Żyjemy krócej niż w Unii
Wtorek, 4 czerwca 2013 (02:09)Polacy żyją średnio o 4 lata krócej niż obywatele innych państw Unii Europejskiej, a nakłady na leczenie są w naszym kraju skandalicznie niskie.
Mieszkańcy naszego kontynentu żyją dziś znacznie dłużej niż jeszcze 30 lat temu. Średnia długość życia wzrosła o 5 lat dla obu płci, jednak mężczyźni umierają o ponad 7 lat wcześniej niż kobiety. Najwyższą umieralność odnotowuje się we wschodniej części regionu, natomiast najniższą – w państwach zachodnich.
O tych uwarunkowaniach rozmawiali uczestnicy wczorajszej debaty „Zdrowie w Europie i w Polsce w 2020 roku”, zorganizowanej przez Komitet Zdrowia Publicznego PAN, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny oraz Biuro WHO w Europie.
Stan zdrowia ludności mieszkającej w krajach UE w ostatnich dekadach znacznie się poprawił, ale w sposób mocno zróżnicowany. I tak np. Polki żyją średnio o 3 lata krócej, a Polacy o 5 lat krócej niż mieszkańcy innych krajów Unii. Zróżnicowanie – jeśli chodzi o stan zdrowia – dotyczy też samej Polski.
Statystyczna długość życia mieszkańców Warszawy wynosi odpowiednio 82 lata dla kobiet i 75 lat dla mężczyzn, a dla mieszkańców nieodległej Łodzi – 78 lat dla kobiet i 70 lat dla mężczyzn. Duże różnice występują także w samej stolicy. Średnia długość życia mieszkańców Wilanowa to 87 lat dla kobiet i 82 lata dla mężczyzn, a mieszkańców Pragi Północ – to kolejno 77 i 66 lat. Skąd te różnice? Zdaniem prof. Mirosława Wysockiego, dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, wynikają one przede wszystkim z trybu życia – to czynnik decydujący.
Inne to m.in. uwarunkowania genetyczne i sprawność działania systemu ochrony zdrowia w danym regionie. Jak zaznacza panelista, obecna jakość ochrony zdrowia w Polsce poprawiła się w stosunku do lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Jednak na tle innych krajów europejskich wypadamy nie najlepiej – chociaż uniknęliśmy tak wielkiej zapaści w ochronie zdrowia, jak to miało miejsce w innych krajach byłego bloku komunistycznego.
Co zabija
Rośnie długość życia, spada umieralność niemowląt, a także umieralność z powodu chorób układu krążenia, chociaż i tak stanowią one aż 47 procent wszystkich zgonów. Brak natomiast poprawy w leczeniu udarów, nie zmienia się też umieralność z powodu chorób nowotworowych – przeżywalność jest tu bardzo niska głównie z powodu zbyt późnego wykrywania chorób, a w związku z tym – zbyt późnego podjęcia terapii.
Poprawia się natomiast wskaźnik umieralności na choroby zakaźne oraz choroby układu nerwowego. – W ciągu ostatnich lat ta poprawa ochrony zdrowia jednak trochę zwolniła, nadal żyjemy cztery lata krócej niż średnia w UE – mówił prof. Wysocki.
Trudną sytuację w systemie ochrony zdrowia pogłębia dodatkowo fakt starzenia się polskiego społeczeństwa. – Teraz mamy około 14 proc. ludności w wieku powyżej 65 lat. W roku 2030 będziemy mieli dwadzieścia kilka procent takiej ludności, która będzie mieć specjalne wymagania zdrowotne nie tylko względem systemu ochrony zdrowia, ale też wobec systemu opieki społecznej – podkreślił prelegent.
Jak dodał, rozwój i nakłady na medycynę naprawczą w Polsce – choć potrzebne i oczekiwane – nie poprawią już radykalnie stanu zdrowia obywateli. Nacisk trzeba kłaść na edukację, profilaktykę i inne inicjatywy prozdrowotne.
Działania na rzecz ochrony zdrowia, prowadzone obecnie przez wiele instytucji, miałaby zintegrować powstająca w Ministerstwie Zdrowia ustawa o systemie zdrowia publicznego. Jej główne założenia to zwiększenie skuteczności programów profilaktycznych, a także wzmocnienie roli samorządów w kształtowaniu polityki zdrowotnej. Jak zaznaczali wczoraj eksperci, obecnie przepisy dotyczące systemu ochrony zdrowia są rozproszone w wielu aktach prawnych, co zmniejsza ich efektywność. Jednym z celów nowej ustawy jest koordynacja działań wszystkich instytucji mających wpływ na nasze zdrowie.
Anna Ambroziak