NINIWA Team zwiedzała Astanę
Poniedziałek, 10 czerwca 2013 (09:23)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Jana Szewczuka z 38. dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię
Dla Syberbajków niedziela rozpoczęła się już wczoraj. Po 21.00, wymyci i wypucowani (dziewczyny oczywiście z make-upem), ruszyli na zwiedzanie Astany. Kilkugodzinny spacer utwierdził ich w przekonaniu o pięknie tego miasta. Nie mogą wyjść z zachwytu nad cudownymi podświetlanymi budynkami, zaplanowanymi z głową kwartałami ulic, zielenią. Wrażenie potęgują tonące w światłach ulice i latające po niebie świetliki (a przynajmniej coś w rodzaju unoszących się w powietrzu lampek ). Noc doskonale nadaje się do podziwiania uroków miasta.
Astana (nazwa ta w języku kazachskim może być literalnie tłumaczona jako „stolica”) jest kreowana na wizytówkę kraju. Do opisu stolicy dobrze odnoszą się słowa: przestrzeń, przepych, monumentalny, wyjątkowy. Obecnie budynki powstałe w sowieckich czasach zastępowane są nowoczesnymi strukturami urbanistycznymi, a w prace nad nowymi biurowcami angażowani są architekci o światowej renomie. Jak na przykład Sir Foster, który poza dość dyskutowanym biurowcem Metropolitan w Warszawie zaprojektował jeden z londyńskich symboli: wielki „ogórek” – the London Millennium Tower.
Możemy tutaj podziwiać m.in.: budynek Filharmonii Narodowej o niezwykłej, trudnej do opisania formie, ogromny Pałac Prezydencki (coś w rodzaju dużego Białego Domu z kopułą zdjętą z sanktuarium w Licheniu), Piramidę Pokoju (piramidę święcącą w nocy w różnych kolorach), wielkie centrum rozrywki (wyglądające trochę jak szklany piramido-namiot) oraz wielki monument: Baiterek symbolizujący drzewo życia, które występuje w micie o początkach Kazachów.
W konarach drzewa – topoli, spoczywa wielkie złote jajo, które zgodnie z legendą złożył magiczny ptak szczęścia. Sam ponadstumetrowy pomnik przypomina swoim kształtem coś w rodzaju wielkiego znicza olimpijskiego z zimowych igrzysk w Nagano z 1998 r., który zamiast płomieni ma olbrzymią pozłacaną kulę (22 metry średnicy). Poza tym, jak to ujął ojciec, Baiterek jest symbolem rodzącego się pośrodku pustkowia miasta. Jego zdaniem, Astana przebija Kijów, Moskwę. Wprawdzie jest mniejsza niż pozostałe stolice, ale dużo bardziej „powalająca”.
Pomimo wielu zmian zachodzących w tkance miejskiej, moim zdaniem (jest to moje indywidualne zdanie, nie reprezentuję tutaj sakwiarzy!), wszechogarniający przepych wygląda mi mocno odpustowo. Chociaż swoją drogą, zbieranina osobliwych budynków zaczyna tworzyć coś w rodzaju „ducha miejsca”.
Kiedy sakwiarze wrócili do katedry na nocleg, było już grubo po północy, ale szczęśliwie nie musieli się martwić porannym wstawaniem. O 11.00 uczestniczyli razem z parafianami we Mszy Świętej. Grupa była pod wielkim wrażeniem piękna Liturgii oraz towarzyszącym jej śpiewom (język kazachstański wyjątkowo dobrze pasuje do liturgii).
Na Mszy św. ojciec podzielił się z parafianami kilkoma zdaniami na temat wyprawy, prosząc jednocześnie o modlitwę. Przy okazji Mszy św., sporym zaskoczeniem było również ciepłe przyjęcie szwajcarskiego proboszcza - zupełne przeciwieństwo doświadczeń, jakie NINIWA Team wyniosła ze Szwajcarii, przez którą przejeżdżali kilka lat temu.
Po Eucharystii każdy miał chwilę dla siebie. Także ze względów organizacyjnych obiad nie był wspólnym punktem programu. Dopiero o 17.00 wszyscy zebrali się na podwieczorku połączonym z omówieniem spraw organizacyjnych. Spotkanie upłynęło w świetnej atmosferze urozmaicanej różnymi zabawami i napychaniem się słodyczami, których było aż za dużo.
O 21.00 Sakwiarze połączyli się z Katowicami z Koszutką, dzieląc się wrażeniami z wyprawy z uczestnikami festynu parafialnego. Ostatnim punktem dnia była wspólna modlitwa: Apel Jasnogórski oraz modlitwa za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. A potem wszyscy grzecznie wskoczyli do śpiworów – jutro pobudka o 5.00!
