• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Kuropaty oznakowano kamieniami

Środa, 5 czerwca 2013 (14:41)

Uroczysko Kuropaty koło Mińska, gdzie spoczywają tysiące ofiar NKWD, zostało oznakowane kamieniami informującymi, że jest to zabytek historyczno-kulturalny i że akty wandalizmu na jego terenie są karalne.

Władze umieściły kilka kamieni wysokości około 1,5 m przy wejściu na uroczysko od strony Mińska, a także na jego obrzeżach, m.in. od strony budowanego po przeciwnej stronie kompleksu restauracyjnego. Ich obecność zauważyli we wtorek działacze społeczni porządkujący to miejsce.

Na płaskiej powierzchni kamienia z przodu wyryto godło państwowe Białorusi oraz napis informujący, że jest to miejsce kaźni ofiar represji politycznych z lat 30. i 40. XX wieku i że powodowanie szkód na jego terenie jest prawnie karalne. Umieszczono na nim także duże daty 1937-1941. Z tyłu wyryto krzyż.

W ubiegłym tygodniu w Kuropatach codziennie prowadzono społecznie prace porządkujące, w trakcie których wywożono śmiecie, oczyszczano krzyże i koszono trawę. W akcji tej uczestniczyli przedstawiciele najważniejszych organizacji opozycyjnych Białorusi, m.in. Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Partii BNF, kampanii „Mów Prawdę!”, Ruchu „O Wolność” i Młodego Frontu.

Niezależnie cotygodniowe akcje sprzątania Kuropat organizuje opozycyjna Partia Konserwatywno-Chrześcijańska BNF, której przywódca, archeolog Zianon Paźniak, odkrył istnienie Kuropat pod koniec lat 80.

W poniedziałek przypadała 25. rocznica opublikowania w piśmie „Litaratura i Mastactwa” („Literatura i Sztuka”) artykułu Paźniaka i historyka amatora Jauhiena Szmyhaloua „Kuropaty – droga śmierci”, z którego po raz pierwszy Białorusini dowiedzieli się, że jest to miejsce kaźni ofiar stalinowskich represji. Z tej okazji niezależne środowiska zorganizowały w Mińsku spotkanie z udziałem historyków, publicystów i działaczy społecznych.

Według białoruskich historyków, w Kuropatach spoczywa od 30 tys. do 250 tys. ofiar sowieckich represji z lat 1937-1941, wśród nich być może także Polacy z tzw. katyńskiej listy białoruskiej. Przeprowadzono jedynie nieliczne ekshumacje.

MM, PAP