• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Pamięć o Smoleńsku wciąż żywa

Niedziela, 9 czerwca 2013 (19:08)

Tragedia, która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 roku nad Smoleńskiem, nie jest czymś, o czym Polacy zapomnieli, choć tego na pewno życzyłaby sobie obecna władza. Dowodem na to jest fakt, że w różnych częściach naszej Ojczyzny, jak również w wielu miejscach na świecie, odsłaniane są tablice pamiątkowe, pomniki.

Widzimy, że życie i działalność tych, którzy zginęli, były bardzo istotne dla naszej społeczności. Wczorajsze uroczystości na warszawskim Grochowie także pokazały, jak ta pamięć jest żywa. To wielka duma dla mnie i moich najbliższych, że doceniono mojego brata Stefana, który całe swoje życie walczył o przywrócenie zapomnianych bohaterów i wydarzeń, które były systematycznie oraz z premedytacją niszczone przez kolejne rządy – najpierw przez komunistyczne, następnie przez liberalne i postkomunistyczne.

Uroczystości takie jak ta na warszawskim Grochowie pozwalają mieć nadzieję i z ufnością patrzeć w przyszłość, że Polacy będą upominali się o prawdę, a pamięć o tych wspaniałych osobach poległych nad Smoleńskiem nigdy nie zginie. Podbudowuje się poczucie wspólnoty narodowej, niszczonej, przerywanej świadomie i brutalnie.

Małość i ubóstwo moralne rządzących Polską powodują, że w dalszym ciągu nie ma w Smoleńsku – miejscu polskiej tragedii narodowej – pomnika upamiętniającego wszystkie ofiary tej katastrofy z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką na czele. Również przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, gdzie Polacy w tych dramatycznych chwilach jednoczyli się w żałobie i zadumie, nie ma pomnika.

Ten opór wobec godnego upamiętnienia tych wspaniałych 96 Polaków, którzy lecieli do Katynia, by oddać hołd bestialsko zamordowanym przez NKWD polskim oficerom, świadczy o ogromnej niskości, bufonadzie i arogancji władzy. Opór ten jest niczym nieuzasadniony. Nie możemy pozwolić na taką pogardę i zniewagę czci poległych w drodze do Katynia. Polacy widzą, że nie mogą na to przyzwolić, dlatego sami, spontanicznie organizują się i upamiętniają ofiary katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.

Raz jeszcze podkreślę: to jest wielka nadzieja i niejako zaczyn do odsunięcia tych pohańbionych ludzi od władzy. Wierzę, że doczekam się czasów, kiedy to oni odejdą w zapomnienie i zostaną sprawiedliwie ocenieni za wszystkie swoje czyny i dokonania.

 

Not. IK


Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego, brat Stefana Melaka, który zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej.

Andrzej Melak