Radwańska przegrała z Errani
Wtorek, 4 czerwca 2013 (18:22)Agnieszka Radwańska, rozstawiona z numerem czwartym, przegrała z piątą tenisistką w rankingu WTA Tour – Włoszką Sarą Errani 4:6, 6:7 (6-8) w ćwierćfinale wielkoszlemowego Roland Garros (z pulą nagród 21,017 mln euro). Mecz trwał godzinę i 51 minut.
Na otwarcie meczu Radwańska oddała tylko jeden punkt przy podaniu rywalki, a lustrzanym odbiciem tej sytuacji był drugi gem. W trzecim nieoczekiwanie doszło do przełamania serwisu 24-letniej krakowianki i to do zera; w następnym również Włoszka nie zdobyła nawet punktu.
Errani od pierwszych piłek starała się zmęczyć rywalkę długimi wymianami z głębi kortu, w których jednak to ona musiała więcej biegać, skutecznie rozprowadzana między przeciwległymi narożnikami. Sporadycznie Polka zaskakiwała też przeciwniczkę dropszotami, te jednak przychodziły jej z trudem, ze względu na wysokie odbicie po koźle piłek odgrywanych na końcową linię.
Radwańska objęła jeszcze prowadzenie 3:2, ale potem wyraźnie zgubiła koncentrację, oddając rywalce inicjatywę w prowadzeniu wymian. Włoszka odgrywała piłki niemal jak automat, praktycznie nie myląc się wcale. Natomiast pierwsze błędy i nadmiernie defensywna postawa pojawiły się po stronie rywalki.
Polka zdołała wyjść jeszcze na 4:5, ale w kolejnym gemie nie zdołała odrobić straty „breaka” i przegrała pierwszą partię po 44 minutach, już przy pierwszym setbolu.
Na otwarcie drugiej krakowianka straciła swój serwis do zera, popełniając przy ostatnim punkcie podwójny błąd, drugi i ostatni w meczu. Jednak skutecznym zrywem zdobyła trzy kolejne gemy. Gdy wydawało się, że przejmuje kontrolę nad rozwojem wydarzeń, znów przydarzył jej się moment dekoncentracji i niemal perfekcyjnej gry przeciwniczki, która wyszła na 4:3.
Potem nastąpiła seria obustronnych przełamań przerwana przez Polkę, co dało jej prowadzenie 6:5. Jednak Errani wyrównała i doprowadziła do tie-breaka.
W decydującej rozgrywce gry żadnej z zawodniczek nie udało się wypracować większej przewagi niż jednopunktowej. Radwańska prowadziła 2-1, 3-2 i 5-4, jednak później znalazła się w opałach.
Przy 5-6 po długiej morderczej wymianie, pełnej ryzykownych zagrań z obu stron, obroniła pierwszego meczbola. Od 6-6 dwa kolejne punkty podarowała rywalce, wyrzucając piłki na aut. Były to jej 26. i 27. niewymuszone błędy w trwającym godzinę i 51 minut spotkaniu, przy 25 po stronie Włoszki. Polka odnotowała też 27 wygrywających uderzeń, o trzy mniej od przeciwniczki.
IK, PAP