NINIWA Team zjednoczona z Papieżem na adoracji
Poniedziałek, 3 czerwca 2013 (09:43)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Łukasza Wanota z 31. dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię
Podczas snu, który schlebiał naszym prawdziwym zmyśleniom do godziny dziesiątej; by nie wypaść z formy, zrobiliśmy mnóstwo kilometrów! Nie mogliśmy zdecydować, czy dzień zacząć od pozdrowień osób, które zarzucają nam, że spędzamy więcej czasu na siodełkach aniżeli zawodowi kolarze, czy z nie mniej dobrotliwą ironią polecić „hejterom” treści katolickich wyjście na spacer w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza.
Zgodnie ze slangiem śląskiego podwórka, czas pomiędzy wschodem a zachodem przez całą niedzielę „otagowany” był przez totalny chillout. Każdy z nas wykorzystał wolny czas, jak tylko sobie tego życzył. Nikt nie naprawiał rowerów, ponieważ limit awarii dawno został wyczerpany! Bezmiar spokoju pozwolił również, by każdy z uczestników napisał coś osobistego dla Was:
(Posłuchaj też relacji audio! – na stronie niniwateam.pl).
1. o. Tomasz Maniura: Najbardziej pociągającą przygodą jest odkrywanie Boga.
2. Anna Baran: Marzył o wielkiej, cudownej, cichej samotności, w nadziei, że postarzeje się możliwie jak najszybciej.
3. Marcel Gawron: Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża.
4. Filip Hepner: Jazda rowerem w Kazachstanie jest jak oglądanie filmów w TVP, tam nie ma przerwy na reklamy, tutaj nie ma przerwy od wiatru w twarz.
5. Jakub Hepner: Jak w markecie nie ma kurczaka z rożna, to nie market, tylko kiosk.
6. Michał Kandefer: I nieważna jest przewaga – jeden drugiemu pomaga! Chęć wolności jest tu większa – Polak masz w Polaku Brata.
7. Sara Wierzgacz: Jesteś odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które masz dla innych, ale i za te, które w nich budzisz...
8. Jakub Kostrzewski do Justyny Kotas: Nawet nie wiecie, ile macie szczęścia, że możecie „załatwiać swoje sprawy” na siedząco.
9. Piotr Wierzgacz: Jeśli kochasz, to kochaj całym sobą...
10. Justyna Kotas: Ten kto podróżuje, żyje dwa razy.
11. Sławomir Kunicki: Bóg zapłać za modlitwę! Niech Bóg Wam wszystkim błogosławi!
12. Urszula Machelska: Nawet jeśli cały czas mamy pod wiatr, to zawsze widać horyzont, który gdzieś tam na nas czeka.
13. Michał Piec: Ja tych, których kocham, karcę i ćwiczę.
14. Mateusz Majchrzak: Nieważne, jak dobrze jesteś przygotowany, droga zawsze Cię czymś zaskoczy.
15. Krzysztof Skok: Spełniając jedno marzenie, robisz miejsce na kolejne.
16. Wojciech Mazur: Od każdego spotkanego człowieka możesz dostać coś dobrego.
17. Sonia Manssour: Po horyzont widać tylko horyzont.
18. Marcin Mazurek: O. Tomek: „Chyba wieje nam w plecy, nie?”. Filip: „Nooo, tak z boku, lekko w mordę”.
19. Mateusz Mika: Im mniej mamy, tym więcej doceniamy. Mamy siebie, mamy Ciebie. Mamy rowery, mamy cały świat! Odrzucając rzeczy doczesne, stajemy się bogatsi.
20. Piotr Waksmundzki: Lepiej tydzień pod wiatr niż jeden dzień w deszczu. Kazachstan jest super!
21. Witold Wierzbicki: Wolę stanąć wycieńczony na szczycie, niż w dolinie zastanawiać się, jak to jest tam, wysoko.
22. Hanna Witczak: Aby dostrzec piękno tego świata, musisz zacząć patrzeć oczyma Boga.
23. Jola Wręczycka: Nie pamiętam, gdzie spaliśmy w tym tygodniu... Nie pamiętam, ile kilometrów robiliśmy danego dnia... Ale to się nie liczy. Ważne jest tu i teraz. I to, co dopiero przed nami.
