• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

W żadną wojnę się nie wdamy

Niedziela, 2 czerwca 2013 (07:21)

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem PiS, wiceprzewodniczącym Podkarpackiej Rady Regionalnej PiS, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Sejmik podkarpacki zdobyty, ponieważ marszałkiem został człowiek z PiS. Przed nami jednak wybory uzupełniające do Senatu. Czy na Podkarpaciu szykuje się podobny scenariusz jak w Rybniku, gdzie wygrał kandydat PiS?

- Jestem przekonany, że w okręgu numer 55, czyli w powiatach dębickim, ropczycko-sędziszowskim, mieleckim, kolbuszowskim i strzyżowskim, gdzie mandat senatorski sprawował wybrany na marszałka Podkarpacia senator Władysław Ortyl, PiS wygra zdecydowanie. Zdaję sobie jednak sprawę, że PO, PSL i SLD prawdopodobnie wystawią wspólnego kandydata. Będzie to zatem ciąg dalszy gry: wszyscy przeciwko PiS.

A zatem nie będzie to łatwe zadanie?

- Z pewnością nie... ale zapewniam, że przygotujemy kampanię wyborczą w należyty, merytoryczny sposób i te wybory wygramy. Zresztą poseł PSL Stanisław Żelichowski, którego fanem bynajmniej nie jestem, w jednym z wywiadów powiedział, że na Podkarpaciu w walce z PiS inni nie mają szans. Przyjmujemy to za dobrą monetę i dołożymy wszelkich starań, żeby zwyciężyć.

PO i PSL podrażnione porażką w podkarpackim samorządzie wojewódzkim z pewnością nie dadzą za wygraną. Czy zatem szykuje się wojna polityczna?

- Nie nazwałbym tego wojną polityczną. Jeżeli przeciwnicy polityczni PiS wytoczą działa, to i tak będziemy robić swoje. Postaramy się i przeprowadzimy kampanię w sposób wyrazisty, jednoznaczny i merytoryczny. Natomiast w żadną wojnę się nie wdamy.   

Kogo PiS wystawi w zbliżających się wyborach?

- Na rzaie nie ogłaszamy naszego kandydata na senatora. Kiedy zostanie ogłoszona data wyborów, wówczas zostanie podane konkretne nazwisko. Mogę tylko powiedzieć, że wstępnie pod uwagę brane są trzy kandydatury. Zapewniam, że będzie to osoba znana i powszechnie szanowana.

Jakie zatem cechy powinien posiadać idealny kandydat na senatora?

- Tak jak nie ma idealnych ludzi, tak nie ma też idealnych kandydatur. Z pewnością musi to być osoba o wysokim morale, która będzie sprawnym, pracowitym parlamentarzystą dbającym o interes Polski i naszego regionu. Potrzebny jest człowiek, który w tych niełatwych czasach będzie autorytetem.    

Jakie zadania stoją przed Podkarpaciem na najbliższy czas?

- Przed marszałkiem, nowym zarządem i samorządem województwa podkarpackiego stają poważne wyzwania. Przede wszystkim dokończenia wymaga perspektywa finansowa na lata 2007-2013, realizacja przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie i podległe mu agendy szeregu projektów unijnych, w tym rozliczenie tych projektów, a zwłaszcza Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2007-2013.

Trzeba też podkreślić, że jako region Podkarpacie jest w szarym ogonie pozostałych 15 województw pod kątem przygotowania do nowej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Mam tu na myśli chociażby aktualizację Strategii Rozwoju Województwa Podkarpackiego czy też założenia do następnego programu operacyjnego, którym będzie Kontrakt terytorialny. Pod tym względem wyprzedzają nas wszystkie województwa, np. śląskie czy małopolskie, które przypomnę, już 5 kwietnia br. przyjęły wspólną strategię rozwoju. Na Podkarpaciu za sprawą poprzednio rządzącej koalicji PO - PSL - SLD dokument taki jest niestety w powijakach, a w dodatku – mówiąc bardzo delikatnie – nie najwyższych lotów. Tymczasem wspomniane dokumenty są ogromnie istotne, można rzec o znaczeniu strategicznym, i będą stanowić płaszczyznę do negocjacji nie tylko z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, ale także z Komisją Europejską.

Podkarpaciu potrzebna jest także poprawa wizerunku, mocno nadszarpniętego przez okoliczności związane ze śledztwem CBA i zarzutami korupcyjnymi wobec poprzedniego marszałka Mirosława Karapyty…

- Owszem, ale mówienie tylko o byłym marszałku jest dużym uproszczeniem. Do tego złego wizerunku przyczynił się nie tylko sam Mirosław Karapyta, ale doprowadziły do tego trzy partie: PO, PSL, SLD, które zawarły tzw. koalicję programową, tyle tylko, że tego programu tak naprawdę ani ja, ani nikt inny nigdy nie widział. Jedynym elementem tego, nazwijmy to, programu nie pisanym, ale mówionym i skrzętnie realizowanym był skok na stanowiska, skok na kasę i nic poza tym.   

