Sytuacja na polskich rzekach
Środa, 5 czerwca 2013 (14:25)Ponad 90 proc. domów i obiektów gospodarczych w Trześni pow. mielecki zostało podtopionych. Trwa akcja zabezpieczenia kolejnych obiektów. Sytuacja na polskich rzekach jest dynamiczna i zmienia się niemal z godziny na godzinę.
Zalanie domów i piwnic w Trześni na Podkarpaciu spowodowały intensywne opady deszczu i wody opadowe spływające z okolicznych lasów, które zalegają w rowach melioracyjnych.
Jednak jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Kazimierz Gacek, wójt Trześni, ludzie pozostają na miejscu i nie opuszczają swoich domów. Pełne ręce roboty mają strażacy przy wypompowywaniu wody z zalanych obiektów.
– Zalane są piwnice i niższe kondygnacje, a ludzie przenieśli się na wyższe kondygnacje. Jeżeli pogoda ulegnie poprawie, to za kilka dni będzie można przystąpić do osuszania budynków, a specjalne gminne komisje ocenią straty, jakie wyrządziła woda – tłumaczy wójt Gacek.
Obok Trześni na Podkarpaciu bezpośredniego zagrożenia powodzią na razie nie ma. Jednak ostatnie opady spowodowały niepokój mieszkańców i postawiły w stan gotowości służby kryzysowe. Jak podkreśla Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, podkarpaccy strażacy tylko w ciągu ostatniej doby kilkadziesiąt razy wyjeżdżali do wypompowywania wody z zalanych piwnic i obejść.
Opady były w prawdzie intensywne, ale występowały lokalnie. – W ciągu ostatniej doby spadło od 1 do 20 milimetrów deszczu, jednak największe opady, ok. 30 milimetrów, zanotowano w okolicy Jarosławia i Przemyśla oraz ok. 70 milimetrów w Bieszczadach. Były to jednak opady punktowe i na razie zagrożenia powodzią na Podkarpaciu nie ma. Na wszystkich rzekach wody układają się na poziomie stanów średnich bądź wysokich, ale nigdzie nie są przekroczone stany ostrzegawcze – informuje Stanisław Szynalik, kierownik Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie. Sytuacja na rzekach jest stabilna, stan wysoki występuje tylko w górnym biegu Sanu oraz Wisłoka. Z kolei stan ostrzegawczy przekraczają dopływy Sanu.
Na Śląsku stany alarmowe przekroczone
Na Dolnym i Górnym Śląsku, w Lubuskiem i na Opolszczyźnie stany alarmowe są przekroczone na trzech wodowskazach, na rzekach: Budkowiczanka, Mała Panew i Bierawka, gdzie obowiązuje najwyższy alarmowy stopień zagrożenia hydrologicznego. Jak informuje Szymon Wiener z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Opolu, na rzece Mała Panew stan alarmowy jest przekroczony o 72 cm.
– Wprawdzie jest to dość duże przekroczenie, ale występuje przed zbiornikiem w Turawie, który jest przygotowany na przyjęcie nadmiaru wody – mówi Wiener. Poziom wody jest podniesiony w rzekach zarówno prawej, jak i lewej zlewni Odry.
Najgorzej w trzech powiatach
W Małopolsce najtrudniejsza sytuacja jest na terenie powiatów miechowskiego, proszowickiego i krakowskiego.
Jak poinformowała NaszDziennik.pl Monika Frenkiel, rzecznik prasowy Wojewody Małopolskiego, stan pogotowia przeciwpowodziowego obowiązuje na terenie: miasta Oświęcim, powiatu dąbrowskiego w gminach Bolesław, Olesno, Gręboszów oraz Dąbrowa Tarnowska i w gminie Kłaj (pow. wielicki).
Z kolei alarm przeciwpowodziowy obowiązuje w gminie Zabierzów (powiat krakowski). Stan alarmowy przekroczony jest na rzekach: Rudawa w Balicach o 13 cm i na rzece Szreniawa w Biskupicach o 18 cm. W ciągu ostatniej doby doszło do zalania i podtopień budynków, dróg oraz pól uprawnych w powiatach: bocheńskim, brzeskim, chrzanowskim, dąbrowskim, limanowskim, miechowskim oraz krakowskim.
Poprawia się natomiast sytuacja na rzekach w województwie łódzkim. Nieczynna z powodu zalania linia kolejowa jest już przejezdna. Choć stacja jeszcze przez jakiś czas nie będzie czynna, to – jak zapewniają lokalne służby kryzysowe – nie powinno to utrudniać ruchu pociągów. Na terenie Łodzi rozpoczęła się inspekcja budynku zalanego podczas wczorajszej nawałnicy, z którego ewakuowano mieszkańców. Ekspertyza wykaże, czy nadaje się on do zamieszkania.
Ministerstwo ostrzega
Jak wynika z danych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, w siedmiu województwach kraju rzeki mogą przekroczyć stany alarmowe, a w sześciu będą powyżej stanów ostrzegawczych. Służby w poszczególnych województwach po wczorajszych opadach deszczu zostały postawione w stan gotowości. Działania strażaków polegają głównie na usuwaniu powalonych konarów drzew na szlakach komunikacyjnych oraz na wypompowywaniu wody z zalanych piwnic i domów.
Prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne i jeszcze dzisiaj w wielu regionach, głównie na północy, południu i wschodzie, a także miejscami w centralnej i zachodniej Polsce, należy spodziewać się intensywnych opadów deszczu. To – jak informują hydrolodzy – może powodować kolejne podtopienia.
Wszystko wskazuje na to, że opady deszczu będą utrudniać życie mieszkańcom Polski jeszcze przez kilka dni. Zagrożenie powodzią to nie jedyne niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą deszczowa aura. Problem mają np. hodowcy bydła, którzy nie mogą zebrać siana z mokrych łąk.
Straty zaczynają też liczyć plantatorzy truskawek, bo jak podkreśla Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej w Boguchwale, wilgoć sprawia, że rośliny są atakowane przez choroby grzybowe. W tej sytuacji nawet gdyby zrobiło się ciepło, to wilgoć i tak zniszczy owoce. To z kolei przekłada się na ceny truskawek na rynku.
Mariusz Kamieniecki