Wiele osób zostanie przywróconych naszej pamięci
Piątek, 31 maja 2013 (15:13)Z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, kierującym pracami ekshumacyjnymi na Powązkach Wojskowych, rozmawia Jacek Dytkowski
Zakończyły się ekshumacje w Kwaterze na Łączce ofiar zbrodni komunistycznych…
- Prowadzimy jeszcze prace poprzez odwierty. Nie jest więc tak, że wstrzymaliśmy działania. One są, ale już mają inny charakter. Nie ma tylko tych prac ekshumacyjnych, które mogliście państwo przez te ostatnie parę tygodni widzieć. Dzięki odwiertom chcemy zdobyć konkretną wiedzę na temat tego, gdzie kończą się i jak przebiegają rzędy grobów więziennych pod współczesnymi pomnikami. W tym zakresie prace jeszcze trwają. Ale to już jest inny charakter tych działań. Myślę, że pod koniec przyszłego tygodnia nastąpi uroczystość odprowadzenia szczątków i modlitwa, tak jak rok temu. Zostaną przywiezione i pochowane na cmentarzu komunalnym Północnym w Warszawie.
Szczątki ilu osób znaleziono podczas tegorocznych ekshumacji?
– W czasie II etapu prac ekshumacyjnych w Kwaterze na Łączce na Powązkach Wojskowych udało się odkryć szczątki 82 więźniów zamordowanych w latach 40. i 50. w więzieniu na Mokotowie. Jeżeli doliczymy te, które odnaleźliśmy latem 2012 r. [117 – przyp. red.], otrzymamy liczbę blisko 200 ludzi, po których ślad miał być zatarty. Bardzo się cieszymy z tego powodu, że tak wiele osób zostanie przywróconych naszej pamięci. Mimo starań komunistycznych oprawców ich szczątki zostały odnalezione. Mam nadzieję, że w niedługim czasie – zidentyfikowane. Ustaliliśmy, gdzie przebiegała kwatera więzienna. Udało nam się określić jej trzy granice. Jednak ta jedna wciąż nam się wymyka z rozpoznania. Nie było tu regularnych pochówków, stąd te trudności z określeniem dokładnego pola więziennego. Czasem pojawiają się odstępy pomiędzy poszczególnymi pochówkami. Dlatego są trudności w określeniu tych granic. Wiemy jednak, jak przebiegały rzędy grobów więziennych. Te odwierty, które jeszcze trwają, przyniosą nam bardzo konkretne informacje, które za jakiś czas zostaną opublikowane. Myślę, że to, co udało się dotychczas wykonać, daje nam wszystkim podstawy do satysfakcji. Praca, która powoli się kończy, przyniosła bardzo wymierne efekty. W najbliższych miesiącach kolejne imiona i nazwiska będą przywracane nam wszystkim. Możemy być z tego zadowoleni.
Pozostaje teraz identyfikacja pochowanych?
– Tak. Badania medyczne i genetyczne DNA.
Historycy szacowali, że w Kwaterze na Łączce jest pochowanych około 300 osób. Czy to oznacza, że pozostałe ofiary spoczywają w miejscach niedostępnych dla prac ekshumacyjnych – pod późniejszymi grobami?
– Rzeczywiście brakuje nam do tej liczby, którą udało się ustalić, około 90 osób. Nie znaczy to jednak, że tych ludzi nigdy nie uda się odnaleźć. W tej chwili z jednej strony za nami jest trudny etap. Ale z drugiej, bardzo owocny. Mamy sytuację, że będziemy mogli za jakiś czas podjąć decyzję: co dalej? W jaki sposób dotrzeć do tych szczątków, które gdzieś tam się głęboko znajdują? W tej chwili nie wykluczam żadnej możliwości. Wiemy jedno, że teraz musimy mieć czas na spokojną analizę zebranego materiału. Dopóki szczątki wszystkich więźniów nie zostaną odnalezione, traktujemy prace na Łączce jako działania otwarte. Niezakończone.
Dziękuję za rozmowę.
Jacek Dytkowski