Szachownica godła nie znieważa
Czwartek, 13 czerwca 2013 (02:00)Umieszczenie w korpusie orła biało-czerwonej szachownicy nie jest naruszeniem prawa – twierdzą heraldycy, z którymi rozmawiał „Nasz Dziennik.
Prokuratura Rejonowa w Kamiennej Górze (dolnośląskie) jest jednak innego zdania i wszczęła w tej sprawie śledztwo.
Wszystko zaczęło się od uroczystości trzeciej rocznicy katastrofy smoleńskiej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kamiennej Górze. Wmurowano w nim tablicę upamiętniającą ofiary. Inicjatywa wypłynęła od parafian.
Wydarzenie w Kamiennej Górze stało się przyczynkiem do reakcji polityka Ruchu Palikota Henryka Kmiecika, który złożył zawiadomienie do prokuratury.
Podnosił w nim, że doszło do znieważenia godła narodowego, bo w korpusie wyrytego na kamiennej tablicy orła umieszczono biało-czerwoną szachownicę, symbol polskiego lotnictwa. Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo z art. 137 par. 1 kodeksu karnego. Trwają czynności procesowe (”Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku„).
Na wniosek prokuratury policja przeprowadziła już oględziny tablicy.
– Czynność ta została jednak przerwana przez księdza, który był mocno niezadowolony z tego, że tego typu oględziny są dokonywane – informuje prokurator Marcin Zarówny.
Zastępca prkuratora okręgowego w Jeleniej Górze nie wyklucza, że w związku z całą sprawą może dojść do przesłuchania ks. Aleksandra Siemińskiego, proboszcza parafii.
– Przed około miesiącem miałem telefon z policji, że chcą przyjść do kościoła, żeby zobaczyć tablicę, ponieważ mają taki nakaz z prokuratury. Minął pewien czas. W minioną środę zadzwonił do mnie zastępca komendanta policji w Kamiennej Górze z informacją, że policjanci mają przyjść w celu oględzin tablicy. Przyszło dwóch, jeden z aparatem. Bez żadnego pisma, że mają do tych czynności jakiekolwiek prawo – relacjonuje ksiądz Siemiński.
– Jeden z nich już w drodze do kościoła powiedział mi, że będę przesłuchiwany w sprawie tablicy. Ten drugi fotografował, mierzył… Wtedy uniosłem się trochę i zapytałem, o co będą mnie pytać na przesłuchaniu. Usłyszałem, że o koszty tablicy, kto ją ufundował, kto montował itp. No to ja na to, że przecież przyszli po to, by zobaczyć, czy został znieważony orzeł. Powiedziałem, że nie będę odpowiadał na takie pytania, i kazałem im opuścić kościół – dodaje ksiądz proboszcz.
– Czuję się bardzo nękany. Tak, jakbym nie miał prawa do wyrażania pamięci o zmarłych – stwierdza.
Ksiądz Siemiński jest niemile zaskoczony całą sprawą, zwłaszcza że – jak zaznacza – o pomyśle fundowania tablicy informował wiernych już miesiąc przed rocznicą katastrofy. I nikt nie zgłaszał wtedy żadnych uwag. Do tej pory ks. Siemiński nie otrzymał też żadnego pisma ani z policji, ani z prokuratury. Jego zdaniem, działania organów ścigania są analogiczne do tych w czasie stanu wojennego, kiedy za przestępstwo uchodziło układanie na chodnikach kwiatów w kształcie krzyża, bo zaśmiecały trotuar.
Nie znieważony, ale i nie heraldyczny
W opinii Alfreda Znamierowskiego, heraldyka i weksylologa, założyciela Instytutu Heraldyczno-Weksylologicznego, umieszczenie biało-czerwonej szachownicy w polu orła nie jest znieważeniem godła narodowego. Ale jest niezgodne z regułą heraldyczną.
– Co innego, gdyby to była szachownica i na jej tle orzeł. Ale na piersi orła szachownicę? Tego robić nie należy. Nie psuje się polskiego orła dodatkowymi elementami – wyjaśnia.
Jak zauważa, dodatkowe elementy występowały już w przeszłości, ale tylko na orłach z czasów panowania królów, począwszy od króla Zygmunta Starego. Na korpusie orła znajdowała się wtedy litera S – od łacińskiego Sigismundus. Za czasów Zygmunta Augusta w polu orła były z kolei umieszczone dwie litery SA – od Sigismundus Augustus. A potem herb rodowy króla.
– Ale to było uzasadnione heraldycznie. Innych elementów na orle polskim nie można umieszczać. Nałożenie szachownicy wojskowej nie jest zbezczeszczeniem, ale z punktu widzenia heraldyki jest niestosowne – zaznacza wyraźnie Znamierowski.
Zdaniem poseł Marzeny Machałek (PiS), jednej z inicjatorek powstania tablicy, sprawa ma wyraźny podtekst polityczny.
– Nie wierzę w troskę posła z Ruchu Palikota o godło. Raczej widzę tu ewidentnie chęć dokuczenia i nękania Kościoła. Mieliśmy już przecież akcję ”Orzeł może„ i karykaturę orła z czekolady. I co? – pyta poseł.
Zdaniem Znamierowskiego, i w tym wypadku nie można mówić o znieważeniu, bo orzeł z czekolady nie miał cech godła – przede wszystkim nie miał korony. Był to po prostu zwykły wizerunek orła.
– Naszą intencją było nawiązanie do wizerunku orła i do biało-czerwonej szachownicy jako elementu samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem – tłumaczy Machałek. Polityk złożyła już skargę do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta w sprawie nękania księdza Siemińskiego.
”Przedstawiciel Ruchu Palikota, aby zdobyć tani poklask, złożył doniesienie do prokuratury. Rozumiem, że doniesienie może złożyć każdy i w każdej sprawie. Ale prokuratorzy powinni odrzucić jego skandaliczne i bezpodstawne zarzuty. Jest oburzające, że stali się oni bezrefleksyjnymi wykonawcami poleceń Palikota, którego pogardliwy stosunek do wartości patriotycznych i chrześcijańskich jest powszechnie znany. To niedopuszczalne, aby przedstawiciele państwa zamiast ścigać przestępców – nękali uczciwych ludzi„ –podnosi poseł.
Pismo nie dotarło jeszcze do Prokuratury Generalnej, ale jak zapewnia jej rzecznik prokurator Mateusz Martyniuk, wszystkie skargi są zawsze przez prokuraturę rozpatrywane.
Anna Ambroziak