• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Nie przekreślał drugiego człowieka

Wtorek, 11 czerwca 2013 (20:13)

Ks. kard. Henryk Gulbinowicz, metropolita senior archidiecezji wrocławskiej, wspomina ks. kard. Stanisława Nagy

Księdza kard. Stanisława Nagy poznałem w roku 1952 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Byłem początkującym studentem teologii, a on – jeśli dobrze pamiętam – pisał wtedy pracę doktorską. Między młodszymi a starszymi kolegami  nie było zażyłości. Jednak ks. kardynał Nagy do nas młodych studentów zawsze odnosił się z wielką życzliwością. 

Dla mnie osobiście jednym z wielu dowodów tej życzliwości był fakt, że kiedyś  powiedział mi, że bardzo dobrze zna ks. prof. Karola Wojtyłę. Mnie natomiast bardzo ciekawiła postać ks. Wojtyły, ponieważ słyszałem, że jest bardzo lubianym przez młodzież akademicką i chciałem go poznać. I to właśnie umożliwił mi w drugim semestrze 1954 roku ks. kard. Nagy.

W czasie rozmowy pojawiła się niespodziewanie jakaś studentka i zapytała: „Koledzy, powiedźcie mi, jak tu się spotkać z  ks. prof. Wojtyłą?”, a wtedy ks. Nagy zapytał ją, a „Po co on jest Tobie potrzebny?”. Odpowiedziała, że jest półrocze i potrzebuje wpisu w indeksie.

– A ty nigdy nie byłaś na wykładzie ks. prof. Wojtyły? – zapytał ks. kard. Nagy. Odpowiedziała, że nie była, ponieważ słyszała, że te wykłady są bardzo ciężkie. W tym momencie ks. prof. Wojtyła powiedział do studentki: „Koleżanko, daj swój indeks, może cos załatwimy”. I wpisał jej do indeksu swoje nazwisko. Ona wtedy po prostu nie powiedziała nawet dziękuję i pospiesznie wyszła z sali.

Byłem tą sytuacją zaskoczony. Ksiądz kard. Nagy wytłumaczył mi wtedy: „Widzisz, taki jest ks. prof. Wojtyła. Nigdy nie przekreśla człowieka. Bo każdemu, tak jak tej studentce, może coś się czasem nie udać. Ale to nie jest cały człowiek. Jest jeszcze jego druga strona, która może być bardzo ciekawa”. Z tego spotkania, właśnie dzięki ks. kard. Nagy, dowiedziałem się, że nie należy przekreślać drugiego człowieka.

 

Not. MZ