• Piątek, 31 lipca 2026

    imieniny: Ignacego, Heleny, Ernesty

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Porzucić osobiste ambicje

Piątek, 31 lipca 2026 (00:03)

ROZMOWA ze Stanisławem Fudakowskim, sekretarzem Stowarzyszenia „Godność”, uczestnikiem strajku w sierpniu 1980 r.

 

Powstanie nowego klubu parlamentarnego Mateusza Morawieckiego, liczącego 40 posłów i 1 senatora, ponownie rozbudziło dyskusję o przyszłości prawej strony sceny politycznej.

– Jeśli uważnie spojrzymy na historię naszego umęczonego, ale i umiłowanego kraju, trudno oprzeć się wrażeniu, że największym problemem Polaków bardzo często byli… sami Polacy. Wewnętrzne spory, ambicje
i niepotrzebne waśnie nieraz kosztowały nas więcej niż działania zewnętrznych przeciwników. Z drugiej strony historia pokazuje też, że potrafiliśmy wychodzić
z najtrudniejszych sytuacji, gdy pojawiali się mądrzy przywódcy, patrzący dalej niż bieżący interes polityczny. Tak było za Mieszka I, później za Bolesława Chrobrego
czy Kazimierza Wielkiego, ale też w czasach dynastii Jagiellonów, która doprowadziła Rzeczpospolitą do jej złotego wieku. Tak było również za Stefana Batorego.
W okresie zaborów przetrwaliśmy dzięki ludziom, którzy potrafili wznieść się ponad partykularne interesy. Byli to przywódcy polityczni, duchowi i społeczni, mający odwagę myśleć nie tylko o dniu dzisiejszym, ale przede wszystkim o przyszłości państwa. Demokracja, którą budujemy
od 1989 roku, stawia obywatelom wysokie wymagania. Potrzebna jest nie tylko aktywność polityczna, ale także odpowiedzialność, dojrzałość i zdolność do dokonywania świadomych wyborów. Jeśli tego zabraknie, jeśli będziemy kierować się wyłącznie emocjami, doraźnym interesem
czy polityczną koniunkturą, trudno oczekiwać dobrych rezultatów. Dlatego odpowiedź na to pytanie nie jest optymistyczna. Dopóki ważniejsze od dobra wspólnego będą partia i osobiste ambicje, dopóty kolejne podziały będą osłabiać nasze szanse na odzyskanie prawdziwej wolności. Dziś zbyt często liczy się przede wszystkim właśnie partia, a zbyt rzadko Polska. I właśnie to najbardziej mnie niepokoi.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”