• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Zdolni uczniowie dzikiego kapitalizmu

Środa, 5 czerwca 2013 (08:34)
 
Prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak, Członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej

 

Kapitalizm i nieodlączna niewidzialna ręka rynku  kojarzą nam się z racjonalnością gospodarczą,  efektywnością i  z  wysokim rozwojem społeczno-ekonomicznym. Dzięki niezawodnemu mechanizmowi rynkowemu  ograniczone zasoby kapitałowe  kraju  kierowane są do  tych  dziedzin gospodarki, które przynoszą  nawyższe korzyści mikro i makroekonomiczne. Lokowanie kapitału w dziedziny o niskiej efektywnosci oznacza bowiem jego marnotrawstwo. Przedsiębiorstwa nieefektywne muszą upadać po to, aby nie  trwoniły ograniczonych zasobów, którymi dysponuje spoleczeństwo.

Tracą bowiem na tym wszyscy obywatele kraju. W ich miejsce powstają  nowe  podmioty  cechujące się innowacyjnością i ponadprzeciętną  efektywnością. Kapitalizm to kreatywna destrukcja.  Owoce  rentownych  przedsięwzięć biznesowych spływają sprawiedliwie  na   właścicieli kapitalu rzeczowego  i  właścicieli kapitalu ludzkiego. Wszyscy uczestnicy procesu produkcji są wynagradzani stosownie do wkładu pracy.  Wolny rynek i pogoń za zyskiem  wyzwalają  ludzką energię i pomysłowość. Wciąż rozwijane nowe   techniki  finansowania przedsięwzięć rozwojowych  tworzą nowe źródła pozyskiwania funduszy na ich  realizację.  Działanie  prawa popytu i podaży w  gospodarce  wolnorynkowej  sprawia, że znajduje się ona zawsze w równowadze. Konsumenci nie odczuwają niedoboru dóbr do podziału, a ceny są stabilne. Stabilny jest też cały system finansowy panstwa.  

Tyle mówi teoria. Skoro jednak gospodarka kapitalistyczna jest tak doskonała, to dlaczego w świecie pogłębia się  rozwarstwienie materialne?  Ponad 800 milionów ludzi na świecie głoduje, a ponad 2,5  miliarda   żyje w  skrajnej nędzy.  Dysproporcje ekonomiczne dotykają  w coraz większym stopniu także  krajów wysoko rozwiniętych. Świat ogarnął kryzys gospodarczy. Jest tak dlatego, że  prawa wolnej konkurencji  są nagminnie łamane przez świat biznesu.

Nieprzypadkowo  Papież  Franciszek w przytułku zwanym Darem Maryi stwierdził, że „dziki kapitalizm wpoił logikę zysku za wszelką cenę.  Dać aby otrzymać to wyzysk, który nie zważa na osobę. Rezultaty tego widzimy w kryzysie, jaki teraz przeżywamy” –  powiedział Ojciec Święty.

Niemal codziennie dowiadujemy się z prasy o  przekrętach ludzi  biznesu, które w ostatecznosci mają pomanażać ich zyski. Cóż ma bowiem wspólnego z wolnym rynkiem zmowa cenowa światowych koncernow paliwowych. Jest oczywiste, że jej celem jest zawyżanie cen nośników  energii, za co zapłacą odbiorcy energii czyli my wszyscy.  Niemieckie koncerny latami zarabiały gigantyczne kwoty z powodu źle oblicznego zysku na dodatek wyprowadzanego  do rajów podatkowych. Przekręty nie omijają  banków, które   przecież  powinny być  instytucjami  zaufania publicznego.

Władze Francji właśnie  wszczęły  dochodzenie przeciwko tamtejszym filiom potężnego banku szwajcarskiego, który oferowal  zamożnym klientom nieopodatkowane inwestycje finansowe za granicą.  Unikanie płacenia podatków w kraju  przez  potężne  międzynarodowe grupy kapitałowe oznacza w istocie  konieczność ich podnoszenia wobec obywateli, którzy nie są w stanie uchylić się od obowiązku podatkowego. Są to na ogół grupy społeczne  utrzymujące się z pracy najemnej,  a więc warstwy  mniej zamożne. Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje, a   bogatemu to i diabeł dziecko kołysze.

Problem ma także drugie dno. Korupcja i przekręty upowszechniają się również w sektorze państwowym.  Ten sam rząd Francji został oskarżony przez Komisję Europejską o przyznanie ulg podatkowych w wysokości 880 mlionów euro  rodzimemu przedsiębiorstwu, co jest zabronione prawem unijnym. Przypominamy sobie sytuację Stoczni Szczecińskiej,  którą musieliśmy zamknąć tylko dlatego, że chcieliśmy ją ratować pomocą finansową państwa. Ale z kolei  subsydiowanym stoczniom niemieckim  już włos z głowy nie spadł.

Niestety nie lepiej jest i na naszym podwórku.  Czlonkowie kierownictwa kopalń węgla kamiennego i rud miedzi  oskarżeni są o korzyści majątkowe  za załatwienie kontraktu na dostawę sprzętu dla kopalń. Nie inaczej jest w biznesie śmieciowym. Firmy konkurujące o wywwóz śmieci w stolicy oskarżają  władze samorządowe o manipulowanie warunkami przetargu na wywóz odpadów. Ich zdaniem, warunki przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci skonstruowano tak,  aby postępowanie wygrała określona spółka. Oskarżenia o ustawianie przetargów dotyczą  nawet instytucji bezpieczeństwa publicznego, a więc organów, które z zasady powinny stać na straży prawa.

Są to skutki polityki  „róbta, co chceta” rządzących. Pamiętajmy jednak, że korupcja i łamanie prawa to prosta droga do  chaosu i  rozpadu państwa. Małą pociechą jest fakt, że łamanie prawa nie jest wyłącznie polską specjalnością. Polski kapitalizm jest bardzo młody. Jeśli jednak uwzględnimy jego ciemne strony,  możemy ze smutkiem stwierdzić, że jesteśmy zdolnymi uczniami rekinów wprawionych w przekrętach rynkowych.

 

Wpis opublikowany na blogAID