Sąd wydał list żelazny dla b. wiceszefa MS
Środa, 30 września 2026 (16:49)Sąd Okręgowy wydał w środę b. wiceszefowi MS Marcinowi Romanowskiemu list żelazny – poinformował obrońca posła PiS, mec. Bartosz Lewandowski. Decyzja jest nieprawomocna. Sąd – jak dodał – uchyli też tymczasowy areszt wobec Marcina Romanowskiego od momentu ewentualnego uprawomocnienia się orzeczenia o wydaniu listu żelaznego.
Były wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości, poseł PiS Marcin Romanowski, ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Mecenas Bartosz Lewandowski powiedział dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej, że Sąd Okręgowy w Warszawie uznał „z uwagi na stopień zaawansowania śledztwa, odległość czasową [...], że w interesie wymiaru sprawiedliwości jest, aby to postępowanie było kontynuowane, aby Marcin Romanowski stawił się i był do dyspozycji organów».
– Jeżeli postanowienie o wydaniu listu żelaznego się uprawomocni, to nie mam wątpliwości, że Marcin Romanowski do Polski przyjedzie. To jest też w jego interesie – powiedział obrońca b. szefa MS, mecenas Bartosz Lewandowski po orzeczeniu Sądu Okręgowego w Warszawie.
Jak dodał Bartosz Lewandowski, zaraz po wydaniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego, „abstrahując od kwestii wyjaśniania tej sprawy – co (Romanowski) zadeklarował w swoim piśmie do sądu, […] jego sytuacja zawodowa i polityczna wymaga, aby w Polsce był”.
Bartosz Lewandowski dodał też, że „w tym momencie nie ma środka zapobiegawczego w postaci dozoru policji». – (Poseł PiS) będzie odpowiadał z wolnej stopy – zakończył Bartosz Lewandowski.
Sąd uznał, że lepszą decyzją będzie wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach – powiedziała w środę rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ptaszek.
Sędzia Ptaszek powiedziała dziennikarzom, że celem rozstrzygnięcia sądu jest umożliwienie wyjaśnienia sprawy b. wiceministra sprawiedliwości.
– Sąd podnosił, że z uwagi na charakter tej sprawy, jej rozmiar i doniosłość społeczną [...], czy w ogóle konieczność rozwikłania tej sprawy i jej wyjaśnienia w postępowaniu sądowym, lepszą decyzją będzie – skoro poprzednie metody zastosowane były nieskuteczne – wydanie listu żelaznego i umożliwienie wyjaśnienia tej sprawy – powiedziała sędzia Ptaszek.
Jak dodała, te dotychczasowe nieskuteczne metody to m.in. Europejski Nakaz Aresztowania.
Sędzia Ptaszek poinformowała również, że w sprawie Marcina Romanowskiego prokurator złożył sprzeciw i wskazał na kilka aspektów, które w ocenie prokuratury przemawiają przeciwko wydaniu listu żelaznego.
Jak dodała, sąd stanął na stanowisku, że zastosowanie przepisu, który uzależnia wydanie listu żelaznego od stanowiska prokuratora jest sprzeczne z Konstytucją i ze wszystkimi przepisami prawa międzynarodowego.
Decyzję sądu skomentował na platformie X Rafał Bochenek. „List żelazny dla Marcina Romanowskiego to dowód na to, że nawet podporządkowany politycznie Tuskowi wymiar sprawiedliwości nie chce już dawać twarzy politycznym nagonkom i dętym pseudozarzutom” – napisał Rafał Bochenek.
„Ręcznie sterowali składami sędziowskimi [...]. Materiał dowodowy szyli możliwie grubymi nićmi, a mimo to się nie udało!” – zaznaczył w innym miejscu Rafał Bochenek. Zapytał także we wpisie, czy „układ Tuska się sypie”, czy „będą represje wobec niepokornego sędziego?”.
Wydanie listu żelaznego dla posła PiS Marcina Romanowskiego oznacza „wielką, totalną kompromitację” m.in. Prokuratury Krajowej, prokuratora generalnego, szefa MS Waldemara Żurka i całego rządu – ocenił wiceprezes PiS prof. Przemysław Czarnek.
– Przy całej nagonce na Marcina Romanowskiego, szukaniu go po całym świecie, rozsyłaniu Europejskich Nakazów Aresztowania, sąd stwierdził, że wystarczy skorzystać z tego, co od dawna Marcin Romanowski mówi: „dajcie mi odpowiadać z wolnej stopy, bez znęcania się, bo z chęcią stawię się przed wymiarem sprawiedliwości”. Sąd dał wiarę człowiekowi, przeciwko któremu nie ma żadnego zarzutu łamania prawa – podkreślił polityk PiS.
Jego zdaniem „ludzie w Prokuraturze Krajowej” będą odpowiadać „za gwałcenie praworządności w Polsce”. – Sąd potwierdza, że oni nie mają pojęcia o tym, co robią w prokuraturze – ocenił.
APW, PAP