XIV NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelia
Niedziela, 5 lipca 2026 (10:28)Mt 11,25-30
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie”.
Rozważanie
Cichy i pokorny sercem
Może niektórych niemiło porusza słowo „prostaczek” zapisane w czytanym dziś fragmencie Ewangelii. Kojarzy się z nieokrzesaniem, zawężonym rozumieniem świata, niezdolnością do wejścia w jego złożoność. Nie o to chodziło Jezusowi. Aby zrozumieć sens tego wyrażenia, warto sięgnąć do oryginału Ewangelii. Użyty grecki termin nepioi oznacza osobę o dziecięcej ufności, pokorze, otwartą na Pana Boga i Jego Słowo. Kogoś, kto nie polega wyłącznie na własnym intelekcie czy wykształceniu, lecz przyjmuje Bożą miłość z prostotą i ze szczerym sercem. Nawiązuje zatem do ufności, prostej, a mocnej wiary, miłości. One najpełniej określają relację, jaka łączy nas z Jezusem.
Mała Arabka – bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego – Mariam Bauoardy, karmelitanka wyniesiona na ołtarze przez św. Jana Pawła II w 1983 r., pisała: „W piekle znaleźć można wszelkie cnoty, z wyjątkiem pokory. W niebie znaleźć można wszelkie wady, z wyjątkiem pychy. Oznacza to, że Bóg wszystko wybacza duszy pokornej, ale za nic uważa największą cnotę pozbawioną pokory”. Bez pokory człowiek nie jest w stanie w pełni otworzyć się na to, co przychodzi spoza niego. Pycha zamyka na łaskę, Boże miłosierdzie, zamazuje obraz Syna Bożego i Jego posłannictwa.
Jezus zaprasza: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. To inna szkoła niż te, które proponuje nam współczesny świat. Nie chodzi o wymachiwanie białą flagą, filozoficzny stoicyzm, wycofanie. Raczej o rezygnację z morderczego biegu donikąd, pozbawionego kierunku i sensu, oraz z legalizmu zabijającego ducha, z pustki i blichtru. Dlatego chcemy dziś wołać z psalmistą: „Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza…” (Ps 131,1-2).
Ks. Paweł Siedlanowski