• Sobota, 12 września 2026

    imieniny: Marii, Gwidona, Radzimira

Trzeba zwiększyć bezpieczeństwo na przejazdach

Piątek, 11 września 2026 (19:55)

W piątek w całej Polsce protestowali maszyniści; spóźniania pociągów wyniosły łącznie ponad 23 tys. minut. W ramach protestu maszyniści pociągów zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do tzw. bezpiecznej prędkości, czyli 20 km/h. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach po serii zdarzeń i wypadków, do jakich doszło o ostatnim czasie.
W środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie) w wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu, byli też ranni, w tym maszynista pociągu.

Prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek poinformował, że związkowcy zostali zaproszeni przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na spotkanie 2 października. Rozmowa z szefem MI ma dotyczyć m.in. ustawowego ograniczenia czasu pracy maszynistów.

– W warunkach polskich, co gorsza zgodnie z prawem, maszynista może być w zatrudnieniu 24 godziny na dobę – zwrócił uwagę Miętek. Podkreślił, że system ten wymaga uszczelnienia i że we wcześniejszych rozmowach Klimczak wyraził w tej kwestii dobrą wolę.

Związkowcy zaznaczyli, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” deklaracji ministra. Początkowo protest miał trwać przez cały piątek do godz. 24.00, ale ostatecznie ZZM zdecydował o skróceniu go do godz. 12.00.

Według wstępnych danych w akcji wzięli udział maszyniści różnych przewoźników, zarówno dalekodystansowych, jak i regionalnych. W związku z akcją odnotowano opóźnienia pociągów o łącznej długości ponad 23 tys. minut. Sam protest wpłynął na punktualność 1 tys. 105 pociągów.

Szef PKP Intercity Janusz Malinowski podał, że z 290 pociągów PKP IC uruchomionych podczas trwania protestu 203 zostały opóźnione, a ich średnie opóźnienie wyniosło 37 minut. Zapewnił, że w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować normalnie.

Około godz. 15.00 PKP PLK, spółka zarządzająca polską infrastrukturą kolejową, poinformowały, że 3 na 4 pociągi docierały do stacji docelowych zgodnie z rozkładem jazdy, a średnie opóźnienie jednego pociągu spowodowanego akcją protestacyjną wynosiło 21 minut.

Z danych przedstawionych na Portalu Pasażera wynika, że najbardziej opóźnionym pociągiem był skład PKP Intercity „Ślązak”, relacji Szczecin Główny – Przemyśl Główny, który ok. godz. 15.00 miał 335 min opóźnienia.

Jak podkreślił szef ZZM Leszek Miętek, piątkowa akcja maszynistów była „aktem desperacji”. – To nie był żaden strajk czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów Kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – dodał.

– Sam wiceminister odpowiedzialny za kolej mówił w parlamencie i potem w wielu wywiadach, że w warunkach polskich przekraczanie przejazdów kolejowo-drogowych zagraża życiu i zdrowiu maszynistów. Kodeks pracy w art. 210 mówi, że jeżeli coś zagraża zdrowiu i życiu pracownika albo innych osób, to musi się powstrzymać od tej pracy. My się nie powstrzymaliśmy. My ograniczyliśmy prędkość, a zrobiliśmy to dlatego, żeby zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa na polskich kolejach, bo niestety od wielu lat toczymy batalię – robimy pikiety, uczestniczymy w sejmowych Komisjach Infrastruktury, w zespołach trójstronnych i wszędzie pukamy, że są obszary, w których bezpieczeństwo na kolei jest zagrożone. Są wielomiliardowe inwestycje w infrastrukturę, jest nowy tabor, buduje się dworce, a to wszystko może pęknąć jak bańka mydlana, kiedy zginą ludzie. I właśnie dwa dni temu czerwona linia została przekroczona, bo po raz pierwszy od kilkunastu lat na polskich torach zginęła pasażerka – tutaj, korzystając z okazji, serdeczne wyrazy współczucia dla rodziny tej pani. Czerwona linia została przekroczona, więc musieliśmy posunąć się do tego, żeby pokazać, że jest problem – zwrócił uwagę w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Część społeczeństwa zdaje się nie rozumieć pobudek maszynistów. Na protestujących wylał się hejt w sieci w związku z opóźnieniami wywołanymi ich akcją.

– Niestety, w naszej Ojczyźnie jest wiele złości, nienawiści. Zbyt wiele. Każda sprawa jest hejtowana. Wspólnota narodowa została naruszona i ludzie chyba mają problemy, żeby żyć ze sobą – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce podkreślił, że działania przyniosły skutek.

– Konstytucyjny minister dał gwarancję rozmów o rozwiązywaniu problemów bezpieczeństwa. Dał słowo, że uruchomi natychmiast wszelkie procedury, wspólnie będziemy identyfikować stany zapalne bezpieczeństwa i poszukiwać ich neutralizacji. Zrobiono coś […], już nawet samą zapowiedź protestu, bo wczoraj doszło do spotkania z ministrem Klimczakiem, czego nie mogliśmy uzyskać przez wiele lat – powiedział Leszek Miętek.

Rozmówca Radia Maryja wskazał, że zmiany są potrzebne po to, aby maszynista nie żegnał się z rodziną, nie wiedząc, czy wróci do domu, kiedy wychodzi na służbę. Zwrócił uwagę na liczbę wypadków na przejazdach kolejowych, w tym takich, gdzie były ofiary śmiertelne.

– Oprócz pani, która zginęła w tym wypadku, na przejeździe jest 20 rannych, w tym maszynista z połamanym kręgosłupem i z wieloma innymi obrażeniami w wyniku tego wypadku. W 2024 r. zginęli w Poznaniu na przejeździe kolejowym maszynista i rewizor pociągu Polregio. To było w styczniu, a w lipcu tego samego roku zginął maszynista na przejeździe kolejowym pod Warszawą. Wypadków na przejazdach kolejowych było w 2024 r. około 150, w zeszłym roku już 180, a w tym roku nie skończył się trzeci kwartał, a już mamy ponad 130. Uwaga, tu informacje z dnia dzisiejszego: pod Toruniem w czasie trwania protestu [przed pociąg towarowy – radiomaryja.pl] wjechał na przejazd samochód ciężarowy. Maszynista wdrożył hamowanie. Samochód zdążył zjechać z tego przejazdu i pojechał, a maszynista jest w takim stresie, że odmówił dalszej jazdy, musi mieć podmianę.
W Łodzi dzisiaj, jak był protest, autobus miejski wjechał między rogatki, był uwięziony i wypuszczał podróżnych […] na torach, uwięziony między szlabanami – mówił prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Gość „Aktualności dnia” podkreślił, że samo zwiększanie kar za wjechanie na przejazd kolejowy na czerwonym świetle nie rozwiąże problemów. Potrzebne są również konkretne inwestycje zwiększające bezpieczeństwo, w tym budowa przejazdów bezkolizyjnych, wiaduktów, tuneli, a przede wszystkim zwiększenie zabezpieczeń.

APW, PAP, radiomaryja.pl