Skoro jesteśmy przy temacie poprzedników, to kilka dni temu marszałek Ortyl, komentując zachowanie jednego z liderów PSL Jana Burego i jego słowa o korupcji i prostytucji politycznej, powiedział, że sprawa ta powinna trafić do Komisji Etyki Poselskiej. Nie wykluczył też innych działań, w tym skierowania na drogę prawną. Czy jakieś kroki w tej sprawie zostały już podjęte?

- Poseł Bury jest ostatnią osobą, która powinna mówić o etyce czy moralności w polityce, życiu publicznym, zawodowym, prywatnym też. Podczas głosowania w sejmiku zachował się skandalicznie. Jest to tym bardziej bulwersujące, że zrobił to nie szeregowy poseł, ale jeden z liderów Ludowców, były wiceminister skarbu w rządzie PO - PSL, który został pozbawiony stanowiska, kiedy jego postawa okazała się wielce naganna. Przypomnijmy, że był on właścicielem akcji, gdzie doszło do kolizji prawnej. Według CBA wiceminister Bury, który w resorcie odpowiadał m.in. za energetykę, kupił 50 proc. udziałów w spółce SO-RES – jednej ze spółek zajmujących się handlem energią, tym samym złamał ustawę antykorupcyjną, która pozwala urzędnikom państwowym na zakup tylko do 10 proc. udziałów w spółkach prawa handlowego.

Dodajmy też, że poseł Bury – prawnik z wykształcenia, członek Krajowej Rady Sądownictwa, naciskając na jednego z radnych PSL podczas tajnego głosowania, zachował się skandalicznie, łamiąc prawo. Wniosek do Komisji Etyki Poselskiej zostanie złożony, ale także wniosek do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Rozumienie demokracji przez posła Burego jest nie do przyjęcia i z tym nie sposób się zgodzić.       

Podkarpacie jest teraz jedynym województwem, gdzie we władzach samorządowych rządzi PiS. Czy w tej sytuacji nie obawia się Pan, że przed Wami schody...

- PO i PSL nigdy, a zwłaszcza podczas trwającej kadencji nie rozpieszczały Podkarpacia. To sprawia, że poziom życia ludzi na tym obszarze znacząco odbiega od tego, jaki jest w innych częściach kraju. Rozwój gospodarczy województwa za rządów sejmikowej koalicji PO - PSL - SLD był tylko na papierze, a zwłaszcza na ustach polityków tej partii.

Jakie są fakty, każdy widzi. To za rządów partii Donalda Tuska i PSL doszło do masowego wyjazdu przede wszystkim młodych ludzi za granicę. W latach 2010-2012 z Podkarpacia wyjechało ponad 200 tysięcy ludzi, z tego 76 proc. to ludzie młodzi ze średnim wykształceniem poniżej 39. roku życia. To nie są dane PiS, ale dane Głównego Urzędu Statystycznego. Tymczasem wspomniana koalicja tzw. programowa zajmowała się głównie sobą i podziałem łupów wyborczych i nie było tu mowy o żadnym rozwoju Podkarpacia.

Jesteśmy też świadomi, że nikt nie będzie rozpieszczał marszałka Ortyla – byłego senatora, byłego wicemarszałka z I kadencji Samorządu Województwa Podkarpackiego, byłego wiceministra rozwoju regionalnego. Natomiast oczekujemy wszyscy: politycy, a przede wszystkim ponad dwa miliony mieszkańców Podkarpacia, rzetelnej pracy na rzecz regionu. I wierzymy, że tak się stanie.

Mówiło się, że 2013 r. bez wyborów będzie nieciekawy, tymczasem czeka nas gorące lato polityczne z Podkarpaciem w roli głównej...

- Należy ubolewać, że wiosna na Podkarpaciu była bardzo barwna i że stało się to za pośrednictwem marszałka województwa i koalicji PO - PSL - SLD. Takiej „promocji” chyba nikt się nie spodziewał, przede wszystkim jednak nie zasłużył na to region i żyjący tu ludzie. Kampania wyborcza PiS będzie zdecydowana, prowadzona w sposób merytoryczny. W nikim nie chcemy widzieć wroga i na pewno nie dostosujemy się do standardów, które jak wszystko wskazuje, zastosuje PO czy PSL, próbując powetować sobie utratę władzy w podkarpackim sejmiku.

Podczas wyborów uzupełniających nie należy się spodziewać specjalnie dużej frekwencji, co jest charakterystyczne dla terminowych wyborów parlamentarnych.

Kampanię będziemy chcieli wykorzystać do uczciwej, rzetelnej informacji mieszkańców tego okręgu, ale też całego Podkarpacia i nie tylko na temat  faktycznej sytuacji gospodarczej, społecznej czy demograficznej województwa i całego kraju.

Będzie to też pewien wstęp do czekających nas w przyszłym roku wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także najważniejszych wyborów – wyborów samorządowych.

 Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki