• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Chrześcijanin unika hipokryzji

Wtorek, 4 czerwca 2013 (14:15)

Ojciec Święty  podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty wskazał, że chrześcijanin unika hipokryzji, czyniąc siebie rzecznikiem prawdy Ewangelii, głosząc ją z przejrzystością dziecka.

Eucharystię koncelebrowali z Papieżem patriarcha ormiańskich katolików Nerses Bedros XIX Tarmouni, ks. bp Joseph Vianney Fernando, ordynariusz diecezji Kandy na Sri Lance, oraz ks. abp Jean-Louis Brugues OP, prefekt Watykańskiej Biblioteki Apostolskiej, wraz z grupą swoich współpracowników. Obecni byli także: prezes i dyrektor generalny włoskich mediów publicznych RAI Anna Maria Tarantola i Luigi Gubitosi – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Tradycyjnie Papież nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, w której św. Marek (Mk 12, 13-17) przedstawia pytanie zadane przez uczonych w Piśmie i starszych: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”. Ojciec Święty zwrócił uwagę, iż ich zamiarem było zastawienie pułapki na Pana Jezusa. Dodał, że czynią to, posługując się słowami pięknymi, łagodnymi, przesadnie słodkimi. Usiłują przestawiać siebie jako przyjaciół, ale wszystko to jest fałszem. Jak dodał Papież, nie są bowiem ludźmi miłującymi prawdę, a jedynie samych siebie, i dlatego usiłują oszukać, aby zaangażować drugiego w swoje kłamstwa. Mają kłamliwe serca, nie mogą powiedzieć prawdy.

– Jest to właśnie język przewrotności, hipokryzja. A gdy Jezus mówi do swoich uczniów, powiada: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!”. Hipokryzja nie jest językiem prawdy, bo prawda nigdy nie kroczy sama. Nigdy! Zawsze podąża wraz z miłością! Nie ma prawdy bez miłości. Miłość jest pierwszą prawdą. Jeśli nie ma miłości, nie ma prawdy. Ci ludzie chcą prawdy zniewolonej ich interesami – podkreślił Franciszek i dodał: „Możemy powiedzieć, że jest tu jakaś miłość, ale jest to miłość samych siebie, umiłowanie siebie”. – Owe bałwochwalstwo narcystyczne, które prowadzi ich do zdrady innych, prowadzi ich do nadużycia zaufania – zaznaczył Papież. 

  Franciszek wskazał p
onadto, że to, co wydaje się językiem perswazji, prowadzi w istocie do błędu, do kłamstwa. Jednocześnie – jak dodaje KAI – z pewną ironią Ojciec Święty zauważył, że ci, którzy dzisiaj zbliżają się do Jezusa i wydają się tak sympatyczni w swoich słowach, to ci sami ludzie, którzy w Wielki Czwartek wieczorem pojmą Go w Ogrodzie Oliwnym, a w Wielki Piątek przywiodą do Piłata. Natomiast Jezus żąda od tych, którzy za nim idą, czegoś innego, języka „tak, tak, nie, nie”, „słowa prawdy z miłością”.

– Łagodność, jakiej chce od nas Jezus, nie ma nic wspólnego z tym pochlebianiem, z tym postępowaniem cukierkowatym. Nic wspólnego! Łagodność jest prosta; jest taka jak łagodność dziecka. A dziecko nie jest hipokrytą, ponieważ nie jest przewrotne. Kiedy Jezus nam mówi: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!” z duchem dziecka, mówi o przeciwieństwie języka, jakim oni się posługują – powiedział Ojciec Święty do zgromadzonych w kaplicy Domu Świętej Marty. 

Jednocześnie zauważył, że często grozi nam pewna wewnętrzna słabość, pobudzana przez wewnętrzną próżność. Dlatego chcemy, aby o nas dobrze mówiono. Podkreślił przy tym, że ludzie przewrotni to potrafią i  swoim językiem usiłują nas osłabić.

– Dobrze się dziś zastanówmy: jaki jest nasz język? Czy mówimy w prawdzie, z miłością, czy też może mówimy nieco tym językiem społecznej grzeczności, nawet wypowiadając rzeczy miłe, których jednak nie odczuwamy? – powiedział Ojciec Święty. I dodał: „Bracia, niech nasz język będzie ewangeliczny!”. – Ponadto zauważmy, że owi obłudnicy, którzy rozpoczynają od pochlebstw, uwielbienia i tak dalej, w ostateczności szukają fałszywych świadków, aby oskarżyć tego, któremu schlebiali – wskazał Papież.

Na zakończenie dzisiejszej homilii dodał:  „Prośmy dziś Pana, aby nasza mowa była mową ludzi prostych, mową dziecka, mówieniem dzieci Bożych, mówieniem prawdy w miłości”.

IK