• Piątek, 3 lipca 2026

    imieniny: Tomasza, Anatola, Jacka

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Kpina z ofiar

Czwartek, 2 lipca 2026 (08:46)

Niemcy zapłacą skandalicznie niskie kwoty zadośćuczynienia polskim ofiarom II wojny światowej?

Władze w Berlinie negocjują z rządem Donalda Tuska wysokość rozliczeń finansowych za okrucieństwa i zbrodnie dokonane w latach 1939-1945. Jednak kulisy tych negocjacji, jakie ujawniły niemieckie media, są porażające. Nie dość, że kwoty wypłat, do których mieliby się zobowiązać nasi sąsiedzi, są dramatycznie niskie, to – o ile zdecydują się odblokować przelewy – pierwsze wypłaty ruszą zapewne nie wcześniej niż za rok. Tak aby tuż przed wyborami w 2027 r. rząd mógł ogłosić otrzymanie wypłat jako swój dyplomatyczny sukces. Z ujawnionych ustaleń dziennika „Süddeutsche Zeitung” wynika, że polski rząd oczekuje od Niemiec rocznych wypłat w wysokości 10 tys. zł, czyli 2331 euro dla każdego żyjącego Polaka, który był prześladowany przez narodowych socjalistów. Pośredniczyć w wypłatach miałaby Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie. O graniu krzywdą ludzi, którzy przeżyli niemiecką gehennę, mówi „Naszemu Dziennikowi” Arkadiusz Mularczyk, europoseł PiS. – Takie myślenie,
że wypłata 10 tys. zł dla ok. 50 tys. żyjących jeszcze ofiar niemieckich zbrodni załatwia sprawę odszkodowań, jest kompletnym nieporozumieniem, a nawet formą prowokacji. Przecież te świadczenia powinny być już dawno wypłacone, ponieważ ci ludzie odchodzą i z każdym miesiącem jest ich coraz mniej. Mają ponad 85 lat. Poza tym Niemcy do dziś nie uregulowały długów wobec państwa polskiego. Haniebne jest to, w jaki sposób traktują polską krzywdę, ale haniebne jest również to, jaką poddańczą postawę przyjmuje rząd Tuska. On jest pierwszy, który chciałby ten temat zamknąć na obecnym etapie, by nie drażnić Niemców. Zamiast troski o Naród Polski mamy tu do czynienia z politycznymi interesami i graniem na rzecz Niemiec – kosztem Polski i polskich ofiar – zaznacza.

Z tą oceną zgadza się prof. Wojciech Polak, historyk, członek kolegium IPN, który mówi wprost: to kpina
i szyderstwo z Narodu Polskiego. – Mamy do czynienia
z próbą oszukania naszego Narodu. Jeśli komuś wydaje się, że te wypłaty załatwią rachunki z Polską, to się myli. Nawet jeśli do wypłat dojdzie, to one nie zamykają drogi do reparacji, które nigdy nie zostały nam wypłacone i które się Polsce należą – stwierdza nasz rozmówca.

Ignorancja kolejnych niemieckich rządów w sprawie wypłaty odszkodowań irytuje już nawet samych Niemców, którzy wbrew oficjalnemu przekazowi o tym, że „nie ma podstaw prawnych do wypłaty Polsce czegokolwiek
za II wojnę światową”, doskonale zdają sobie sprawę
z faktów. „To, że wciąż nie popłynęły odszkodowania, jest kompromitujące dla kraju tak dumnego z tego, jak uporał się z własną historią” – pisze na swoich łamach „Der Spiegel”. Co więcej, ujawniona przez „Süddeutsche Zeitung” kwota, jaka dziś leży na negocjacyjnym stole, jest nawet przez te liberalno-lewicowe pisma określana jako „śmieszna”. Niemieccy publicyści zauważają, że taka suma nie pokryłaby w Polsce nawet połowy podstawowych kosztów utrzymania (nie licząc opłat za mieszkanie). Przyznają jednocześnie, że od dziesięcioleci niemiecka polityka odsuwania od siebie odpowiedzialności
za wojenne zbrodnie przyniosła oczekiwany efekt i dziś
w zdecydowanej większości Niemcy nie mają pojęcia,
co ich przodkowie zrobili Polakom. „Zagłada Żydów? Tak, coś tam było, ale na przykład akcja »Inteligencja«, czyli systematyczne mordowanie polskich nauczycieli
i profesorów? Nigdy o tym nie słyszeli” – czytamy
na łamach „Der Spiegel”.

Presja ma sens

Jak zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Arkadiusz Mularczyk, fakt, że w ogóle są prowadzone jakiekolwiek rozmowy na temat wypłaty odszkodowań ofiarom niemieckich zbrodni, jest efektem presji ze strony polskiego społeczeństwa. – Niemcy od dekad, nie podejmując rozmów z Polską, prowadzą swoistą grę
na przedawnienie, przeczekanie i zapomnienie tematu.
I to jest gra systemowa, prowadzona przez każdy rząd Niemiec. A teraz, mając w Polsce rząd Donalda Tuska, próbują ten temat definitywnie zamknąć. Liczyli na to,
że Tusk zwyczajnie go wygasi. Taki był plan, ale poparcie społeczne dla reparacji jest w Polsce bardzo wysokie, sięga ponad 65 proc. i nie ogranicza się do elektoratu prawicowego, tylko jest ponad podziałami. Dlatego Tusk nie może sobie pozwolić na stwierdzenie, że odpuszcza temat odszkodowań czy reparacji, właśnie ze względu na społeczną presję – stwierdza.

