Trzysta osób „poleci” z PLL LOT
Środa, 29 maja 2013 (18:36)Z Robertem Siarnowskim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Pracowników Transportu Lotniczego i Obsługi Lotniskowej „Solidarność”, rozmawia Marta Milczarska
Z nieoficjalnych informacji wynika, że Polskie Linie Lotnicze LOT planują w najbliższym czasie zwolnić ok. 100 z ponad 400 pilotów...
– Jeśli chodzi o zwolnienia 100 pilotów ze spółki Polskie Linie Lotnicze, to jest to jak najbardziej prawda. Co więcej, pracę ma stracić ponad 200 osób z obsługi pokładowej. Tak szerokie zwolnienia spowodowane są zapowiedzią sprzedaży samolotów typu Embraer. Niestety, jest to cały czas problem błędnej polityki firmy LOT, która z jednej strony upomina się o dofinansowanie ze strony państwa, a z drugiej strony zrywa korzystne kontrakty, podpisuje niekorzystne umowy, co w dalszej perspektywie prowadzi do płacenia kolosalnych kar za zerwane kontrakty. Jak wiem, PLL LOT mają obecnie do zapłacenia jedną ponadmilionową karę za zerwany kontrakt. Za chwilę okaże się, że LOT ma kolejną karę do zapłacenia, może nawet jeszcze większą, a co ciekawe, będzie to kara wypłacona firmie, której zlecone zostało przygotowanie planu restrukturyzacji spółki.
LOT zerwał umowę z firmą przygotowującą plan restrukturyzacji, ponieważ być może był zły?
– Zarząd LOT nie chce też słuchać ludzi, specjalistów, wśród których byli piloci i obsługa, a którzy przygotowali plan restrukturyzacji. Prezes LOT Sebastian Mikosz nie zadał sobie nawet trudu zapoznania się z założeniami tego planu, wynajął firmę Ernest&Young, która za wielkie pieniądze zrobiła plan restrukturyzacji, a później zerwał z nią umowę. O co tutaj chodzi, to każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Spółka mówi, że przeprowadza restrukturyzację, a to kończy się na zwalnianiu pracowników, nie podejmując w ogóle tematu zerwania umów i zawierania niekorzystnych kontraktów.
Jakie działania podejmie NSZZ „Solidarność” w sprawie zwolnień pilotów?
– „Solidarność” działa tutaj cały czas, wysyłając pisma zarówno do zarządu spółki, jak i do ministra Sławomira Nowaka. Na komisjach dotyczących sytuacji w LOT NSZZ „Solidarność” aktywnie angażuje się w rozwiązanie problemu spółki, jednakże prezes PLL LOT podejmuje wszelkie decyzje jednoosobowo, a każda następna jest coraz gorsza. Nie można wyciągać ręki po pieniądze państwowe, najpierw 200 mln zł, potem 400 mln, a teraz po kolejne. Te pieniądze pójdą na kary. Niestety, nie ma woli współpracy także ze strony ministerstwa. Podczas jednej z komisji minister, który jest oddelegowany do restrukturyzacji spółki, powiedział ludziom, że on się na tym nie zna, więc nie może przeprowadzić dobrej restrukturyzacji. Jeżeli sami ludzie z ministerstwa mówią, że nie mają kompetencji, nie są w stanie przeprowadzić tak ważnego procesu, to dlaczego na siłę robi się restrukturyzację z zewnątrz, nie zaś poprzez ludzi, którzy od lat pracują w spółce, którzy się na tym znają, którzy są fachowcami, chociażby pilotów, pracowników robiących siatki połączeń. Zrobienie takiego zespołu w takiej wielkiej firmie niewiele by kosztowało, zresztą taki plan był przygotowany przez pracowników, którzy poświęcili na to swój prywatny czas. W „nagrodę” jednak ci, których nie chroniło prawo, zostali zwolnieni. Temat ten jest bardzo trudny i niezaprzeczalnie wiadomo już, że 300 osób niedługo w największym krajowym przewoźniku lotniczym straci pracę.
Dziękuję za rozmowę.