i w przypadkach podważalnej skuteczności – stopniowo marginalizuje sprawdzone formy terapii psychospołecznej.
Krytycy takiego postępowania mówią otwarcie: zamiast docierać do źródeł problemów, medycyna chce dziecko „znieczulić i kontrolować”. Tymczasem przybywa opracowań dowodzących, że raporty z badań klinicznych w tym segmencie często są niejednoznaczne.
Zdarza się, że ich konkluzje nie znajdują podstaw w zgromadzonych danych, a skutki uboczne – wśród nich otyłość, cukrzyca, choroby układu krążenia, próby samobójcze nastolatków – zbywane są zbiorczą formułą o „dobrej tolerancji” danego specyfiku. Nie brakuje patologicznych sytuacji, gdy za ocenę działania wprowadzanego na rynek preparatu płaci wytwarzający go koncern. Jest i druga strona medalu. Odmowa takiego leczenia ma swoje konsekwencje. Dla rodziców może się skończyć nawet odebraniem dziecka.
Wątpliwości jest więcej i zaczynają się już na etapie diagnostyki. Czy każda z wypisywanych nieletnim milionów recept na leki psychiatryczne ma uzasadnienie? Jak przyjmowanie psychotropów wpływa na funkcjonowanie małych pacjentów w perspektywie długookresowej? Dlaczego dopuszczane bywają specyfiki, co do których popełniono kardynalne błędy podczas badań klinicznych?
W jakim stopniu lekarze są zdeterminowani, by sprawdzić, czy leki, które przepisują dzieciom, są dla nich bezpieczne?
I czy w ogóle mają dostęp do rzetelnych danych na ten temat? Dlaczego już na niektórych kilkulatkach, częściej z rodzin ubogich, wymusza się przyjmowanie całej baterii aktywnych środków chemicznych z powodu problemów z zachowaniem? Co sprawia, że państwa wycofują się ze wspierania niefarmakologicznych opcji pomocy?
Wśród prelegentów watykańskiego sympozjum są analizujący te kwestie z perspektywy swoich dyscyplin farmakolodzy, neuropsychiatrzy, psychoterapeuci, psychopatolodzy, specjaliści zdrowia publicznego i pracy socjalnej, a nawet dziennikarz śledczy.
Uwagę zwracają nazwiska takich autorytetów jak prof. Irving Kirsch z Harvard Medical School (wiceszef programu badań nad efektem placebo, kwestionuje teorię zachwiania równowagi chemicznej w mózgu jako podłoża depresji) czy dr Barry Duncan, amerykański psycholog kliniczny i terapeuta, autor kilkunastu książek.
– Koncerny farmaceutyczne wydają miliony dolarów na dezinformację. Poprzez tę konferencję chcemy temu przeciwdziałać – powiedział dr Duncan podczas briefingu prasowego poprzedzającego obrady.
Jako szef The Heart and Soul of Change Project dr Duncan bada wpływ leków psychiatrycznych na najmłodszych, analizując raporty z testów klinicznych i wyłapując w nich błędy. Terapeuta postuluje m.in. budowę niezależnej od wpływów biznesu bazy leków, która będzie pokazywała lekarzom i pacjentom konkretne ryzyka i korzyści płynące ze stosowania określonych psychotropów, bazując na najlepszych dostępnych dowodach naukowych.
Konferencja Papieskiej Rady wpisuje się w wydarzenia nawiązujące do Roku Wiary. Stanowi też bezpośrednie przygotowanie do Dnia Evangelium Vitae. Zgodnie z życzeniem Papieża Franciszka, w najbliższy weekend Rzym stanie się wielką areną promocji godności i świętości życia człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.
Jolanta Tomczak, Watykan