NIK o usprawnieniu orzecznictwa w ZUS
Poniedziałek, 10 czerwca 2013 (11:53)Organy orzekające o prawie do renty lub różnego rodzaju ulg popełniają niekiedy błędy, bo nie zawsze przestrzegają standardów i procedur. Ponieważ zadania systemu orzekania o niepełnosprawności i systemu orzeczniczego ZUS są podobne, NIK ze względu na dobro chorych proponuje ich połączenie.
Jak podkreśla Najwyższa Izba Kontroli, takie rozwiązanie pozwoli nie tylko oszczędzić publiczne pieniądze, ale także poprawić jakość orzecznictwa.
NIK zauważa, że przeprowadzona w 1997 r. reforma, dzięki której wyodrębniono dwa systemy orzecznicze – lekarski ZUS dla celów rentowych oraz orzekania o niepełnosprawności – nie przyczyniła się do zwiększenia roli rehabilitacji leczniczej i zawodowej. A to właśnie rehabilitacja ma kluczową rolę w powrocie chorych i poszkodowanych do pracy. Działania rehabilitacyjne powinny być podejmowane jak najwcześniej, aby zmniejszyć liczbę osób zagrożonych niezdolnością do pracy i zredukować nakłady na późniejsze świadczenia rentowe. A te są niemałe. Rocznie ponad 18 mld zł jest wypłacanych tylko na świadczenia rentowe.
W ocenie NIK, zbieżność zadań wykonywanych w obu systemach orzekania uzasadnia potrzebę ich zintegrowania. Tym bardziej że posługują się one podobnymi kryteriami wobec wnioskodawców – oceną naruszenia sprawności oraz zdolnością lub brakiem zdolności do wykonywania pracy. Ich połączenie wyeliminowałoby m.in. konieczność uczestniczenia rencistów w kolejnym postępowaniu administracyjnym w celu uzyskania niektórych uprawnień i ulg przysługujących osobie niepełnosprawnej.
Oddziały ZUS w minimalnym stopniu (niecały 1 proc.) korzystały w sprawach rentowych z uprawnień do orzekania o celowości przekwalifikowania zawodowego. I to pomimo tego, że ponad 30 proc. osób występujących o świadczenie rentowe nie przekroczyło 50. roku życia. W niewielkim zakresie następowało przekwalifikowanie osób otrzymujących rentę szkoleniową (ok. 15 proc.). Powód? Brak pieniędzy na szkolenia i kursy, a także brak determinacji osób korzystających z renty szkoleniowej. Zdaniem NIK, współpraca ZUS z urzędami pracy (organizatorami szkoleń) nie przynosiła pożądanych efektów. Brak możliwości korzystania z rehabilitacji zawodowej sprawiał, że zapisy ustawy o rencie szkoleniowej w praktyce okazały się martwe.
Powszechną praktyką organów orzekających było wydawanie decyzji przez lekarzy, którzy nie byli specjalistami w orzekanej chorobie. Do tego zbyt rzadko korzystano z opinii lekarzy konsultantów (w ZUS jedynie w 6,5 proc. spraw) i specjalistycznych badań (prawie 40 proc. zespołów powiatowych w ogóle nie kierowało na badania określające niepełnosprawność). W konsekwencji ponad 1/3 orzeczeń jest uchylana lub zmieniana w postępowaniu odwoławczym, i to na podstawie analizy tej samej dokumentacji. W tej sytuacji działalność organów orzeczniczych nie daje gwarancji, że publiczne pieniądze są wydatkowane racjonalnie, a świadczenia są przyznawane osobom uprawnionym. W latach 2010-2012 (I półrocze) koszty orzekania w ZUS wyniosły 487 mln zł, a wydatki na działalność zespołów powiatowych i wojewódzkich orzekających o niepełnosprawności wyniosły 236 mln zł (w rzeczywistości koszty działalności zespołów są większe, bo ich część ponoszą samorządy).
MM