24. Szymon Zieliński: Modlić się za dział księgowości – pamiętam, i Marcelinę, i Adę w stanie błogosławionym pozdrawiam!
Drogi, którymi dzisiaj poruszaliśmy się wyłącznie pieszo, posiadają doskonałą nawierzchnię, oraz – co ważniejsze – orientacyjnie dla damskiej części grupy: są wyprostowane na całej swej terytorialnej powierzchni (dziewięciokrotnie większej niż Polski), niczym Piotr Żyła w czasie lotu.
W Kazachstanie jest dużo taniej niż u nas w Ojczyźnie, z czego bardzo się cieszymy przy otrzymywaniu paragonu spod lady. Wszelkie ciekawostki dzisiaj też z zapałem opowiadał nam ksiądz Wojtek pochodzący z Inowrocławia, z rodzimej parafii księdza kardynała Józefa Glempa oraz księdza biskupa Astany! Dowiedzieliśmy się, że ludzie tutaj dzielą się na Kazachstańców oraz Kazachów – czyli ludność rdzenną. Przymusowi przesiedleńcy, ponad stu narodowości, stanowią proporcjonalną połowę mieszkańców tego państwa (50 proc. z 17 mln). Rok 1936 był czasem zesłań naszych rodaków, głównie z terenów wschodniej Polski. Dzień upamiętniający wszystkich zesłanych przypadł w piątek, gdy wjeżdżaliśmy do tego kraju.
Przed południem wspólnie z parafianami uczestniczyliśmy w Mszy Świętej odprawianej w intencji księdza Wojtka z okazji szóstej rocznicy święceń kapłańskich. Dla wiernych nasza obecność była ogromnym szokiem, ponieważ podwoiliśmy ich liczbę! Poczucie jedności, które uzewnętrzniło się poprzez strumień wylanych łez, towarzyszyło nam w czasie kolejnej, tym razem zgodnej z miejscowym kalendarzem, procesji Bożego Ciała, w której aktywnie uczestniczyliśmy: Marcel pochwycił z zapałem krzyż, a bracia duże H. – kadzidło. Ponieważ „Kapłaństwo to niesienie Boga”, ojciec Tomasz z wielką pokorą wziął w ręce monstrancję.
Po uroczystościach był czas dla grupy, więc każdy z uczestników wyprawy podzielił się przeżyciami wspólnie spędzonego miesiąca. W odczuciach większości upłynął on niepostrzeżenie. Wszyscy jesteśmy otwarci na dalsze poznawanie kraju, do tego stopnia, że kolegialnie postanowiliśmy jechać dłuższą drogą, kierując się najpierw na Ozernoye, by dopiero później doświadczyć modernistycznej stolicy. Jadąc w intencji Polski, nie wybaczylibyśmy sobie, gdybyśmy pominęli wioski przesiedlonych rodaków; bardzo pragniemy doświadczyć ich obecności.
Wieczorem, świętując jubileusz, zjedliśmy wspólnie przygotowaną kolację przy świecach. Był czas na prezenty oraz gromkie 100 lat! Prawdopodobnie jutro, w lokalnej gazecie, ukaże się także artykuł o naszych przygodach.
Pokrzepieni uroczystą eucharystyczną adoracją w łączności z Ojcem Świętym Franciszkiem udajemy się na spoczynek. Mamy nadzieję, że wyborna atmosfera nie pryśnie następnego dnia, wraz z biurokratyczną inicjacją związaną z obowiązkowym zameldowaniem. Dobrej nocy.
Pozdrawiamy
– Księdza Artura Pytla, diecezjalnego duszpasterza młodzieży w Gliwicach, który podczas pielgrzymki drogą św. Jakuba (Piekary Śląskie – Toszek) modlił się w intencji tegorocznej wyprawy.
– Ojca Bartka Madejskiego, który w sanktuarium Matki Bożej na Krzeptówkach również uklęknął na chwil kilka w naszej sprawie.
– Młodzież, z którą widzieliśmy się dokładnie miesiąc temu, podczas zjazdu Niniwy w Kokotku.
– Siostry Pasterki z Kostanay!
Dziękujemy
– Księdzu Wojtkowi za opiekę nad niespodziewanymi gośćmi oraz jego dobre słowo.
Nocleg
Kostanay
Przejechanych do tej pory kilometrów: 4154