Kolejny atak na chrześcijan
Środa, 4 listopada 2026 (11:11)Chrześcijański działacz Bill Whatcott ma stanąć przed sądem za rzekomą „mowę nienawiści” po tym, jak 10 lat temu rozdawał ulotki podczas parady równości w Toronto.
Wszystko zaczęło się, gdy we wrześniu mężczyzna został oskarżony przez sąd za „szerzenia nienawiści” wobec gejów, po tym jak 10 lat temu rozdawał ulotki na tzw. marszu równości. Bill Whatcott miał pozostać na wolności do czasu rozprawy zaplanowanej na 16 grudnia, dając
mu 24 godziny na oddanie paszportu. Mężczyzna od razu postanowił udać się do USA, by ubiegać się o azyl polityczny. Tam podpisał umowę z Pacific Justice Institute
– chrześcijańską organizacją zajmującą się obroną praw obywatelskich, wolności religijnej oraz praw rodzicielskich – która miała go reprezentować i skompletować dokumenty niezbędne do formalnego ubiegania się o azyl polityczny. Niestety, po tym, jak Whatcott otrzymał informacje o zatrzymaniu jego przyjaciela na granicy, który miał mu przekazać rzeczy, udał się do placówki granicznej Sweetgrass, gdzie został aresztowany. Obecnie przebywa
w ośrodku ICE w Tacoma w stanie Waszyngton, gdzie oczekuje na ekstradycję do Kanady, gdzie stanie przed sądem.
Jak zauważa Anna Trutowska-Horak z Fundacji Życie
i Rodzina dziś coraz częściej słyszymy o ludziach prześladowanych i skazywanych przez sądy za pokazywanie prawdy, nazywanie zła po imieniu i walkę
o prawdę, dobro i drugiego człowieka. – Tzw. wolność słowa okazała się wytrychem, który umożliwił przekazywanie w przestrzeni publicznej kłamstwa, błędów
i propagandy. Tymczasem prawda jest zwalczana, chociaż to właśnie jedynie ona ma prawo do bycia głoszoną,
a nie fałsz. Niestety, dziś mówienie prawdy określa się jako „nienawiść” i na tej podstawie próbuje się ją zniszczyć
– akcentuje Anna Trutowska-Horak. Należy zaznaczyć,
że same ulotki rozdawane przez Whatcotta nie nawoływały do nienawiści. „Prawo naturalne jest jasne: homoseksualizm jest niezgodny z naturą ludzką. Choroby, śmierć i dezorientacja to smutna i obrzydliwa rzeczywistość homoseksualnego stylu życia” – napisano w jednej
z ulotek. W innej zaś zachęcano adresatów, aby zadzwonili do niego lub wysłali e-mail, „jeśli mają dość swojego grzechu i chcą przyjść do swojego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa i otrzymać dar życia wiecznego”.
Jak zauważa Anny Trutowska-Horak, w tym momencie przekonywanie innych, że czyny homoseksualizmu są złem i wynaturzeniem, aborcja to morderstwo człowieka, a tzw. zmiana płci niczego nie leczy, ale kastruje i okalecza ludzi, wręcz nazywane jest przestępstwem „z nienawiści”.
– To wszystko to fakty, które trzeba głosić, by uratować drugiego człowieka. Ale rządy wielu państw coraz częściej pokazują, przez kogo zostały przejęte i komu służą.
A jeśli nie służą Bogu, to służą demonom. Przejawem tego w Kanadzie jest fakt potraktowania niewinnego człowieka, który rozdawał ulotki z przesłaniem chrześcijańskim
na tzw. marszu równości, jak najgorszego zbrodniarza
– ocenia członek Fundacji Życie i Rodzina. Dodaje,
że również w Polsce w tej chwili toczy się kilkadziesiąt procesów działaczy pro-life, którzy pokazują prawdę
o aborcji. – Zwolennicy zabijania dzieci robią wszystko,
by nas uciszyć. Nie jest już dziś zbrodnią zamordowanie dziecka czy starszego człowieka – zbrodnią jest mówienie prawdy. Do tego prowadzi rugowanie wiary z życia rodzin, państw i społeczeństw. To najgorsza niewola, w jaką można popaść – podkreśla Anna Trutowska-Horak.
