• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Rowerzyści dotarli do Azji

Czwartek, 30 maja 2013 (07:32)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Mary Spisak z 27. dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię:

 

Nie mogłam się zebrać do napisania raportu z dzisiejszego dnia. Pewnie dlatego, że jest to już mój ostatni dzień prowadzenia tego „peletonu” relacji.

Pierwszy budzik standardowo zadzwonił o 5.00. Dzisiaj algorytm jazdy ustalał Filip. Klucz, według którego jechali, był następujący: w pierwszej grupie jechało 8 studentów Politechniki Śląskiej, w drugiej 8 studentów pozostałych uczelni, a w trzeciej osoby niestudiujące, czyli szkolne, pracujące lub bezrobotne.

Dystans, jaki dzisiaj pokonali, wynosi 159 km. Od kiedy Ojciec pozwolił uczestnikom decydować, kiedy kończą kręcić danego dnia, noty im automatycznie spadły. Choć akurat dzisiaj ten dystans ma swoje usprawiedliwienie, gdyż nakręcili 2400 m przewyższeń. Dzisiejszy odcinek był typowo górski. Ciągle coś się działo. Podjazd, zjazd, a co za tym idzie… MEGARADOŚĆ. Piękne widoki zapierające dech w piersiach. Pogoda im sprzyjała, bardzo pogodny i ciepły dzień. Pomimo że rano było chłodno, jak to w górach zazwyczaj bywa.

Pierwszy dystans też standardowy – 50 km. Grupa zdobywa coraz większe doświadczenie w jeździe w kolumnie, 0 wypadków. Pod koniec tego odcinka doszło do pierwszej i ostatniej tego dnia awarii. Marcinowi pękły dwie szprychy w tylnym kole. Akurat zaraz po tym zdarzeniu była przerwa, podczas której Marcin sprawnie zlikwidował usterkę.

Podczas drugiego dystansu zaczepili ich bułgarscy wyłudzacze pieniędzy. Samochody tych ludzi były na bułgarskich blachach (tablicach rejestracyjnych). Sprzedawali złote sygnety za 100 rubli (10 zł). Chcieli naszym śmiałkom wcisnąć ten kit. Ciekawe, po co rowerzyście złoty sygnet…(?) Oczywiście nikt nic nie kupił.

Przerwę po drugim dystansie NINIWA Team miała w środku lasu. Była to przerwa obiadowa. Kiedy tak odpoczywali w lesie, przy drodze zatrzymał się TIR. Okazało się, że to pan Andrzej z Radzynia Podlaskiego, którego spotkali kilka dni temu, na jego trasie do Czelabińska. Dzisiaj był już w drodze powrotnej. Pan Andrzej zauważył rowery, ekipy nie było widać z drogi, zakamuflowali się w trawie. Bardzo się ucieszył, gdyż od samego początku, kiedy ich poznał, miał nadzieję, że spotka ich podczas powrotu. Został z nimi na Mszy św. Podczas spontanicznej modlitwy wiernych modlił się za NINIWA Team, żeby szczęśliwie dotarła do celu. DZIĘKUJEMY i jeszcze raz pana Andrzeja POZDRAWIAMY.

Dzisiaj jest wspomnienie błogosławionego księdza Józefa Gerarda. Ksiądz Gerard urodził się w Lotaryngii (Francja) w 1831 roku. W wieku 20 lat wstąpił do Zakonu Oblatów Maryi Niepokalanej. Niecały rok później wyjechał na misję do Afryki, gdzie służył ludziom. Przez cały okres, kiedy tam pracował, wśród miejscowych ludzi nie było żadnych nawróceń. Dopiero jego śmierć spowodowała liczne nawrócenia. W ciągu życia nie zrażał się tym, że nie ma widocznego efektu jego pracy. Nie zależało mu na tym, żeby być WIELKIM za czasów tego świata, a jednak były duże owoce jego pracy.

Czego możemy się od niego uczyć? Pracowitości, oddawania się Panu Bogu i drugiemu człowiekowi każdego dnia. I żebyśmy się nie zrażali, jak nie widać efektów naszej pracy. Bł. Gerard uczy nas trwania w Bożej Miłości.

Po Mszy kolejny dystans. Wiatr się wzmógł i przeszkadzał w jeździe, bo nie dość, że wiało ze wschodu, to jeszcze wiało „zimnem”. Ludzie, którzy ich dzisiaj spotykali, byli bardzo zdziwieni ich widokiem. Pytają ich:

  

„Kto kazał wam jechać?”

 

„Kto wam za to płaci, że tak jedziecie?”

 

Zaraz przed miejscem noclegu nastąpił jeszcze krótki postój przy sklepiku na zakupy. Niedaleko znajdowała się stacja benzynowa, gdzie nie było bieżącej wody, w ogóle nie było wody (kranów) dla klientów stacji. Nasi rowerzyści z powodu kurzu, który unosi się nad drogą, gorąca, są bardzo brudni. Ich opalenizna trochę to kryje, przez ten kurz pigment skóry mocno się przyciemnia i wyglądają jak MURZYNKI BAMBO. Z relacji wynikało, że w miejscu noclegu też nie było bieżącej wody. Znów mycie zębów w wodzie mineralnej, jest KLIMAT! :) Gorzej, jak ktoś wody mineralnej nie ma… jeden dzień dziecka nikomu jeszcze nie zaszkodził.

Miejscem noclegu stała się granica kontynentów. Ekipa śpi przy pomniku, przy którym jest napis: z jednej strony EUROPA, z drugiej AZJA. Zaraz po dotarciu do tego miejsca cyknęli sobie kilka fotek, chwilę później odśpiewali Apel Jasnogórski, Nabożeństwo majowe oraz modlitwę do bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Po modlitwach część ludzi robiła sobie kolację, część już spała.

 

To już trzeci raz NINIWA Team przekracza granicę kontynentów.

 

– 27.08.2010 w Istambule, granica Europa/Azja podczas wyprawy do Jerozolimy

 

– 27.08.2011 na Gibraltarze, granica Europa/Afryka podczas wyprawy do Maroko

 

– 29.05.2013 w górach Ural, granica Europa/Azja podczas wyprawy na Syberię

 

Pozdrowienia:

 

– Pozdrawiamy Mamę i Tatę Piec, dziękujemy za modlitwę nad grobem bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

 

– Pozdrowienia dla uczestników wyprawy rowerowej do Fatimy wraz z ks. Adamem Jasiurkowskim z parafii w Pyskowicach. Jest to wyprawa siostrzana, wyrusza zaraz przed powrotem NINIWA Team z Syberii, tylko jedzie w przeciwnym kierunku. Też kręcą w intencjach Polski i na tych samych zasadach, co wyprawy z NINIWĄ. Jutro zaczynają swoją wyprawę przygotowawczą przed wyjazdem na zachód Europy.

 

– Pozdrowienia dla parafii Bogucice w Katowicach.

 

Bilans dnia:

 

– 159 km

 

– 2400 m przewyższeń

 

– 2 pęknięte szprychy Marcina

 

– 1 polski TIR

 

– przekroczenie granicy kontynentów

  

Nocleg:

 

przy drodze M5

 

JD