Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zalew kłamstw i manipulacji
Środa, 15 lipca 2026 (01:11)ROZMOWA/ z dr. Michałem Siekierką, wiceprezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów
Ukraiński nadawca publiczny Suspilne Media opublikował materiał, w którym zakwestionowano polską ocenę rzezi wołyńskiej. Samo ludobójstwo na Polakach określono mianem „tragedii wołyńskiej”, a „krwawa niedziela” została przedstawiona jako rzekome wydarzenie. Podobny ton wybrzmiewa również w wypowiedziach części ukraińskich historyków i komentatorów. Były szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wołodymyr Wiatrowycz, w rozmowie z portalem Ukrainska Prawda mówił o „histerii polskich polityków” wokół kwestii Wołynia. Podobne stanowisko prezentują także niektóre inne tamtejsze media. Portal Espreso kwestionuje skalę zbrodni popełnionych przez UPA, a także sugeruje, że wyniki prowadzonych ekshumacji nie potwierdzają oczekiwań strony polskiej.
– Negowanie zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej jest obecne w ukraińskiej narracji od wielu lat. Uważam, że stało się to niestety pewnym elementem polityki historycznej. Świadczą o tym określenia takie jak „wojna polsko-ukraińska”, „druga wojna polsko-ukraińska” czy „konflikt polsko-ukraiński”. To są pojęcia, które mają relatywizować odpowiedzialność i sugerować, że mieliśmy do czynienia z równorzędną walką dwóch stron. Tymczasem trzeba jasno powiedzieć: nie była to wojna dwóch armii ani konflikt dwóch równorzędnych formacji. Ofiarami była przede wszystkim polska ludność cywilna. Ludzie, którzy nie prowadzili żadnych działań wojennych, nie należeli do żadnych organizacji zbrojnych i nie byli stroną żadnego konfliktu militarnego. 11 lipca, który jest dniem pamięci ofiar ludobójstwa, przypomina o masowych mordach dokonanych przez oddziały UPA na bezbronnych mieszkańcach polskich wsi.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.