• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Zawsze wspierała męża

Niedziela, 2 czerwca 2013 (14:01)

Kiedy śp. pułkownik Ryszard Kukliński przyjechał wiosną 1998 roku do Polski z pierwszą wizytą od momentu wywiezienia go z Warszawy przez Amerykanów w listopadzie 1981 roku, prawie każdy dzień kończyliśmy krótkim podsumowaniem w trzyosobowym gronie: obok niego byli również nieżyjący już Józef Szaniawski oraz piszący te słowa.

Jeśli było to możliwe, pułkownik starał się zawsze połączyć telefonicznie ze swą małżonką, aby nie tylko opowiedzieć jej, co wydarzyło się danego dnia, ale także uspokoić ją co do stanu swego zdrowia. Tylko kilka osób wiedziało bowiem, że przyleciał wówczas do Polski z poważnymi dolegliwościami sercowymi i był pod stałą opieką lekarza Biura Ochrony Rządu, towarzyszącego mu z małą walizeczką na każdym kroku.

Na szczęście pomoc lekarska potrzebna była tylko raz (w Katowicach), ale jako troskliwy mąż, uważał za swój obowiązek szczegółowo relacjonować Haneczce – tak ją zawsze nazywał – przebieg wizyty i stan zdrowia. Robił to jednak bardzo dowcipnie i na luzie, co mnie nawet troche zastanawiało. Ryszard wyjaśnił mi, że cała jego rodzina, a zwłaszcza żona tyle już przez niego wycierpiała, że nie chce jej teraz narażać na żaden stres i stara się tembrem głosu oraz sposobem prowadzenia rozmowy utrzymywać optymistyczny nastrój.

Po raz pierwszy osobiście spotkałem się z mocno już schorowaną panią Joanną Kuklińską dopiero kilka lat temu, kiedy przyjechała na odsłonięcie popiersia swego śp. męża w Galerii Wielkich Polaków krakowskiego Parku im. doktora Henryka Jordana (wcześniej, podczas jego pogrzebu na Powązkach w 2004 roku, zamieniliśmy tylko kilka kurtuazyjnych słów). Była oczywiście gościem honorowym tej uroczystości, po której prezes Towarzystwa Parku Kazimierz Cholewa zaprosił nas na małe przyjęcie w parkowej kawiarni. Była to bardzo sympatyczna rozmowa w przyjacielskim gronie.

Później kontaktowałem się z wdową po pułkowniku już tylko telefonicznie oraz listownie. Zawsze, kiedy podejmowałem z tytułu pełnionej dawniej funkcji jego reprezentanta prasowego, a także w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, jakieś działania na rzecz pośmiertnego uhonorowania jednego z największych w światowej skali bohaterów drugiej połowy XX wieku, starałem się uzyskać jej akcpetację. Mówiła mi wówczas, że Ryszard miał pełne zaufanie do tego, co robiłem w jego sprawach i prosiła, abym kontynuował wysiłki mające na celu zaliczenie go w poczet kawalerów Orderu Orła Białego oraz awans generalski.

Będę nadal konsekwentnie, energicznie i bezkompromisowo prowadził te działania.

Jerzy Bukowski

były reprezentant prasowy

płk. Ryszarda Kuklińskiego w kraju

rzecznik POKiN