Nasz rozmówca nie ma złudzeń, że takie podejście premiera do rozliczeń powojennych z Niemcami jest jednym z wielu dowodów na to, że szef Koalicji Obywatelskiej to przedstawiciel niemieckich interesów
w Polsce. – Ten rząd jest absolutnie podporządkowany interesom niemieckim, a ta sprawa jednoznacznie obnaża jego prawdziwe oblicze – podnosi. Bardzo jednoznacznie ocenia schemat działań strony niemieckiej. – Biorąc pod uwagę fakt, że państwo niemieckie i Izrael zawarły umowy, na podstawie których Niemcy płacą od dziesiątek lat świadczenia rentowe ofiarom Holokaustu, i są to kwoty opiewające od wielu lat na tysiąc czy 2 tys. euro miesięcznie, to negocjowanie kwoty 10 tys. zł rocznie dla niewielkiej, żyjącej jeszcze grupy polskich ofiar jest bezczelnością – nie kryje oburzenia Arkadiusz Mularczyk.

Ochłapy od zbrodniarzy

Z kolei prof. Wojciech Polak przypomina, że w latach 90. XX w. podjęto próbę wypłacenia odszkodowań dla ofiar niemieckich zbrodni. – Już wtedy były to śmieszne sumy. Nieco więcej wypłacono więźniom obozów koncentracyjnych, pozostali dostali dosłownie ochłapy – podkreśla. Przyznaje, że jedną z osób, które otrzymały w tamtym czasie wypłatę, był jego ojciec. – Mój ojciec, który dwa lata pracował fizycznie przymusowo, jako dziecko na budowie, dostał odszkodowanie w dwóch transzach
po 600 zł. Była to po prostu drwina – uważa. O takiej samej podłości należy mówić w kontekście obecnie prowadzonych negocjacji polsko-niemieckich. – Jest to próba okłamywania polskiego Narodu. W rzeczywistości Niemcy nie garną się do wypłat. Doskonale wiedzą, że żyjących ofiar jest coraz mniej i dlatego z premedytacją przedłużają negocjacje. Nie ma słów, aby opisać ten cynizm. Brakuje również słów, by opisać stanowisko polskiego rządu. To celowe znieważanie polskiego Narodu
– zwraca uwagę prof. Wojciech Polak. Przypomina w tym kontekście skandaliczne słowa Donalda Tuska, który jeszcze niedawno mówił, że jeśli Niemcy nie wypłacą odszkodowań ofiarom, to zrobi to państwo polskie. – Nie dość, że ten człowiek wraz ze swoją ekipą całkowicie rozłożył budżet państwa, to jeszcze formułuje tak absurdalne zobowiązania. Poziom służalczości tego rządu poraża – mówi z przerażaniem.

W ocenie naszego rozmówcy, nawet jeśli Niemcy zdecydują się na wypłatę odszkodowań polskim ofiarom, nie oznacza to zamknięcia sprawy reparacji wojennych dla państwa polskiego. – Reparacje, które z odsetkami przekroczyły
6 bln zł, ciągle wiszą nad nimi. I dopóki nie zostaną wypłacone Polsce, dopóty rachunek z nami nie będzie załatwiony i wyrównany – zauważa.

Potwierdza to prof. Bogdan Musiał, historyk. Według niego Niemcy uważają, że wszystkie państwa zachodnie otrzymały od nich zadośćuczynienie, mimo że ponieśli znacząco mniej strat niż Polska. – Tymczasem Polska,
czy raczej Polacy bezpośrednio dotknięci prześladowaniem, takiego zadośćuczynienia nie otrzymali. Niemcy wiedzą o tym doskonale, ale przez lata robili wszystko, aby uniknąć konieczności wypłat. I dopiero rząd PiS tak naprawdę wystąpił z roszczeniem w imieniu państwa. – Niemcy są winne Polsce gigantycznych odszkodowań i takie przeświadczenie podziela zdecydowana większość Polaków, dlatego Tusk nie może się z tego wycofać, choć widzimy, że politycy proniemieccy bardzo by tego chcieli – konstatuje.

Wyjątkowa pazerność

Historyk wskazuje na wyjątkową pazerność niemieckich rządów. – Mamy tu prowadzone negocjacje, jakby ta sprawa dotyczyła gigantycznej kwoty. Jest zupełnie odwrotnie. To śmiesznie niskie kwoty, których i tak Niemcy nie chcą wypłacić. A przecież gdyby mieli nam wypłacić trzy czy cztery razy tyle, to i tak ostateczny bilans będzie dla nich korzystny. Gdy weźmiemy pod uwagę, jak wielkich zniszczeń dokonali na naszych ziemiach, ilu ludzi wymordowali, ile dzieł nakradli, to nie da się w tym kontekście „wyrównać” rachunków. One zawsze pozostaną niewyrównane. Trzeba o tym głośno mówić – akcentuje prof. Bogdan Musiał. Jego zdaniem nie tylko Donald Tusk jest wykonawcą niemieckich interesów w Polsce. – Cała jego ekipa działa w tym duchu, aby z Polski urządzić gospodarstwo pomocnicze, które spełniałoby rolę zaplecza dla gospodarki niemieckiej. Każde niemieckie działanie do tego zmierza, dlatego nie możemy się łudzić, że Niemcy, nawet wypłacając odszkodowania, nie będą myśleć, jak zrekompensować sobie tę kwotę – podsumowuje. 

Urszula Wróbel