• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Wydzieranie dzieci

Środa, 12 czerwca 2013 (02:07)

Do sądów wpływa coraz więcej spraw o pozbawienie, ograniczenie i zawieszenie praw rodzicielskich. Wzrost jest lawinowy.

Z danych Wydziału Statystyki i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości MS w roku 2000 r. do polskich sądów wpłynęło blisko 28,5 tys. spraw o pozbawienie, ograniczenie czy zawieszenie władzy rodzicielskiej.

W następnych latach liczba ta sukcesywnie rosła – w roku ubiegłym było już prawie 41,5 tys. takich spraw. Największy przyrost zanotowano w latach 2006-2010. I tak w latach 2006-2007 było to kolejno: 46,3 tys. i prawie 47 tysięcy.

Rok później liczba ta sięgała już ponad 49,3 tys., zmalała nieco w roku następnym do ok. 49,2 tys. W roku ubiegłym zapadło blisko 9,7 tys. wyroków sądowych o pozbawienie praw rodzicielskich – ponaddwukrotnie więcej niż w roku 2000.

W przypadku orzeczeń ograniczenia władzy rodzicielskiej statystyki wyglądają jeszcze gorzej – w ubiegłym roku liczba ta sięgała blisko 14,1 tys. – prawie dwa tysiące więcej niż w roku 2000. Niewiele wzrosła natomiast liczba wyroków o zawieszeniu władzy rodzicielskiej – w roku ubiegłym zapadło ich dokładnie 660, o 44 więcej niż w roku 2000. W sumie w 2012 r. sądy wydały 24 415 wyroków o pozbawienie, ograniczenie czy zawieszenie praw rodzicielskich, o 7037 więcej niż w roku 2000.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma informacji, jakimi przesłankami kierowały się sądy przy podejmowanych decyzjach. Resort inicjował wszczęcie działań nadzorczych przez prezesów sądów apelacyjnych w sprawie dwojga dzieci w rodzinie zastępczej w Pucku, śmierci pięciorga niemowląt w Hipolitowie czy odebrania dzieci małżeństwu Bajkowskich z Krakowa.

Prace wciąż w toku

W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad nowelą kodeksu rodzinnego, tak by uwypuklić w przepisach tzw. klauzulę pomocniczości. Chodzi o to, by sędzia nie mógł wydać decyzji o odebraniu dziecka rodzicom, dopóki nie wykorzysta wszystkich innych możliwości. Nowelizacja przepisów jest na etapie wewnętrznych uzgodnień, prowadzone są konsultacje społeczne. Zdaniem prawników, pomysł sam w sobie jest dobry, chodzi o szczegóły.

– Wszystko zależało będzie od ostatecznej wersji projektu, która trafi do kancelarii premiera. Sądy nadużywają swojej pozycji i nie wykorzystują wszelkich możliwych środków, obawiając się, by im ktoś nie zarzucił zaniedbania obowiązków, jeśli dziecku by się coś stało. Uważam, że zbyt pochopna i arbitralna decyzja sądu o ograniczeniu władzy rodzicielskiej powinna być ostatecznością, po wszczęciu i przeprowadzeniu wszelkich możliwych rozwiązań służących pomocy rodzinie i tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy jest zagrożone dobro dziecka – twierdzi mec. Paweł Śliwa.

Jego zdaniem, pomysł nowelizacji kodeksu rodzinnego jest trafny, ale dobry będzie tylko wtedy, gdy będzie powiązany z innymi rozwiązaniami, w szczególności z zakresu pomocy społecznej.

– Zbyt często umieszcza się dzieci w rodzinach zastępczych poza środowiskiem generycznym, tylko ze względu na trudną sytuację materialną takiej rodziny. Rozwiązania w zakresie polityki społecznej powinny zmienić zasady udzielania pomocy również materialnej takiej rodzinie, gdyż odebranie dziecka rodzinie ze względu na biedę jest dużo kosztowniejszym rozwiązaniem dla państwa. W takim wypadku państwo powinno nadzorować wydatkowanie przez rodziców tej kwoty – zauważa prawnik.

Argumentację tę podziela poseł Beata Kempa (SP), wieloletni kurator sądowy.

– Zasada pomocniczości oznacza, że pewne organy mają pomagać sędziemu w podjęciu decyzji. Co z tego jednak, że te agendy wyprodukują dokumenty, których sędzia nie będzie potrafił odpowiednio zinterpretować? Dlatego sędzia rodzinny musi przejść odpowiednie szkolenia, by mieć umiejętność czytania akt i dokumentów, które sporządza psycholog czy pedagog. Nie znając terminologii i jej zakresu, można podjąć bardzo złą decyzję – uważa Kempa.

W jej ocenie, pilnej zmiany wymaga m.in. ustawa o pieczy zastępczej. Chodzi o wyeliminowanie zapisu, który dopuszcza, by dziecko z domu mógł zabrać urzędnik. Konieczne są też zmiany w ustawie o ustroju sądów powszechnych, która weszła w życie 1 stycznia br. – minister sprawiedliwości ma prawo zlikwidować w sądzie rejonowym wydział rodzinny. Istnieje poważne ryzyko, że sprawy małoletnich mogą zostać „wciśnięte” sędziom, którym ta problematyka jest zupełnie obca.

Anna Ambroziak