Styl i pamięć mecenasa Giertycha
Wtorek, 4 czerwca 2013 (10:29)Niedawno w programie Moniki Olejnik pan Roman Giertych kpił sobie i straszył widzów powrotem do władzy Prawa i Sprawiedliwości. Straszył słuchaczy zwłaszcza obsadą rządu, w którym, jak sobie wyobrażał, ministrem spraw wewnętrznych będzie pan Antoni Macierewicz, a ministrem sprawiedliwości miałaby zostać Krystyna Pawłowicz.
Pan Roman Giertych kpił sobie z kompetencji obu wskazanych osób. Chciałabym jednak przypomnieć panu Giertychowi, kiedy jeszcze jakiś czas temu był posłem, że wraz z władzami klubu zwrócił się do mnie z prośbą o przygotowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją podpisanego właśnie przez SLD traktatu akcesyjnego.
Pan Giertych mówił mi wówczas, że nie może znaleźć osoby, która w sposób kompetentny mogłaby taki wniosek napisać. Proponował mi całą grupę ludzi, którzy mieliby mi pomóc. Podziękowałam mu wtedy za cały zespół i bez pomocy różnych wskazywanych mi osób przygotowałam taki wniosek. Co więcej, odmówiłam przyjęcia jakiegokolwiek wynagrodzenia, mówiąc, iż ewentualne pokazanie sprzeczności z Konstytucją traktatu akcesyjnego ma dla mnie osobiście duże znaczenie i traktuję złożenie tego wniosku niemal jak sprawę osobistą. Wniosek został złożony.
Od władz klubu, od pana Kotlinowskiego, dzisiejszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, otrzymałam wówczas w podziękowaniu bukiet róż i piękne nagranie muzyczne. Wniosek został przez Trybunał Konstytucyjny rozpatrzony i wprawdzie Trybunał orzekł, iż traktat jest zgodny z Konstytucją RP, ale w uzasadnieniu zawarto szereg ważnych stwierdzeń, które wskazywać dziś można dla obrony suwerenności państwa polskiego. Przede wszystkim zawarto stwierdzenie, że Konstytucja polska jest nadrzędna wobec prawa unijnego.
Chcę więc przypomnieć panu Giertychowi, że wówczas nie miał zastrzeżeń co do moich kompetencji, a dziś popisuje się tylko marnym stylem i krótką pamięcią. Dla uspokojenia pana Giertycha dodam tylko, że żadnych innych planów poza poselskimi nie mam.
Wpis opublikowany na blogAID.