• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

System z opóźnieniami

Środa, 12 czerwca 2013 (10:51)

Istnieje ryzyko, że budowa elektronicznego systemu informacyjnego ochrony zdrowia znacznie się opóźni – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli (NIK). System, który miał ruszyć pod koniec przyszłego roku i odciążyć lekarzy, udoskonalić opiekę, zapobiegać wyłudzeniom oraz usprawnić sprawozdawczość – sam boryka się z wieloma lukami i kłopotami. 

Zamiast danych w systemie jest wiele niedociągnięć.

Ustawa wprowadzająca system – przypomina NIK – została uchwalona w bardzo ogólnym kształcie i z założenia wymagała uzupełnienia rozporządzeniami. Jak podaje Izba, w ciągu 15 miesięcy od wejścia ustawy w życie ministerstwo nie wydało wszystkich niezbędnych aktów prawnych. Nie ma kluczowych dla działania systemu rozporządzeń (dot. m.in. formatu wymiany danych), choć powinny być gotowe równocześnie z ustawą.

„Choć pierwsze prace nad budową systemu rozpoczęto już w 2008 r., to do końca 2012 r. nie udało się rozstrzygnąć przetargu na budowę kluczowego podsystemu. CSIOZ przekazywało Ministerstwu dane powoli, z opóźnieniami i w szczątkowej formie” – podkreśla NIK i dodaje, że wybrane moduły obsługujące pojedyncze obszary, np. ratownictwo medyczne, powinny działać od listopada ubiegłego roku.

„Żaden z nich nie został jednak uruchomiony. Centrum do tej pory nie wie, jaki jest stan wyposażenia szpitali i innych świadczeniodawców w systemy i sprzęt niezbędny do współpracy z CSIOZ” – wyjaśniono.

Kontrolerzy ustalili, że w przeważającej części szpitali działają tylko podstawowe programy obsługujące np. ruch chorych. Jak dodano: im bardziej specjalistyczne rozwiązania, tym mniej placówek może się nimi pochwalić. Zaledwie 23 proc. szpitali wykorzystuje internet w kontakcie z pacjentami (np. przy rejestracji czy ustalaniu terminu przyjęcia do szpitala). 20 proc. szpitali nie ma podstawowych systemów do obsługi ruchu chorych.

Ponadto NIK dodaje, że szefowie poszczególnych placówek są zdezorientowani, bo z powodu braku rozporządzeń nie wiedzą, co i jak powinni przygotować, by rozpocząć wdrażanie systemu. Niektórzy zaczęli działania na własną rękę i budują niezależne, lokalne systemy, które obejmują jedynie chętnych świadczeniodawców.

Najwyższa Izba Kontroli podkreśla, że grozi to niespójnością lub powieleniem systemów, a w konsekwencji kłopotami z rozliczeniem unijnych funduszy.

IK