No, ale jeszcze nie napisałem o kilku ciekawych sytuacjach, posłuchajcie!
Wielkie Strzyżenie
Do tej pory, w czwartek, swoje postrzyżyny miał ojciec i Wax. Padła też z ich strony zapowiedź, że więcej osób wpadnie pod kosiarkę. I stało się! Do grona łysych dołączyli mężni: Michał Kandefer, Górnik, Marcin, Kuba Kostrzewski i Kuba Hepner, Wojtek, Witek, Szymek i nawet Filip. Z początku Filip nie miał ochoty, ale ostatecznie nie miał wyjścia, kiedy z zaskoczenia jego brat przeleciał mu maszynką przez środek głowy. Uwaga, do chłopaków dołączyła także Jola! Ale spokojnie, dała sobie tylko gustownie podciąć fryz.
Mecz na szczycie
Kilka dni temu swój mecz ostatniej szansy miała polska reprezentacja. Niestety, nie pokazali się z dobrej strony. Po meczu w internecie zawrzało od komentarzy, które udowadniały jedno: na boisku nie było piłkarzy tylko kopacze. Ale dzięki Bogu mamy NINIWĘ Team. Z dumą mogę ogłosić, że reprezentacja rowerzystów – Polaków, wygrała z reprezentacją ministrantów – Kazachów. Spotkanie przebiegło w bojowej atmosferze, dalekiej od meczu towarzyskiego. Na bramkę rywale odpowiadali bramką. Koniec końców wygraliśmy 11 do 10! Gratulujemy nowym gwiazdom polskiego futbolu! Boniek ma już was na oku!
Dwa filary
Jak powiedział tutejszy ksiądz, kazachski Kościół opiera się na dwóch filarach: adoracji Najświętszego Sakramentu oraz na różańcu. Różaniec jest tutaj traktowany niemalże jak ósmy sakrament. Przez wiele lat komunizmu wiara przetrwała właśnie dzięki tej modlitwie. Z kolei kiedy powróciła wolność wyznawania wiary, rozwinęła się tradycja całodziennych adoracji. W każdym kościele, każdego dnia wystawiany jest Najświętszy Sakrament. W jednym przez cały czas (adoracje wieczyste), w innym przez cały dzień (nawet jak parafia liczy tylko kilkudziesięciu wiernych), a jak nie cały dzień to przynajmniej przez godzinę przed Mszą Świętą.
Wyjątkowa gościnność i życzliwość
Grupa liczy sobie tylko dwudziestu kilku rowerzystów, a mówi o nich niemal całe miasto. Z rana w celu kupienia paru rzeczy na śniadanie ojciec wybrał się kawałek drogi do sklepu, który stoi w samym środku wielkiego blokowiska. Kiedy podszedł do kasy, kasjerka zapytała się od razu, czy on nie jest od tych, co śpią przy kościele. Po krótkiej rozmowie ojciec zapytał, ile płaci, na to kobieta rzekła: „Wy tak daleko jedziecie, to wy płacić nie musicie”. Ojca bardzo poruszył taki gest. W wydarzeniu tym odnalazł podobieństwo do Izraelitów wędrujących przez pustynię. Codziennie rano dostawali oni z nieba mannę i przepiórki. Nie mogli jednak nazbierać więcej pożywienia niż na ten jeden dzień, inaczej pokarm psuł się. Bóg daje nam wszystko, ale trzeba mu tylko zaufać i nie martwić się na zapas. Zmierzając do celu, idąc przez życie, należy skupiać się na tym, co dzieje się teraz, a nie na nadchodzących dniach.
Zewsząd biła wielka życzliwość ludzi, nie tylko ze sklepu. Wczoraj odbyło się wielkie pranie, ale jak się później dowiedział ojciec, przy praniu pomagali także miejscowi. Krzysiek Skok, jak przystało na podróżnika, lubi zagadywać nowo napotkane osoby. Po jednej ze swoich pogawędek z miejscowym zaproponowano mu pranie w pralce, a potem to już się posypało i kolejni rowerzyści skorzystali z pralek swoich kazachskich sąsiadów.
Pozdrowienia i podziękowania (uwaga, dzisiaj będzie dużo):
– Dziękujemy za Mszę św. w intencji Śmiałków, która odbyła się w Kokotku o 10.00.
– Dziękujemy za Mszę św. w intencji Śmiałków, która odbyła się w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Paryżu o 19.00.
– Pozdrowienia dla wszystkich uczestników festynu parafialnego w Lublińcu u Oblatów!
