Gorycz weteranów
Środa, 5 czerwca 2013 (02:06)Państwo powinno objąć szczególną opieką kresowych Polaków, przyznając im obywatelstwo RP – słyszymy od żołnierzy akowskiego podziemia na Kresach.
Grupa około 50 osób – polskich kombatantów z Litwy, Białorusi i Ukrainy – odwiedziła wczoraj groby ofiar katastrofy smoleńskiej i kwaterę „Ł” na Powązkach, gdzie IPN prowadzi prace ekshumacyjne.
To już ich trzecia taka wizyta w Polsce. Jest ona możliwa dzięki inicjatywie Stowarzyszenia Odra-Niemen, wsparciu Najwyższej Izby Kontroli oraz resortu obrony. To osoby, do których trafiają dary związane z ogólnopolską akcją „Rodacy – Bohaterom”.
Wczoraj kombatanci pełnili honorową wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza, gdzie złożyli wieńce. Przyjechali również na wojskowe Powązki – na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej zapalili znicze oraz odwiedzili pracujących podczas prac ekshumacyjnych na Łączce archeologów z IPN.
Wizyta nad rozkopanymi grobami żołnierzy podziemia antykomunistycznego i rozmowa z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem zrobiły na nich bardzo duże wrażenie.
Kapitan Weronika Sebastianowicz przekazała lekarzom próbkę swojego materiału genetycznego w nadziei, że jeśli kiedyś będą prowadzone badania na Kresach, być może zostaną również odnalezione szczątki jej brata. Na razie nie ma jednak szans na tego typu eksploracje na terenie obecnej Białorusi.
– Wiedzą państwo, jak wyglądają plany ekshumacji w Kuropatach. Kazano Polsce za nie płacić, a oni mieli je przeprowadzić. Tymczasem są tam ich tysiące, wiemy, że w ciągu doby zabijano ok. 300 osób – mówi Sebastianowicz.
Kuropaty to uroczysko pod Mińskiem, gdzie w latach 1937-1941 NKWD rozstrzelało być może nawet 250 tys. osób. Polscy historycy przypuszczają, że Polaków aresztowanych i zaginionych po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny II Rzeczypospolitej w 1939 r. zamordowano w więzieniu w Mińsku.
Kapitan Sebastianowicz z Grodna przypomniała wczoraj swoją historię; w 1951 r. razem z matką została skazana na 25 lat łagrów. Jej ojca aresztowano w 1946 roku. – Mój ojciec był w partyzantce, ale do dziś nie wiem, gdzie jest jego grób. Nie doczekaliśmy takich czasów, byśmy mogli sobie pozwolić na poszukiwania jego grobu – relacjonuje nasza rozmówczyni.
Zakazany mundur
W poniedziałek kombatanci spotkali się z Arkadiuszem Gołębiewskim, reżyserem filmów dokumentalnych. Podczas specjalnego pokazu mieli okazję zobaczyć jego najnowszy film „Kwatera Ł”, opowiadający właśnie o pracach na Powązkach. Dokumentalista pytał goszczących w Warszawie weteranów o możliwości kręcenia filmów i rejestrowania ich relacji na Białorusi. Oni sami byli sceptyczni.
– Wciąż traktują nas jak bandytów. Nie jesteśmy przecież nigdzie zarejestrowani jako organizacja. Sztandar mamy ukryty, tak by go nie znaleźli. Nie mamy prawa wyjść na ulice w mundurach i biało-czerwonych opaskach. Ale to robimy, wychodzimy, ubieramy się. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto tak kocha Ojczyznę jak Kresowiacy. Tyle cierpimy, ale przez tyle lat zachowaliśmy mowę, wiarę i nasze tradycje – zapewniała Sebastianowicz podczas spotkania w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.
Weterani nie ukrywają jednak rozgoryczenia i mimo istnienia organizacji takich jak Stowarzyszenie Odra-Niemen, Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie czy Wspólnoty Polskiej uważają, że po 1989 r. Polska o nich zapomniała. Dziś jesteśmy Polakami za granicą, Polonią, a nie obywatelami polskimi – tłumaczą. Cieszą się, że podczas tego rodzaju wizyt są przyjmowani z serdecznością i honorami, ale potem wracają do trudnej rzeczywistości.
Wacław Pacyno z Klubu Weteranów Armii Krajowej w Wilnie przyznaje, że przez lata nie tylko sowieckie, ale również litewskie władze budowały fałszywy obraz polskiego podziemia akowskiego na Wileńszczyźnie. – Pan Landsbergis, dziś poseł do Parlamentu Europejskiego, pisał w swojej książce, że AK chciała wysiedlić stamtąd wszystkich Litwinów i osiedlić w ich miejsce Polaków. A to nieprawda – podkreśla.
Kartka dla weterana
Polscy kombatanci skupieni są w kilku organizacjach: Stowarzyszeniu Żołnierzy AK na Białorusi z kpt. Weroniką Sebastianowicz, Klubie Weteranów AK w Wilnie, którym kieruje Wacław Pacyno, Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów na Litwie z Edwardem Klonowskim oraz Lwowskim Towarzystwie Polskich Kombatantów i Osób Represjonowanych, któremu przewodzi Władysław Maławski.
Akcja „Rodacy – Bohaterom” została zainicjowana w 2010 roku. Zbiórka darów dla polskich weteranów mieszkających na Kresach Wschodnich organizowana jest w Wielkanoc i Boże Narodzenie.
– W 2009 r. poznaliśmy panią Weronikę Sebastianowicz w Iwieńcu, w funkcjonującym tam wówczas Domu Polskim. Pani Weronika zaproponowała, by w takiej paczce oprócz darów materialnych był również list z życzeniami z Polski kierowany do tamtejszych Polaków. Tak też się stało i od tego momentu cyklicznie zbieramy i dary, które przekazujemy polskim weteranom AK – tłumaczy Ilona Gosiewska.
Jak mówi, zebranych darów było tak dużo, że akcję rozszerzono na środowisko polskich kombatantów w Wilnie i Lwowie. W akcji biorą udział szkoły, środowiska studenckie, instytucje państwowe i samorządowe, a także środowiska kibiców z całego kraju.
– Wszyscy bardzo mobilizują się i w swoich miastach zbierają olbrzymie ilości darów. Ostatnio zebraliśmy ich kilka ton – dodaje. Stowarzyszenie Odra-Niemen chce rozszerzyć tę akcję również na środowiska polskie na Kresach.
Maciej Walaszczyk