• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Czas na zmianę stylu rządzenia

Czwartek, 30 maja 2013 (19:36)

Z Władysławem Ortylem (PiS), nowym marszałkiem województwa podkarpackiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Lider podkarpackich Ludowców poseł Jan Bury oskarża PiS o korupcję polityczną. Chodzi o pozyskanie głosów dwóch radnych PO i PSL, głosy te zadecydowały o Pana wygranej.

- Takie opinie i taka postawa nie licują z godnością parlamentarzysty. Poseł Bury, oskarżając PiS o korupcję polityczną, takim a nie innym zachowaniem próbuje przykryć faktyczne wydarzenia korupcyjne, jakie za rządów koalicji PO - PSL - SLD miały miejsce w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie, a które zaowocowały konkretnymi zarzutami prokuratorskimi wobec byłego marszałka Mirosława Karapyty, przedstawiciela PSL. Jeżeli w tej sytuacji ktoś próbuje wytaczać tak bezsensownie zarzuty wobec nas, to świadczy to o nim bardzo źle.

Jak skomentuje Pan zachowanie posła Burego podczas ostatniej sesji sejmiku, który podczas głosowania swoim zachowaniem próbował, zresztą bezskutecznie, wpłynąć na jednego z radnych PSL?

– Zachowanie posła Burego podczas obrad sejmiku, kiedy próbował wymusić sposób głosowania na jednym z radnych Klubu PSL, można i należy nazwać bezczelnością, a wręcz chamstwem politycznym. To postawa, która w mojej ocenie przejdzie do historii jako antydemokratyczny przykład zachowania posła, osoby zaufania publicznego, jako przykład, jak nie należy postępować. Pod względem moralnym to także negatywny przykład zachowania się wobec drugiego człowieka.

Poseł Bury swoim nagannym zachowaniem zaszkodził nie tylko sobie czy wizerunkowi własnego ugrupowania, ale zaszkodził wizerunkowi polskiego parlamentu. Mam nadzieję, że w wyniku tego zachowania będą konsekwencje polityczne dla samego zainteresowanego. Usuwający mu się spod nóg i spadające poparcie powodują, że działa chaotyczne, a jednocześnie w sposób niegodny posła, parlamentarzysty Rzeczypospolitej.  

Na swoich zastępców wybrał pan Lucjana Kuźniara z PO i Jana Burka z PSL.  

– Uważam, że na decyzje tych osób należy patrzeć w kategoriach uwarunkowań, w których funkcjonowali, będąc radnymi PO czy PSL. Z pewnością mieli oni większą wiedzę na temat tego, co działo się wewnątrz koalicji PO - PSL - SLD od nas jako opozycji, która została odsunięta od jakichkolwiek stanowisk w komisjach sejmiku czy chociażby stanowiska wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Przejęcie władzy we wszystkich obszarach spowodowało pewność siebie i bezkarność władzy, która kontrolowała wszystkie stanowiska na Podkarpaciu. Ta pewność siebie skutkowała wspomnianymi już zarzutami prokuratorskimi wobec marszałka Karapyty – przypomnę członka naczelnych władz PSL.

Widząc, jak to wszystko funkcjonuje od środka, zarówno Lucjan Kuźniar, który przypomnę, był przewodniczącym Klubu Radnych PO, jak i Jan Burek, który był wicemarszałkiem, mieli już tego dość i podjęli z pewnością niełatwą dla siebie, ale szlachetną decyzję, aby uprawiany tam „proceder” w końcu przerwać. Osobiście mam dla nich uznanie – taka jest prawda. Ponadto są to osoby z dużym doświadczeniem, także samorządowym, a ponadto z niemałymi kompetencjami. Sądzę, że przez czas, jaki pozostał do końca kadencji, udowodnimy, że to był dobry i mądry wybór.

W Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie można powiedzieć panuje panika, a zatrudnieni przez ekipę PO - PSL - SLD obawiają się zwolnień. Czy słusznie?

– Myślę, że słowo "panika" jest pewnego rodzaju nadużyciem. Nie sądzę, żeby ktokolwiek musiał się aż tak bać. Owszem, zapowiedziałem, że będę sprawdzał, jak kto pracuje, będę też patrzył na strukturę organizacyjną urzędu, bo to jest nieuchronne, ale teraz ważne są inne sprawy. Konieczny jest bilans otwarcia w urzędzie. Ocena pod kątem zadań i ich wykonywania zarówno w urzędzie marszałkowskim, jak i podległych mu instytucjach na pewno będzie.

Mogę tylko powiedzieć, że ktoś, kto merytorycznie i uczciwie pracował, może spać spokojnie.

Jak Pan wcześniej wspomniał, przychodzi Pan do urzędu, który w ostatnich miesiącach, za sprawą śledztwa CBA, a potem zarzutów korupcyjnych dla byłego marszałka Karapyty był kojarzony negatywnie. Jak zamierza Pan zmienić ten bądź co bądź nadszarpnięty wizerunek?

– Myślę, że potrzebna jest zmiana stylu zarządzania Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie i współpraca z urzędami zewnętrznymi. Konieczna jest zmiana wizerunku nie tylko urzędu, samorządu i całego Podkarpacia. Tego oczekuje społeczeństwo, ale także przedstawiciele poszczególnych ugrupowań, także PSL, którzy uważają, że poseł Bury swoim zachowaniem szkodzi wizerunkowi Podkarpacia i w ogóle demokracji.

Będę chciał zmienić ten mocno nadwątlony przez poprzednią ekipę wizerunek Podkarpacia, ale w pojedynkę byłoby to trudne. Dlatego zachęcam do wspólnej pracy radnych i polityków, bo społeczeństwo tego od nas oczekuje.

Czy jest już gotowa lista najpilniejszych spraw, którymi w pierwszej kolejności chciałby się Pan zająć jako nowy gospodarz województwa?

– Mamy do uchwalenia strategię rozwoju województwa podkarpackiego na lata 2014-2020 wielokrotnie odkładaną i zdejmowaną z obrad sejmiku. Jest też Regionalny Program Operacyjny, który musimy przygotować, wreszcie jest lista projektów unijnych, które powinny być przygotowane. Chcemy zdjąć to odium i blokadę, jaką na nas narzuciła Unia Europejska w świetle wspomnianych wcześniej zarzutów korupcyjnych. Będziemy też współpracować z przedsiębiorstwami i samorządowcami, tyle tylko, że na nowych, bardziej racjonalnych zasadach. Liczymy też na współpracę z parlamentarzystami.

Co będzie najważniejszym zadaniem sejmiku województwa na najbliższy czas?

- W najbliższym czasie sejmik będzie zajmował się absolutorium dla nowego zarządu. Istotną sprawą będzie też opracowanie i przygotowanie strategii dla województwa. Myślę, że konieczna będzie też demokratyzacja wszystkich struktur, jakie tam istnieją: komisji czy prezydium sejmiku.    

Dziękuję za rozmowę.