– Pozdrowienia dla wszystkich uczestników festynu parafialnego w Katowicach u Oblatów! Dziękujemy za rozmowę oraz zlicytowanie naszej koszulki!
– Pozdrowienia dla chrześniaków: Amelii, Anieli i Szymka od Krzyśka Skoka!
– Pozdrowienia od Marcela Gawrona dla Sióstr Prezentek z Krakowa, które przeżywały dzisiaj podwójną beatyfikację m.in. swojej założycielki Matki Zofii Czeskiej!
– Pozdrowienia dla parafian w Orzeszu (skąd jedzie Mateusz Mika), którzy codziennie przed poranną Mszą św. modlą się na różańcu za naszych rowerzystów!
– Pozdrowienia i podziękowania dla ekipy z NINIWY Team: Beaty, Karoliny, Choyraka i Dawida, którzy pojechali do Wrocławia na Święto Rowerzysty, aby zaprezentować naszą ekipę!
– Dziękujemy ks. Zbyszkowi z Astany, za ofiarowanie różnych numerów „Miłujcie się”, których lektura wzbogaciła dzień sakwiarzy! Poza tym ojciec dziękuje za Oremusa!
Kilka słów od cyklistów:
Rowerzyści przejechali już ponad 5000 km. Mogłoby się wydawać, że teraz już z górki, ale to nie prawda. Mają jeszcze 3500 km, to tak jakby jechali z Kokotka na Nordkapp! Poza tym, trzeba przyznać, że piątkowy asfalt był wielkim wyjątkiem na ich drodze, od teraz będzie tylko trudniej! Zatem co mają nam do powiedzenia w takim momencie? Ich złote myśli poniżej. :)
1. Tomasz Maniura: Nie wiem, jak Bóg ogarnia ten świat, ale robi to niesamowicie.
2. Anna Baran:
„Wiara jest także, jeśli ktoś zrani
Nogę kamieniem i wie, że kamienie
Są po to, żeby nogi nam raniły”.
3. Marcel Gawron: „Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów”.
4. Filip Hepner: „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu”
5. Jakub Hepner: „Gdybym jechał tylko dla siebie i tylko swoją siłą, już dawno bym się poddał...”
6. Michał Kandefer: „Witaj w świecie dążenia do celu!”.
7. Sara Wierzgacz: „Trzeba się odważyć na wszystko!” Kobiety! Wymagajcie od swoich mężczyzn!
8. Kuba Kostrzewski: „Jak nie my, to kto?! Jak nie teraz, to kiedy?!”
9. Piotr Wierzgacz: „Wsparcie naszych Rodzin czujemy na każdym kilometrze...”
10. Justyna Kotas: „Im cięższe warunki, tym większa satysfakcja z pokonanych kilometrów. Poziom satysfakcji po tym tygodniu: duuuuuży”.
11. Sławek Kunicki: „Czas to miłość!”.
12. Ula Machelska: „W stepie szerokim...” Czemu te dni tak szybko lecą? Pierwszy raz nie odliczam dni do końca wyprawy. Pozdrawiam wszystkich, którzy mnie wspierają. a w szczególności Anię i dziewczyny z Piekar Śląskich.
13. Michał Piec: „Ci co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, jadą bez zmęczenia”.
14. Mateusz Majchrzak: „Rzeczy, które wydają się trudne lub nawet niemożliwe, często stają się rzeczywistością”.
15. Krzysztof Skok: „Nie jedziemy dla kilometrów czy zaspokojenia własnego ego, ale dla poznania nowych miejsc i ludzi”.
16. Wojtek Mazur: (Wojtek jest tak zauroczony Astaną, że nic nie wpisał)
17. Sonia Manssour: „Dlaczego tylko 316 km?”.
18. Marcin Mazurek: „Podoba mi się, jak tak mówią: umyj się, umyj się, umyj się! To jest jak hip-hop”.
19. Mateusz Mika: „Pole, pole, łyse pole, ale mam już plan”! Pomalutku, powolutku przez świat przemierzam.
20 Piotr Waksmundzki: Z Niniwą nie raz jest coś nie po mojej myśli, ale później wychodzi lepiej, niż bym chciał.
21. Witosław Wierzbicki: Aby osiągnąć cel, trzeba zrobić pierwszy krok.
22. Hania Witczak: Każdego dnia musisz znaleźć czas... na miłość do Boga :)
23. Jola Wręczycka: Tu jest prawie jak na Kopcach.
24. Szymon Zieliński: ATKUDA Wy? Z Polszy? Na Bajkał? Na wiełosipiedach? Dwatcat cietyrje cieławieka? DURAKI!!
Bilans dnia:
– tysiące metrów przemierzonych pieszo ulicami Astany!
Nocleg:
Astana