Ludobójstwo niepoprawne
Czwartek, 6 czerwca 2013 (02:08)W komisji kultury ruszyły prace nad sześcioma projektami uchwał w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci i Męczeństwa Kresowian i uczczenia 70. rocznicy rzezi na Wołyniu.
Ekspertami komisji są: prezes IPN dr Łukasz Kamiński i sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr hab. Andrzej Kunert.
Ostateczna wersja uchwały powstanie w podkomisji. Osią sporu między klubami jest termin „ludobójstwo”, za którym optują posłowie PiS, Solidarnej Polski i PSL. Wsparł ich wczoraj szef IPN, przypominając, że śledztwa prowadzone przez prokuratorów Instytutu definiują zbrodnię popełnioną na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów jako zbrodnię ludobójstwa. Zdaniem polityków Platformy Obywatelskiej, termin ten będzie źle przyjęty na Ukrainie i wzbudzi „kontrowersje”.
Wczoraj jako pierwsze posłowie rozpatrywali wnioski PSL. Ludowcy postulują, by w uchwałach sejmowych użyto słowa „ludobójstwo”.
„Była to straszna masowa zbrodnia, jaką odnotowano w historii naszych dziejów, bowiem zwyrodniali szowiniści ukraińscy mordowali bezbronną ludność polską. Nie oszczędzono nikogo, od niemowląt w łonie matki do starców” – piszą, przypominając, że „trzecia zbrodnia, obok sowieckiego i niemieckiego ludobójstwa na Narodzie Polskim, do dziś nie została ukarana ani potępiona”.
W obu projektach PSL wskazuje jako winowajców zbrojne formacje i polityczne zaplecze nacjonalistów ukraińskich, nie potępiając jednak narodu ukraińskiego.
– Ofiarom zbrodni należy się cześć i szacunek, a tym, którzy dokonali tej zbrodni, potępienie. Konwencja ONZ w 1948 r. uznała, że ludobójstwem jest zamiar zniszczenia całej grupy etnicznej czy religijnej, niezależnie od prawodawstwa krajów, na terenie których ludobójstwo miało miejsce – argumentował poseł Franciszek Stefaniuk.
W jego ocenie, sejmowe uchwały muszą przypominać ich nazwy: Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, dywizji SS „Galizien” i policji ukraińskiej w służbie niemieckiej.
Nieco łagodniejsze w tonie uchwały przygotował klub PiS. Przedstawiający je poseł Ryszard Terlecki również przyznał, że mamy do czynienia z ludobójstwem.
– Naszym zdaniem, mówienie prawdy nie wpływa na zaognianie stosunków z Ukrainą i deklarujemy, podobnie jak PSL, uznanie dla potrzeby dobrych stosunków, co nie oznacza niemówienia o przeszłości tak, jak ona wyglądała – mówił Terlecki.
Znacznie mocniej sprawę ujęli posłowie Solidarnej Polski. Przypomnieli, że milczenie państwa polskiego doprowadziło do sytuacji, w której sprawcom okrucieństwa, „wojakom UPA”, ufundowano setki pomników, również w Polsce. „To światowe kuriozum jawi się jak złowieszczy chichot historii” – napisali posłowie SP.
Podkreślili, że „banderowskie zbrodnie wyczerpują absolutnie wszystkie znamiona według Konwencji o zapobieganiu i karaniu ludobójstwa przyjęte przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 9 grudnia 1948 r. i są klasycznym ludobójstwem i jako takie w cywilizowanym świecie nie mogą zostać nie potępione”.
W projekcie przygotowanym przez Platformę Obywatelską zamiast ludobójstwa pojawiają się terminy: „tragedia” i „tragiczne wydarzenia”. Robert Tyszkiewicz próbował tłumaczyć, że nie można abstrahować od faktu, że uchwały będą stanowiskiem politycznym, a nie historycznym.
– Jeśli wiemy, czego chcemy oczekiwać od Ukrainy podczas jesiennego szczytu Partnerstwa Wschodniego, gdzie będą się rozgrywały europejskie aspiracje, nie możemy abstrahować od kontekstu politycznych stanowisk. Dlatego nie nazwaliśmy tej zbrodni ludobójstwem. Użycie tego terminu zostanie przyjęte przez stronę ukraińską jako kontrowersyjne. Nie będzie to służyło relacjom polsko--ukraińskim – mówił, apelując do posłów, by w procesie dochodzenia do prawdy wykazywali wobec Ukraińców cierpliwość.
Najważniejsze stanowisko zajął jednak Łukasz Kamiński. Prezes IPN zwrócił uwagę, że sformułowania typu „tragiczne wydarzenia” mają swój kontekst i są używane przez środowiska negujące zbrodnię.
Podkreślał, że termin „ludobójstwo” ma wymiar prawny, który jest zawarty nie tylko w konwencji ONZ, ale też w polskim kodeksie karnym. Przypomniał, że Sejm już kilka lat temu określił rzeź Ormian mianem ludobójstwa, podobnie jak w przypadku wielkiego głodu na Ukrainie.
– Śledztwa prowadzone przez prokuratorów IPN, a jest ich kilkadziesiąt, definiują tę zbrodnię jako zbrodnię ludobójstwa – wskazywał.
W ocenie Kamińskiego, formuły pojednania, oparte na niepamięci i szukaniu kompromisowych form oceny, okazały się jałowe. Przypomniał, że debata o zbrodni wołyńskiej dotyczy również relacji polsko-rosyjskich, bo Moskwa podnosi, że inaczej w Polsce traktuje się zbrodnie sowieckie a inaczej ukraińskie.
Maciej Walaszczyk