Gospodarka nieustannie słabnie
Czwartek, 13 czerwca 2013 (20:07)Bank Światowy obniżył prognozę wzrostu PKB w Polsce w 2013 roku do 1,0 proc. z 1,6 proc. prognozowanych w styczniu. Tym samym Bank Światowy dostosował swoje prognozy do tego, czego spodziewamy się po naszej gospodarce. Po I kwartale br. wzrost gospodarczy w stosunku do czwartego kwartału 2012 roku wyniósł zaledwie 0,1 proc. Zaś w stosunku do pierwszego kwartału w 2012 roku 0,5 proc.
Ta pierwsza informacja jasno pokazuje, w jakim stanie jest polska gospodarka. Wyraźnie spada konsumpcja i inwestycje. Są to dwa czynniki, od których zależy 2/3 wzrostu gospodarczego. Polski wzrost PKB trzyma tzw. eksport netto, czyli szybszy przyrost eksportu niż importu. Ponieważ sytuacja na rynkach Unii Europejskiej – na które kierujemy zasadniczą część naszego eksportu – nie jest najlepsza, to i znaczenie tego trzeciego czynnika słabnie.
W tym roku nie ma szansy na to, aby tendencje w zakresie konsumpcji, inwestycji oraz przyspieszenia eksportu się zmieniły. Stąd redukcja poziomu wzrostu gospodarczego. Obawiam się, że po wakacjach możemy oczekiwać fali zmiany prognoz. Być może będzie tak, że wzrost gospodarczy będzie bliższy 0 niż 1 proc.
Dla rządzących nie powinno być niespodzianki, że mamy taką sytuację gospodarczą. Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie i od dawna podkreślało, że jesteśmy na równi pochyłej, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Nie ma żadnej reakcji ze strony gabinetu Donalda Tuska. Wciąż jest zacieśnienie fiskalne. Nie ma reakcji na wzrost bezrobocia, a wręcz przeciwnie, w tym obszarze są czynione poważne oszczędności. Dobitnym tego dowodem jest niewykorzystanie 7 miliardów zł z Funduszu Pracy.
Ponadto nie ma wsparcia dla przedsiębiorczości, mnożą się przeszkody biurokratyczne, rośnie ryzyko w podejmowaniu decyzji gospodarczych. Wszystko to składa się na osłabienie aktywności gospodarczej, ograniczanie zatrudnienia, wzrost bezrobocia ze wszystkimi tego konsekwencjami.
W chwili obecnej nie ma cudownego środka, za pomocą którego można by było wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu. Wszystko to bardzo źle rzutuje na wpływy budżetowe. Przypomnę, że po kwietniu mamy wykorzystane aż 90 proc. deficytu budżetowego. To pokazuje rujnację dochodów budżetowych.
W tej sytuacji po przerwie wakacyjnej trudno sobie wyobrazić, jakie rozwiązania zaproponuje minister finansów Jacek Rostowski w nowelizacji ustawy budżetowej.
not. IK
Dr Zbigniew Kuźmiuk jest ekonomistą, posłem Prawa i Sprawiedliwości.
Dr Zbigniew Kuźmiuk