Sądowi zabrakło woli
Wtorek, 4 czerwca 2013 (02:00)Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że Stanisław Kania, były szef partii komunistycznej, jest niewinny w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Zabrakło woli, aby inaczej orzec – ocenia prokurator pionu śledczego IPN.
Pion śledczy IPN rozważy kasację do Sądu Najwyższego od prawomocnego wyroku uniewinniającego Kanię.
Sąd apelacyjny zdecydował, że apelacja wniesiona przez IPN odnośnie do uniewinnienia Kani nie zasługuje na uwzględnienie.
– Zarzuty podniesione w apelacji nie mają charakteru merytorycznego, ograniczają się do wyrwanych z kontekstu okoliczności bądź wąskich argumentów, które mają uzasadniać tezę – stwierdził w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Zbigniew Kapiński.
– Analizując apelację, stwierdzić należy, że taki sposób jej redakcji nie jest fachowy i budzi zastrzeżenia – dodał.
Prokurator wskazywał w apelacji, że sąd okręgowy, który uniewinnił Kanię, źle ocenił dowody. Sąd apelacyjny uznał jednak, że ocena dowodów dokonana wobec Kani przez sąd pierwszej instancji była zgodna z zasadami prawa, a sam prokurator nie wskazał konkretnych uchybień.
– Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych jest całkowicie gołosłowny – powiedział Kapiński. – Sąd pierwszej instancji zasadnie stwierdził, że brak jest dowodów, aby oskarżony Stanisław Kania podejmował działania, które zmierzały do nielegalnego wprowadzenia stanu wojennego – podkreślił sąd.
– Sąd nie miał woli uchylenia tego wyroku – komentował wyrok prokurator IPN Bogusław Czerwiński. – Interpretacja przepisów może być różna – zaznacza śledczy, dodając, że w oparciu o tę apelację można było uchylić wyrok wobec Kani i skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia. Prokurator nie zgadza się z krytyką jego apelacji.
– Z ustnego uzasadnienia sądu wynika, że wychodząc poza granice tej apelacji, sąd zauważył, że materiał dowodowy, który został zgromadzony w toku śledztwa, nie pozwala na przypisanie oskarżonemu winy. Sąd w tych kategoriach, a nie uchybień formalnych, oceniał tę sprawę, uważając, że dowody są niewystarczające – wskazuje Czerwiński.
Mimo zapowiedzi, że sąd powinien ustosunkowywać się do kwestii prawnych podniesionych w apelacji, sędziowie skrytykowali także przyjętą przez sąd okręgowy koncepcję związku przestępczego o charakterze zbrojnym. – Odwołać się w tym zakresie należy m.in. do orzecznictwa Sądu Najwyższego, które podaje w wątpliwość taką konstrukcję prawną, jaka zaistniała w tej sprawie.
Z poglądów doktryny wynika, że w obecnym stanie prawnym nie podlega penalizacji udział w zorganizowanej grupie lub związku, którego członkowie przygotowują popełnienie tylko jednego przestępstwa, nawet jeśli jego ciężar gatunkowy mógłby być znaczny, np. zbrodnia zamachu stanu – powiedział Kapiński.
Czerwiński wskazał jednak, że „koncepcja związku przestępczego o charakterze zbrojnym, którą sąd w dniu dzisiejszym krytykował, przez inne składy orzekające została uznana”. Doprecyzował, że można interpretować na korzyść tej koncepcji uznanie winy dwojga członków Rady Państwa – Emila Kołodzieja i Eugenii Kempary, mimo że nie mieli oni formalnie zarzutów o udział w związku przestępczym.
Sąd apelacyjny przyznał zarazem, że stan wojenny został wprowadzony w sposób nielegalny, naruszono wówczas obowiązującą Konstytucję. Taka ocena stanu wojennego wynika z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, orzecznictwa SN i SA.
– Nie ulega wątpliwości, że złamano Konstytucję, złamano przepisy – powiedział Kapiński.
– Na pewno stan wojenny wyrządził wiele szkód, spowodował śmierć wielu niewinnych osób – dodał.
Wyrok skrytykowali politycy Solidarnej Polski. „Po raz kolejny polskie państwo przegrało. Po ponad 20 latach nie potrafimy w dalszym ciągu rozliczyć zbrodniarzy, którzy bezprawnie wprowadzili stan wojenny. W latach 1981-1983 według różnych źródeł śmierć poniosło około 120 osób, których zgon ma pośredni bądź bezpośredni związek z działaniem aparatu państwa PRL” – czytamy w komunikacie.
Zenon Baranowski