• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Za krótka ławka

Piątek, 31 maja 2013 (02:11)

Z mec. Bogdanem Borkowskim, pełnomocnikiem Włodzimierza Olewnika, rozmawia Zenon Baranowski

Dwaj policjanci, którzy w latach 2001-2004 pracowali przy sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków, co naraziło uprowadzonego na utratę życia. Właśnie rozpoczął się ich proces. „Uważam, że są współwinni zabicia mojego syna” – mówi Włodzimierz Olewnik. To mocne postawienie sprawy.

– Pan Włodzimierz ma prawo tak odczuwać i tak mówić, ponieważ oczekiwał on od policji, która jest organem państwa powołanym do ścigania przestępców, wypełniania swoich obowiązków. Nie dziwię się, że użył tych mocnych słów. Stracił syna, opowiadano mu różne historie, nie wykonywano normalnie obowiązków służbowych. Dzisiaj się okazuje, kiedy zna już akta sprawy, że policja dysponowała informacjami, które pozwoliłyby ujawnić miejsce przetrzymywania Krzysztofa, zatrzymać sprawców porwania i go uwolnić, gdyby praca była wykonywana rzetelnie przez policjantów. Stąd ten żal i te mocne słowa. Wcześniej funkcjonariusze mieli zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci Krzysztofa. To zostało złagodzone, jak mówi prokurator – na to nie było twardych dowodów, nie było związku przyczynowego. Teraz policjanci nie mają zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci Krzysztofa w związku z niedopełnieniem obowiązków, ale pan Włodzimierz ma prawo czuć tę sprawę tak, bo przecież przez dwa lata miał przeświadczenie – jeżeli chodzi o sprawców Frazika i Piotrowskiego, poza tym anonimem, który wskazywał na ich udział, to pan Włodzimierz mówił policji, że właśnie te osoby podejrzewa. A dzisiaj wiemy, że nie zrobiono operacyjnie nic, żeby te osoby sprawdzić.

Na ławie oskarżonych zasiadło tylko dwóch policjantów. Włodzimierz Olewnik mówi, że to za krótka ława oskarżonych, choć co prawda ma być odrębny proces laborantów z Olsztyna.

– Ale mimo wszystko, jak się weźmie raport komisji śledczej, ta odpowiedzialność jest bardzo szeroko zaznaczona, i wobec prokuratorów, i wobec polityków, i osób, które się nadzorem nad tą sprawą zajmowały. A na ławie oskarżonych zasiada tylko dwóch policjantów, którzy sami o sobie mówią, iż są kozłami ofiarnymi. A jeden z nich – Remigiusz M. – dzisiaj mi powiedział, że – co mnie pozytywnie zaskoczyło – że ta ława jest za krótka. Nie powiedział, że on się niewłaściwie na niej znajduje.

W trakcie procesu ma zeznawać około 80 świadków. Liczy Pan, że pojawią się jakieś nowe informacje?

– Nie spodziewam się, że pojawią się jakieś nowe informacje. Liczyłem, że może oskarżeni wskażą na jakieś inne osoby, które odgrywały tutaj rolę i przyczyniły się do tego, że sprawa nie została właściwie wyjaśniona. Ale niestety, nie składali na razie wyjaśnień, nie odpowiadają na pytania. Tak że będzie bardzo trudno to wyjaśnić, jeżeli oni sami nie zmienią nastawienia.

W tej sprawie jest ryzyko przedawnienia, które nastąpi w 2014 roku.

– Mamy ogromny materiał dowodowy. Sąd wyznaczył ponad 30 posiedzeń. Natomiast obrona na pewno będzie zgłaszała własne wnioski dowodowe i tutaj liczę na to, że sąd będzie sprawnie prowadził postępowanie. I może się uda, mając świadomość tego przedawnienia, to postępowanie zakończyć, ale będzie bardzo trudno. Mówię to w oparciu o własne doświadczenie. Liczymy się z taką ewentualnością, bo trzeba brać pod uwagę apelację.

Co się dzieje w gdańskim śledztwie dotyczącym nieznanych wcześniej okoliczności związanych z uprowadzeniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika?

– Niewiele. Profesor Brinkmann z Niemiec miał uzupełnić swoją opinię na temat śladów krwi. Nie spodziewamy się istotnych czynności. Mamy wrażenie, że prokuratura zajmuje się weryfikowaniem dotychczasowych ustaleń poprzednich prokuratur. Oczywiście, ona jest powołana także do wykrycia nieprawidłowości w poprzednim postępowaniu, ale również do wykrycia ewentualnych dalszych sprawców. I pod tym względem jesteśmy rozczarowani, ponieważ w zasadzie nie mamy sygnałów o działaniach w tym kierunku – poszukiwania czy to współsprawców, czy mocodawców zlecenia tego porwania i zabójstwa.

Dziękuję za rozmowę.

Zenon Baranowski