• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Chrześcijanie giną w Nigerii

Wtorek, 10 lipca 2012 (22:35)

30 chrześcijan, w tym kobiety i dzieci zostało zamordowanych minionej niedzieli w Nigerii. Ponad tysiąc osób zmuszono do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania, które następnie spalono.

W atakach, przeprowadzonych przez uzbrojonych w broń maszynową islamistów, zniszczonych zostało około 10 wiosek w Barkin Ladi (stan Plateau) w Nigerii. Terroryści najprawdopodobniej pochodzą z islamskiej sekty Boko Haram, z rąk której do tej pory zginęło ponad tysiąc chrześcijan.

Zamachy miały miejsce w czasie pogrzebów i trwającej po ostatnich atakach żałoby. Terroryści przeprowadzili także zamachy na życie senatora dr. Gyanga Dantonga oraz Gyanga Fulani i polityków z Barkin Ladi.

Chrześcijanie zamieszkujący Nigerię żyją w ciągłym strachu i z obawą przed kolejnymi zamachami ze strony Boko Haram. W ubiegły piątek osiem osób zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w wyniku wybuchu bomby tuż przed komisariatem policji w Maidugur (stolica stanu Borno, północno-wschodnia Nigeria). Do zamachu nikt się nie przyznał.

Także mieszkańcy Jos (stolica stanu Plateau, położonego w centrum Nigerii), zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, żyją w ciągłym strachu przed zamachami. Według nieoficjalnych źródeł, na które powołuje się organizacja chrześcijańska Open Doors, do tego miasta w ostatnią sobotę przybyło około 100 uzbrojonych muzułmanów, którzy są gotowi oddać swoje życie w samobójczych atakach.

- Tylko jeden Bóg wie, co się stanie w tym mieście. Bracia, prosimy was, nie ustawajcie w modlitwach za nas - zaapelował lokalny współpracownik Open Doors.

Sunnickie Braterstwo Świętej Wojny, bo tak prawidłowo nazywa się sekta, która w świadomości społeczeństwa i mediów pozostała jako Boko Haram (pierwotna nazwa to "Zachodnia nauka to grzech"), jest fanatycznym ugrupowaniem islamskim nawołującym do "dżihadu" względem innowierców.

Ta islamska sekta walczy także z kulturą Zachodu i żąda wprowadzenia koranicznego prawa szarijatu w całym kraju. Od początku istnienia sekty w jej szeregi włączeni zostali mieszkańcy najbiedniejszego stanu w Nigerii - Borno. Większość z nich pochodzi ze stolicy tego stanu - Maiduguri. Wybór miejsca, kolebki na utworzenie Boko Haram, nie był przypadkowy. Ustaz Mohammed Yusuf - założyciel sekty - był świadomy, że w tym regionie pozyska analfabetów, bezrobotnych i ludzi żyjących w skrajnej nędzy, którzy szybko dadzą się przekonać, że tylko poprzez walkę z innowiercami i Zachodem ich sytuacja materialna się poprawi.

Trudno oczekiwać w najbliższym czasie poprawy sytuacji w Nigerii, gdyż przywódcy sekty zapowiedzieli wzmożenie walk. Trzech z nich – także przywódca sekty Abubakara Shekau – mają zostać wpisani na listę poszukiwanych terrorystów tworzoną przez Stany Zjednoczone. Zdaniem ekspertów szefowie Boko Haram czują się zbyt pewnie i są świadomi swojej silnej pozycji. Dlatego nawet wciągnięcie na amerykańską listę ani nie zmniejszy, ani nie zlikwiduje działań terrorystów. Podobnie niewiele zmieni zdymisjonowanie nigeryjskiego ministra obrony, który według tamtejszego prezydenta - Goodlucka Jonathana - nie dawał sobie rady z terrorystami.

 

Izabela Kozłowska