Jak zaznacza dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, nie możemy wierzyć
w przypadkowość takiego systemu działania, a cel rewolucji kulturowej jest bardzo konkretny. – Antonio Gramsci powtarzał, że chodzi w niej o to, by za jej pomocą zapanować nad światem. Rewolucja ta ma zniszczyć chrześcijaństwo z jego fundamentalnymi wartościami
i wprowadzić zupełnie nowy system wartości – wyjaśnia
dr Artur Dąbrowski. Wskazuje, że w tym celu atakuje się chrześcijaństwo i detronizuje prawo, które jest drugim filarem podtrzymującym tradycyjną kulturę i cywilizację.
– Prawo ma być takie, jak je rozumieją określone osoby,
co również obserwujemy w Polsce. Trzecim aspektem jest oduczenie ludzi logicznego myślenia. Skoro mężczyzna, który rozdawał ulotki 10 lat temu, ścigany jest dopiero teraz, oznacza to, że od dawna znajdował się na celowniku władz, a jego środowisko było inwigilowane. Jest to rzeczywistość, która opisuje Orwell – ocenia prezes AK
w Częstochowie. Pozytywnie ocenia również decyzję
o ucieczce mężczyzny do USA, który – jak zauważa
– jedynie chciał liczyć na sprawiedliwy sąd, schronienie oraz instytucję, która będzie go chronić jako człowieka. Należy wskazać, że Bill Whatcott od razu po aresztowaniu, zanim trafił do ośrodka ICE, spędził kilka dni w celi
w ośrodku Sweetgrass, gdzie musiał spać na betonowej podłodze, dostawał tylko jeden „okropny” posiłek dziennie, nie mógł się umyć, brać potrzebnych leków oraz porozmawiać z prawnikiem ani z nikim innym. Ponadto
– jak zauważa MassResistance – amerykańska organizacja chrześcijańsko-narodowa – sama ekstradycja stosowana jest wyłącznie w przypadku poważnych przestępstw, takich jak morderstwo, porwanie, a nie za rozdawanie politycznie niepoprawnych ulotek przed 10 laty. Jak zauważa dr Artur Dąbrowski, to samo państwo, któremu mężczyzna płaci podatki, dziś prześladuje go za poglądy i podążając w myśl orwellowskiej zasady, dla przykładu próbuje go skazać,
by wystraszyć innych działaczy pro-life. – To po prostu człowiek, który nie zgadza się z antybiologiczną, antynaukową i antychrześcijańską ideologią. Za to pod płaszczykiem „mowy nienawiści” jest prześladowany. Kanada ściga wielu takich ludzi, co jest skandalem, ponieważ prawo do własnej opinii jest zagwarantowane przez prawo międzynarodowe. W tym momencie kanadyjski rząd od tego w Korei Północnej różni się tylko jedną rzeczą – w Kanadzie mężczyźnie kazano dostarczyć paszport, by nie mógł wyjechać z kraju, a w Korei w ogóle takiego by nie mógł posiadać – zauważa dr Artur Dąbrowski.
Jak zaznacza Anna Trutowska-Horak, nie możemy poddawać się w głoszeniu prawdy i o nią walczyć, a jako katolicy powinniśmy szczerze przyjąć ideę społecznego panowania Jezusa Chrystusa. – Tylko wtedy, kiedy odzyskamy dla Jego panowania nasze urzędy, szkoły, szpitale, instytucje, a nade wszystko nasze rodziny,
będzie mógł zapanować prawdziwy pokój. W tej chwili
trwa bowiem bezwzględna walka o dusze. Chwyćmy
więc za różaniec i wzywajmy opieki Matki Bożej.
W Niej nasza nadzieja! – apeluje Anna Trutowska-Horak.